Życie nie znosi pustki – napisał w raporcie kwartalnym zarząd Kopeksu. – Grupa znalazła się w kręgu zainteresowań poważnych instytucji międzynarodowych albo związanych z obszarem naszej działalności albo też o czysto finansowym charakterze – podkreślił.
[srodtytul]Rozmowy już są[/srodtytul]
Czy to oznacza, że firma produkująca m.in. maszyny wykorzystywane w górnictwie pozyska inwestora? – Prowadzimy różne rozmowy w sprawie kierowanej emisji akcji, nie tylko z branżowymi potentatami, ale i z partnerami finansowymi. Zamierzamy wygrać na obecnym kryzysie. Dlatego chcemy pojawić się na nowych rynkach lub umocnić pozycję na już obecnych. Warto wykorzystać fakt, że niektórzy konkurenci ustępują pola – powiedział „Parkietowi” Krzysztof Jędrzejewski, wiceprezes Kopeksu i jego największy akcjonariusz, ma blisko 66 proc. kapitału zakładowego. – Alternatywą do emisji akcji jest kredyt bankowy czy emisja obligacji, ale wiadomo, że w dzisiejszych czasach rozmowy z bankami nie są łatwe – stwierdził Jędrzejewski.
Nie zdradził, z kim toczą się rozmowy. Firm prowadzących globalne interesy w branży, w której operuje Kopex, jest kilka, m.in. Joy-Machinery, Eickhoff czy też Bucyrus. Jędrzejewski nie ujawnił też, jak dużą emisję akcji mogłaby przeprowadzić spółka. Podkreślił, że na razie nie zamierza oddawać władzy w Kopeksie.
Jeżeli główny akcjonariusz miałby zachować nieco ponad 50 proc. kapitału, to firma mogłaby wyemitować do 22 mln walorów. Oferując akcje np. po cenie zbliżonej do obecnego kursu giełdowego (wczoraj wyniósł on 19 zł), spółka mogłaby liczyć na ponad 400 mln zł.