Dotychczas Lewiatan jako jedyny partner społeczny w Komisji ostro bronił przychodów PTE na obecnym poziomie. Teraz jest wstępnie gotów zaakceptować obniżkę opłat od składek w przyszłym roku z 7 do 3,5 proc., ale chce złagodzenia limitu opłaty za zarządzanie.
Zgodnie z przyjętym przez rząd projektem ustawy, opłata przestałaby być naliczana od aktywów przekraczających 45 mld zł. – Wiemy, że wraz z rosnącymi aktywami spadają koszty zarządzania, ale nie można doprowadzić do sytuacji, że za tę pracę PTE nie dostanie wynagrodzenia – mówi Jeremi Mordasewicz, reprezentujący w zespole PKPP. Stąd ugodowa propozycja, by opłata nadal rosła. Przy aktywach między 45 a 65 mld zł, wynosiłaby miesięcznie 15,5 mln zł plus 0,015 proc. nadwyżki ponad tę kwotą. Od nadwyżki ponad 65 mld zł opłata wynosiłaby 18,5 mln zł i 0,01 proc. nadwyżki (według obecnej ustawy, byłoby to 20,1 mln zł plus 0,015 proc.).
Mordasewicz podkreśla, że na tym nie można poprzestać. – Ustawa o OFE wymaga szerszych zmian i prace nad nimi muszą zostać wreszcie dokończone. To przede wszystkim kwestia subfunduszy, których wprowadzenie planowano od 1999 roku – mów Mordasewicz. Następny raz partnerzy chcą się spotkać w poniedziałek, i zajmą się wtedy wyłącznie kwestią opłat OFE. Związki i pracodawcy mają na razie rozbieżne stanowiska, ale resort pracy zapowiedział, że gdyby udało im się dojść do porozumienia, to zgłosi stosowną autopoprawkę do projektu. Wczoraj rozmawiano też o podnoszeniu najniższych świadczeń. Ustalono, że wypłaty jednorazowych dodatków do emerytur i rent są nieskuteczne, ale zasady waloryzacji też są wadliwe. – Zgodziliśmy się, że koszyk wydatków emeryta mającego 3 tys. zł miesięcznie jest inny niż tego, który ma np. 700 zł. By utrzymać realną siłę nabywczą ich świadczeń, stosowanie średniej nie jest dobrym mechanizmem – mówi Mordasewicz. Partnerzy mają zastanowić się nad nowym mechanizmem waloryzacji.