Z podobnymi oskarżeniami musiał w ostatnich miesiącach zmierzyć się mBank, detaliczne ramię giełdowego BRE Banku.

Ogromna większość kredytów na polskim rynku jest oprocentowana według WIBOR-u (w przypadku pożyczek złotowych) lub LIBOR-u (dla pożyczek we frankach szwajcarskich) powiększonego o stałą marżę banku. Jednak część klientów BRE Banku, Santander Consumer Banku oraz Raiffeisen Banku Polska podpisały umowy, gdzie oprocentowanie kredytów było arbitralnie ustalane przez zarząd danego banku.

W ostatnich miesiącach mimo że szwajcarski bank centralny obniżał stopy procentowe, te trzy instytucje nie zmniejszały kosztu kredytów. „W odpowiedzi na zgłaszane reklamacje bank proponuje przejście na stałą marżę o wysokości 3,75 proc. oraz informuje, iż nie ma obowiązku wyjaśniania w szczegółach przyczyn podwyższania oprocentowania” – informuje jedna z klientek. Z zarzutami nie zgadza się Marcin Jedliński, rzecznik Raiffeisena: – Klienci są informowani o przyczynach tej zmiany w sposób wyczerpujący – zapewnia.

– Nie możemy się również zgodzić z zarzutem, że oprocentowanie kredytów hipotecznych jest zawyżone. Obecne stawki oprocentowania są rzeczywiście sporo wyższe od tych, jakie klienci płacili do końca lata 2008 r., ale jest to efekt dramatycznego wzrostu kosztów pozyskania długoterminowego finansowania przez polskie banki, jak i rosnących kosztów ryzyka – dodaje Jedliński.