Spowolnienie w gospodarce skomplikuje życie bardzo wielu amerykańskim firmom - przewiduje agencja ratingowa Moody?s Investors Service. Właśnie z tego powodu, jej zdaniem, prawie pięciokrotnie wzrośnie liczba przedsiębiorstw, które nie będą w stanie terminowo płacić odsetek lub wykupić swoich obligacji. Wieści są wyjątkowo złe - taka utrata płynności zawsze równa się bowiem z groźbą bankructwa.
Z powodu kryzysu na rynku kredytowym już w tym roku kondycja finansowa wielu firm uległa pogorszeniu. Moody?s ciął więc ratingi najostrzej od czterech lat. Rating inwestycyjny straciły 33 oceniane przez Moody?s firmy, które mają do wykupienia obligacje warte w sumie 52 mld USD.
Wśród takich spółek, do których przylgnęło niegdyś określenie "upadłe anioły" (fallen angels), znalazł się m.in. Boston Scientific, drugi co do wielkości producent urządzeń stosowanych w operacjach serca, oraz koncern Belo, do którego należą gazeta "Dallas Morning News" i 20 stacji telewizyjnych. Wyemitowane przez te pechowe spółki papiery automatycznie trafiły do grupy junk bonds, czyli tzw. obligacji śmieciowych.
Wzrosła premia za ryzyko
Turbulencje na rynku długu, które zaczęły się od sektora kredytów hipotecznych, sprawiły, że inwestorzy stracili apetyt na obligacje emitowane przez przedsiębiorstwa, a przerzucili się na znacznie bezpieczniejsze obligacje skarbowe. Dlatego obligacje korporacyjne przyniosły w tym roku tylko 3,08 proc. zwrotu, mniej niż wynosi obecnie w USA stopa inflacji. Papiery skarbowe przyniosły zysk w wysokości 7,79 proc. - policzył bank Merrill Lynch. Od czerwca premia za trzymanie obligacji korporacyjnych (nadwyżka rentowności papierów korporacyjnych nad rentownością papierów skarbowych) wzrosła aż dwukrotnie i obecnie wynosi 2,84 pkt proc.