Reklama

Pekao nie boi się kryzysu na Ukrainie?

Bank, mimo miliardowego zaangażowania, nie widzi potrzeby tworzenia odpisów na działalność ukraińskiej spółki córki

Publikacja: 18.03.2009 00:28

Jan Krzysztof Bielecki, prezes Banku Pekao

Jan Krzysztof Bielecki, prezes Banku Pekao

Foto: ROL, Szymon Łaszewski SL Szymon Łaszewski

Pomimo niezwykle trudnej sytuacji na Ukrainie zarząd Banku Pekao zdecydował, że nie będzie dokonywał odpisów na działalność w tym kraju, jak to zrobiły PKO BP i Getin Holding. Menedżerowie Pekao podjęli tym samym kontrowersyjną decyzję – mówi Andrzej Powierża, analityk Domu Maklerskiego Banku Handlowego.

– Czy była to decyzja słuszna, czas pokaże. Będzie to sprawdzian ich umiejętności oceny ryzyka – dodaje.Zarząd w raporcie za ubiegły rok wycenił wartość bilansową udziałów w UniCredit Banku na 657 mln zł – dokładnie tyle samo, co w 2007 r. Poinformował również, że wartość należności z tytułu finansowania udzielonego spółce zależnej to 2,6 mld zł.

[srodtytul]Rynek oczekiwał rezerw[/srodtytul]

– Wydaje mi się, że rynek oczekiwał rezerw na ukraińskie kredyty i pewnie w dalszym ciągu ich oczekuje, i to pomimo dotychczasowych wyjaśnień zarządu Pekao. Skoro więc odpisy na działalność na Ukrainie są już w jakimś stopniu uwzględnione w wycenach tego banku, to może lepiej byłoby, gdyby zarząd zdecydował się uciąć wszelkie pojawiające się spekulacje i dokonał odpisów jak najszybciej – tłumaczy Powierża.

Dlaczego zarząd Pekao tego nie zrobił? W raporcie czytamy, że „dokonano szacunku wartości odzyskiwalnej inwestycji banku na Ukrainie, bazując na wycenie inwestycji kapitałowej i portfela kredytowego (...). W opinii władz Pekao, szacunek potwierdza odzyskiwalność tych inwestycji”.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Kto ma rację?[/srodtytul]

Pekao postąpiło więc zupełnie inaczej niż jego konkurent PKO BP. – Przegląd portfela kredytowego pokazał konieczność zawiązania istotnych rezerw, z których większość dotyczy kredytów udzielonych w latach 2006 i 2007 – mówi Izabela Świderek-Kowalczyk, rzecznik PKO BP. – Ponadto nasz bank przeprowadził coroczny test na utratę wartości inwestycji w Kredobank, który wykazał, że wartość odzyskiwalna jest bliska zera.

Istotny wpływ na wyniki tej symulacji miała przyjęta do dyskonta stopa, która uwzględnia premię za ryzyko dla tego kraju – dodaje. W konsekwencji, w sprawozdaniu jednostkowym PKO BP dokonano odpisu utraty wartości na zaangażowanie kapitałowe w ukraińską spółkę córkę w wysokości 356,1 mln zł.

Podobną decyzję podjął zarząd Getinu Holding (właściciela Getin Banku), którego wynik ze względu na ukraińskie inwestycje obniżono o około 40 mln zł. – Dokonaliśmy znaczących odpisów zarówno w portfelu kredytowym, jak i na wartość firmy w 2008 r., działając de facto z wyprzedzeniem. Dalsze decyzje będą zależały od rozwoju sytuacji – mówi Krzysztof Rosiński, prezes Getinu Holding.

[srodtytul]Eksperci mają wiele wątpliwości[/srodtytul]

Właśnie rozbieżność pomiędzy działaniami PKO BP i Getinu a Banku Pekao budzą wątpliwości ekspertów.– Rekordowe wyniki UniCredit Banku w IV kwartale 2008 r. wyglądają nieco dziwnie w zestawieniu z katastrofalną sytuacją w dwóch pozostałych ukraińskich bankach, kontrolowanych przez polskie instytucje – mówi Marek Juraś, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.

Reklama
Reklama

Ekspert dodaje, że możliwe są dwa wyjaśnienia tej rozbieżności. Albo model biznesowy i profil klientów spółki zależnej Pekao jest rzeczywiście znacznie lepszy niż przeciętnie na Ukrainie, albo też zarząd Banku Pekao bardzo optymistycznie postrzega perspektywy i czynniki ryzyka prowadzenia działalności u naszych wschodnich sąsiadów. – Najbliższe kwartały zweryfikują powyższe tezy. Na dzisiaj jednak jest trudno spekulować, czy UniCredit Bank wygeneruje znaczące straty dla Pekao w 2009 roku – mówi Marek Juraś.

[srodtytul]Zasługa „lepszych” klientów UniCredit Banku?[/srodtytul]

Decyzji zarządu Pekao broni z kolei Michał Sobolewski, analityk Domu Maklerskiego IDMSA. – Sytuacja spółki zależnej tej instytucji jest znacznie lepsza, niż banków kontrolowanych przez PKO BP i Getin Holding – mówi.

Dodaje, że UniCredit Bank obsługuje przede wszystkim największe ukraińskie przedsiębiorstwa, najczęściej należące do zagranicznych instytucji. Wskazuje, że te firmy nadal regulują swoje należności wobec banków.

[ramka][b]Magdalena Załubska-Król - zastępca rzecznika Banku Pekao

Bank Pekao tłumaczy, dlaczego nie zrobił odpisów [/b]

Reklama
Reklama

Bank Pekao rozpoczął działalność na Ukrainie jako inwestycję typu „greenfield”. Pekao budował od podstaw nowy bank detaliczny, który następnie rozwijał się również w wyniku fuzji z HVB Bank Ukraina zakończonej na początku ubiegłego roku.

W 2008 roku UniCredit Bank Ukraina osiągnął zysk netto w wysokości 35,2 mln zł, głównie w oparciu o działalność w ramach bankowości korporacyjnej, przy dobrze zdywersyfikowanym portfolio klientów i małej koncentracji ryzyka. Według ostatnich publikowanych danych, czyli na koniec 2008 roku, UCB miał ponadto współczynnik wypłacalności na poziomie 13,06 proc., potwierdzający zdrową strukturę kapitałową banku.

Zgodnie z naszym bardzo konserwatywnym podejściem do podejmowanego ryzyka, ściśle kontrolujemy działalność na rynku ukraińskim, poprzez nieustanny monitoring jakości portfela kredytowego oraz poziomu ryzyka. Już po pierwszych sygnałach wskazujących na pogarszanie się sytuacji gospodarczej na Ukrainie, wprowadziliśmy specjalne procedury kontroli wewnętrznej w celu zapewnienia efektywnego nadzoru nad działalnością kredytową i operacyjną banku, szczególnie w zakresie zarządzania ryzykiem. Według stanu na koniec grudnia 2008 roku, zgodnie z wymaganiami standardów rachunkowości, zarząd Banku Pekao jest przekonany o odzyskiwalności inwestycji na Ukrainie. [/ramka]

[ramka][b]Marta Jeżewska - analityk domu inwestycyjnego BRE Banku[/b]

Największym zagrożeniem dla polskich banków zaangażowanych na rynku ukraińskim są przede wszystkim wysokie koszty ryzyka kredytowego ich spółek córek.

Reklama
Reklama

Zarówno w przypadku PKO BP, jak i Getinu Holding ekspozycje na ten kraj dawały dodatnią wartość firmy w bilansach tych banków. Zatem obok rezerw na należności kredytowe przy konsolidacji banki odpisywały część wartości firm wygenerowanej w transakcjach ich zakupu.

W przypadku Banku Pekao tak się nie stało. Jego ukraińska jednostka zależna wykazała zysk w ostatnim kwartale 2008 r. Natomiast rezerwy zostały uwzględnione w wyniku skonsolidowanym Pekao, jednak nie były istotne (na koniec października utworzone w UniCredit Bank wynosiły niespełna 94 mln hrywien). Bank Pekao nie ma istotnego goodwillu (wartości firmy) wynikającego z zaangażowania na Ukrainie (łącznie dla wszystkich inwestycji Pekao wynosi jedynie 55 mln zł), więc nie ma zbyt wiele do odpisania.

Oczekujemy natomiast rezerw kredytowych w Pekao z tytułu obecności na Ukrainie w 2009 r. Zostanie to wykazane jako część rezerw w skonsolidowanym sprawozdaniu tej instytucji. Natomiast wartość bilansowa udziałów Pekao w UniCredit Bank, która z końcem 2008 r. wynosiła 657,35 mln zł, w przypadku dalszego pogarszania się sytuacji na Ukrainie może zostać w części odpisana. [/ramka]

[ramka][b]Ukraina coraz gorzej postrzegana na Zachodzie [/b]

Postrzeganie Ukrainy przez wielu zagranicznych inwestorów i agencje ratingowe jest obecnie gorsze niż w IV kwartale 2008 r. Agencja Standard & Poor’s obniżyła w lutym długoterminowy rating kredytowy tego kraju do poziomu CCC+, najniższego w Europie. Co więcej, ocena ma perspektywę negatywną, więc może być jeszcze obniżona. Rating Ukrainy w tym kwartale cięła również agencja Fitch, ale tylko do poziomu B.

Reklama
Reklama

Analitycy wielu zachodnich instytucji finansowych ostrzegali w styczniu i w lutym przed stratami, jakie mogą ponieść europejskie banki z powodu wzrostu niespłaconych pożyczek w ich filiach u naszych sąsiadów. Choć od początku roku hrywna umocniła się wobec dolara o 3 proc., jej kurs podlegał w tym czasie silnym wahaniom. Na przykład, między 17 a 24 lutego ukraińska waluta straciła na wartości w stosunku do amerykańskiej blisko 13 proc. i równie szybko odrobiła straty.

Produkcja przemysłowa na Ukrainie spadła w lutym o 31,6 proc., a w styczniu o 34,1 proc., podczas gdy w grudniu, listopadzie i październiku kolejno o: 26,6 proc., 28,6 proc. i 19,8 proc. Negatywny wpływ na zwalczanie kryzysu miał konflikt między premier Julią Tymoszenko i prezydentem Wiktorem Juszczenką. Wpłynął on na wstrzymanie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy wypłaty drugiej transzy pożyczki stabilizacyjnej (cały kredyt z MFW opiewa na 16,4 mld USD).[/ramka]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama