Drastyczne osłabienie złotego pozwoliło w ostatnich kilku miesiącach niektórym klientom TFI sporo zarobić (głównie w funduszach obligacji zagranicznych), albo zmniejszyć poniesione wcześniej straty (chodzi o fundusze akcji zagranicznych). Było to możliwe dzięki temu, że zarządzający najczęściej nie stosowali zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym. Problem w tym, że gdy złoty zacznie się umacniać, klienci stracą to, co zarobili na jego osłabieniu.
[srodtytul]Klienci zarobili i uciekają[/srodtytul]
– Dobrym ruchem byłoby teraz zastosowanie zabezpieczenia przeciw umocnieniu złotego – uważa Łukasz Bugaj, analityk Xelion. Doradcy Finansowi. – To mogłoby też odwieść wielu klientów od wycofywania pieniędzy z tego rodzaju funduszy. Już teraz obserwujemy zmianę alokacji portfeli w kierunku innych produktów. Klienci chcą zrealizować zyski czy uciąć straty. Obawiają się, że odwrócenie trendu na złotym znowu pochłonie im część inwestycji – mówi Bugaj.
Nie do końca zgadza się Rafał Lerski, analityk Expandera. – Klient powinien mieć wybór: albo fundusz z zabezpieczeniem, albo bez. Niektórzy mogą bowiem decydować się na tego rodzaju produkty właśnie ze względu na dodatkowy wpływ waluty na wynik – mówi.
Niewiele jest funduszy dostępnych w Polsce, w których zastosowano takie rozwiązanie. Są nimi np. luksemburskie dłużne Fortisu. – Klient może postępować zgodnie z własnymi oczekiwaniami co do zmiany wartości złotego. Fundusz ma dwa rodzaje jednostek: albo zupełnie niezabezpieczone przed zmianą waluty, albo zabezpieczone niemalże w 100 proc. – tłumaczy Grzegorz Świetlik z Fortis Investment.