Piątkowa sesja potwierdziła giełdową regułę mówiącą, że czasem lepiej jest trzymać w portfelu gotówkę, niż za wszelką cenę starać się być obecnym na rynku. Tak właśnie postąpił Karol Kyć. Dzięki temu, że dzień wcześniej pozbył się akcji (które w piątek traciły na wartości), nie tylko zachował czołową pozycję, ale co więcej, wyraźnie zwiększył się dystans dzielący go od drugiego w rankingu gracza. Podczas gdy w czwartek różnica między stanem portfela lidera a kolejnego inwestora wynosiła 1,2 tys. zł, to w piątek powiększyła się aż do ponad 5,1 tys. zł - głównie za sprawą strat, jakie poniósł niedawny lider Rafał Skrzypnik.