Reklama

Rekordowa liczba debiutów, ale zyski inwestorów gorsze niż w 2006 roku

Ten rok dla warszawskiej giełdy był wyjątkowy. Zadebiutowała największa w historii liczba nowych spółek. Analitycy są jednak zgodni: brakowało dużych ofert

Publikacja: 27.12.2007 07:34

Tegoroczne debiuty przyniosły inwestorom średnio ok. 15 proc. zysku. To wynik (w przybliżeniu) blisko trzykrotnie gorszy od uzyskanego w 2006 roku i zbliżony do średniej z ostatnich dziewięciu lat.

Do tej pory najlepszy pod względem liczby debiutów był rok 1997, kiedy na warszawskim parkiecie pojawiły się 62 spółki. Tymczasem dotąd (nie licząc debiutującej dziś Pol-Mot Warfamy) było już 80 debiutów. Dla porównania - w 2004 roku na naszej giełdzie pojawiło się 36 nowych firm, w 2005 roku 35, a przed rokiem 38.

Dominowały małe i średnie emisje

Analitycy zwracają uwagę, że wprawdzie ten rok był dla naszej giełdy bardzo dobry, ale brakowało dużych ofert. - Rynek był zdominowany przede wszystkim przez mniejsze emisje. Sytuacja taka sprzyjała mniejszym inwestorom i funduszom lokującym środki w małych spółkach, pozostawiała jednak niedosyt wśród największych instytucji - komentuje Piotr Cieślak, analityk ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Od początku roku spółki przeprowadzające pierwotne emisje akcji sprzedały w sumie ponad 0,5 mld papierów - z tego 314 mln stanowiły "nowe" walory. Ze sprzedaży tych ostatnich debiutanci pozyskali łącznie ponad 15,3 mld zł. Z kolei całkowita wartość ofert (sprzedaż akcji "starych" i nowo wyemitowanych) przekroczyła 18,1 mld zł. Dla porównania - w 2006 roku debiutanci sprzedali 231 mln akcji - w tym 136 mln "nowych". W minionym roku wartość nowych emisji wyniosła 2,4 mld zł, a całkowita wartość ofert 4,2 mld zł.

Reklama
Reklama

Ubiegłoroczna średnia wartość oferty to około 109 mln zł. Tegoroczna (do tej pory) była wyższa o około 118 mln zł.

MSP zawiodło,

aktywna zagranica

W latach ubiegłych spory udział w wartości ofert miały duże, prywatyzowane przedsiębiorstwa (między innymi PKO BP, Lotos). W tym roku, mimo szumnych zapowiedzi, MSP nie wprowadziło na GPW żadnej spółki. Natomiast coraz ważniejszą rolę zaczynają odgrywać firmy z zagranicy. W tym roku zadebiutowało ich już dwanaście (wobec dwóch w 2005 roku i pięciu w 2006). Warto zauważyć, że aż za około 62 proc. wartości tegorocznych ofert odpowiadają dwie zagraniczne emisje: austriackiego dewelopera Immoeast oraz ukraińskiego producenta olejów Kernel.

- Naszej giełdzie potrzebny jest spory free float. Analizując na przykład ofertę Immoeastu, należy pamiętać, że była ona kierowana do wielu krajów. W Polsce sprzedana została bardzo niewielka część oferowanych akcji. Przydałoby się kilka dużych emisji, zarówno prywatnych spółek, jak i prywatyzowanych - wskazuje Paweł Roszczyk, szef Departamentu Rynków Kapitałowych CDM Pekao.

Świetnych siedem pierwszych miesięcy...

Reklama
Reklama

Analizując tegoroczne oferty pierwotne, należałoby podzielić rok na dwa okresy, a datą graniczną powinna być mniej więcej końcówka lipca. Świetna koniunktura, utrzymująca się do tego momentu, sprawiała, że akcje wszystkich debiutantów sprzedawały się jak na pniu. Do tego czasu zadebiutowało 41 przedsiębiorstw. Średnia stopa zwrotu z inwestycji w ich walory (jeżeli ktoś kupił akcje w ofercie publicznej i sprzedał w dniu debiutu po cenie zamknięcia) to prawie 25 proc. Rekordzistą był Petrolinvest, którego prawa do akcji zyskały na wartości w pierwszym dniu notowań blisko 160 proc. Zaledwie sześć spółek z tego grona zakończyło debiut na minusie.

...i nerwowych pięć kolejnych

Trwająca od sierpnia nerwowa atmosfera na GPW diametralnie zmieniła sytuację na rynku IPO (ang. pierwotna oferta publiczna). Dekoniunktura ostudziła apetyty zarządów wielu spółek. Spadły wyceny przyszłych debiutantów. Co więcej, niektóre z firm miały problemy ze sprzedaniem całej, oferowanej transzy akcji. Przykładem może być Drop, który pozyskał z emisji zaledwie 14 procent planowanych środków. Tymczasem Zakłady Mięsne Herman zdecydowały o wstrzymaniu oferty publicznej. W okresie od sierpnia do teraz na warszawskim parkiecie pojawiło się 39 spółek. Średnia stopa zwrotu z inwestycji w ich walory nie przekroczyła 6 proc. Aż 18 spółek (z 39) zakończyło sMożna jednak zauważyć pewną poprawę. O ile średnia stopa z inwestycji w walory debiutantów w sierpniu i wrześniu była ujemna i wynosiła odpowiednio -0,5 proc. i -2,3 proc., o tyle w październiku i listopadzie inwestorzy mogli już liczyć na zyski. Średnio wynosiły one 6,8 proc. i 1 proc. We wrześniu miał miejsce najgorszy (biorąc pod uwagę stopę zwrotu) debiut. Akcje spółki Arcus straciły na wartości na zamknięciu pierwszej sesji ponad 19 proc.

Wrażenie może robić średnia stopa zwrotu z inwestycji w papiery grudniowych debiutantów. Ci, którzy pojawili się na warszawskim parkiecie do tej pory, dali zarobić ponad 19 proc. Należy jednak wziąć pod uwagę, że pierwszy z grudniowych debiutantów Drop (jak już wspomnieliśmy wyżej) sprzedał niewielką liczbę akcji. Zatem ograniczona podaż papierów "pomogła" kursowi rosnąć (+58 proc. na zamknięciu pierwszej sesji). Z podobnego powodu mocno zwyżkował podczas debiutu kurs akcji szwedzkiego Reinholda. Pomogło mu również ustalenie kursu odniesienia na niskim poziomie (była nim cena, po jakiej zawarto transakcje na nieoficjalnym rynku obrotu organizowanym przez szwedzki bank inwestycyjny Ohman Group).

Redukcja już nie dla każdego

O koniunkturze na rynku IPO, będącej pochodną nastrojów na rynku wtórnym, świadczy również wysokość stóp redukcji w zapisach na akcje debiutantów. Licząc od początku roku, średnio (w transzy dla inwestorów indywidualnych) wyniosła ona około 65 proc. Dla porównania - średnio w całym 2006 roku było to 76,2 proc., a w 2005 roku 67 proc. Tymczasem, jeżeli przeanalizujemy wysokość redukcji w poszczególnych dwóch okresach, wówczas okazuje się, że zapisy na akcje debiutantów, którzy pojawili się na GPW do końca lipca, były średnio redukowane o 83 proc., a pozostałych o zaledwie 43 proc. Co więcej, w tym drugim okresie aż w jedenastu przypadkach zapisy w ogóle nie zostały zredukowane (bierzemy pod uwagę tylko te firmy, które robiły oferty).

Reklama
Reklama

Kursy debiutantów

pod kreską

Warto przeanalizować zachowanie się kursów spółek robiących IPO po debiucie. Jeżeli za punkt odniesienia przyjmiemy cenę emisyjną, okazuje się, że zakup walorów debiutantów na razie wiąże się z poniesieniem straty. Średnio kursy ich akcji są teraz o blisko 6 proc. niższe od cen emisyjnych. Jeszcze gorzej wypadają aktualne ceny akcji debiutantów w porównaniu z kursami na zamknięciu pierwszej sesji notowania. Są teraz średnio o ponad 15 proc. niższe. Wniosek? Kursy zamknięcia w dniu pierwszego notowania akcji nowych spółek z reguły są za wysokie.

To, że kupienie papierów w ofercie publicznej wiąże się z poniesieniem straty (gdyby inwestorzy teraz te walory sprzedali) nie oznacza, że na GPW debiutują tylko kiepskie spółki. W dużej mierze za zniżkujące ceny akcji nowych firm odpowiedzialna jest korekta na warszawskim parkiecie.

Rekordzista: DM IDMSA

Reklama
Reklama

Od początku tego roku do tej pory najwięcej pierwotnych ofert publicznych przeprowadził Dom Maklerski IDMSA. Było ich jedenaście. - Chcielibyśmy w przyszłym roku przeprowadzić porównywalną liczbę ofert pierwotnych - zapowiada Rafał Abratański, wiceprezes DM IDMSA. Dodaje, że firma zamierza wprowadzić na giełdę między innymi: spółkę Hardex, 4fun.tv, GPM Vindexus, Work Service, AutoGuard & Insurance, Dantex, Passat oraz Stereo.pl.

Za DM IDMSA, z ośmioma ofertami, uplasował się Dom Maklerski BOŚ. Trzecie miejsce, z pięcioma emisjami, zajęły DM PKO BP, UniCredit oraz DI BRE Banku. Po cztery oferty przeprowadziły dwa podmioty: DM Capital Partners oraz DM Penetrator. Trzy emisje zrealizował Beskidzki Dom Maklerski. Sześć domów maklerskich oferowało w analizowanym okresie walory dwóch spółek i tyle samo jednej.

Warto zauważyć, że przy niektórych ofertach - szczególnie dużych i zagranicznych - spółkom pomaga całe konsorcjum, złożone z większej liczby podmiotów. Na przykład walory firmy Asseco Business Solutions oferował UniCredit, a subemitentem był Bank Austria Creditanstalt. Oferującym akcje Ronson Europe również był UniCredit, ING był współmenedżerem, a Bank Austria Creditanstalt głównym koordynatorem i menedżerem. Widać wyraźnie, że niektóre domy maklerskie wyspecjalizowały się w przeprowadzaniu ofert zagranicznych podmiotów - prym wśród tych brokerów wiodą UniCredit oraz ING.

Korekta nie odstrasza

Na palcach jednej ręki policzyć można spółki, które odwołały, zaplanowane na ten rok, oferty publiczne. To oznacza, że giełda wciąż jest dla firm jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc pozyskania kapitału. Analitycy wskazują, że za dobrymi perspektywami dla rynku sprzedaży akcji przemawia wiele czynników. Podaży kapitału nie brakuje. Z kolei po stronie popytowej stoją spółki, które korzystając z dobrej koniunktury gospodarczej, dynamicznie się rozwijają, na co potrzebny jest kapitał. - Na rynku są pieniądze. Do OFE cały czas napływają środki. Mają je również inwestorzy - wskazuje Paweł Roszczyk. Dodaje, że tegoroczna korekta sprawiła, iż spółki będą musiały dostosować wyceny do oczekiwań rynku. - Jeżeli tak się stanie, to przyszły rok będzie dla rynku kapitałowego udany - mówi.

Reklama
Reklama

Tomasz Kaczmarek, dyrektor wykonawczy Domu Maklerskiego BZ WBK, wskazuje, że obecna sytuacja rynkowa powinna znormalizować obraz polskiego rynku kapitałowego. - Giełda powinna być źródłem kapitału dla spółek dojrzałych o ugruntowanej pozycji rynkowej. Sam dobry pomysł na prowadzenie działalności nie jest wystarczającym argumentem do pozyskiwania kapitału na giełdzie. Firmy we wczesnej fazie rozwoju powinny skierować się do funduszy venture capital, zamiast sięgać do kieszeni inwestorów giełdowych - komentuje analityk. Dodaje, że również spółki znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej powinny w pierwszej kolejności podjąć trud restrukturyzacji, zamiast liczyć na przetrwanie dzięki środkom pozyskanym z giełdy.

W Komisji Nadzoru Finansowego znajduje się teraz ponad sześćdziesiąt prospektów emisyjnych debiutantów. Wśród spółek, które czekają, aż Komisja zatwierdzi ich dokumenty, znajdują się między innymi brytyjska spółka inwestująca na rynku nieruchomości Atlas Estates, dystrybutor sprzętu IT Vobis, informatyczny Trimtab, producent sklejek Sklejka-Pisz, producent sprzętu medycznego Optopol, dystrybutor wyrobów tytoniowych Lima, producent obrabiarek Jaroma, sieć restauracji Grupa Kościuszko, dystrybutor chemii gospodarczej Delko oraz deweloper Mirbud.

Prezes GPW Ludwik Sobolewski szacuje, że w przyszłym roku na naszej giełdzie może zadebiutować około siedemdziesięciu spółek.

Wszystkie branże szturmują GPW

Grono firm, które deklarują zamiar wejścia na GPW w 2008 roku, jest niezwykle szerokie. Przyszli debiutanci z sektora nowych technologii to między innymi: OPTeam, Lumena, Rector, Surfland Systemy Komputerowe oraz Trimtab. Szeroko reprezentowana jest również branża handlowa. Do debiutu szykują się między innymi: Agito.pl, Hoopla.pl, Bać-Pol, Interchem, Sanechem, Vobis, Wema, Reporter oraz Deni Cler. Nasza giełda działa również jak magnes na deweloperów. W przyszłym roku na warszawskim parkiecie pojawić się mają między innymi: Centrum Development & Investments, Dantex, Dolcan, ECM, Marvipol, Mirbud, Prestige i Robyg. - Po przecenie spółek deweloperskich pierwsza połowa przyszłego roku może być dla nich jeszcze trudna. Potem sytuacja powinna się poprawić. Wyjaśni się, ile mieszkań jeszcze można zbudować oraz jakich marż można się w tym biznesie spodziewać - wskazuje Paweł Roszczyk.

Reklama
Reklama

Z deklaracji zarządów spółek, szykujących się do debiutu na GPW, wynika, że znacząca większość z nich zamierza pozyskać z giełdy kilkadziesiąt milionów złotych. Wyjątki to między innymi spółki Skarbu Państwa, które mają być prywatyzowane przez giełdę - w tym szerokie grono podmiotów z branży energetycznej. Analitycy są jednak sceptyczni. Ludomir Zalewski z DM PKO BP przypomina, że część spółek z tego sektora miała wejść na giełdę już w 2006 roku.Pozostałe oferty, których wartość może przekroczyć 100 mln zł, planują również: Telefonia Dialog, Marvipol, Gament, EF Rank Progress, Dantex oraz Brasco.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama