„Twierdzę, że mój interes i moje bezpieczeństwo po wykluczeniu firmy Mewa z obrotu giełdowego zostanie zagrożone” – czytamy w piśmie skierowanym do prezesa rady giełdy.

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych również uważa, że przyjęte regulacje nie są dobre. – Przepisy są mało konkretne i mało elastyczne – mówi Piotr Cieślak, wiceprezes SII. Jego zdaniem, nie wiadomo np., jak należy traktować wysoką zmienność kursu, która może być podstawą do wprowadzenia spółki na Listę Alertów. – W naszej opinii to wymaga doprecyzowania – dodaje Cieślak. Stowarzyszenie zamierza przesłać na giełdę pismo, w którym będzie się domagało podjęcia dyskusji w szerszym gronie na temat określenia zasad kwalifikowania firm na Listę Alertów.

– Fakt istnienia Listy Alertów jest pozytywny, potencjalni inwestorzy otrzymują w ten sposób informację o dodatkowych czynnikach ryzyka związanych z danymi akcjami – twierdzi Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego. Przyznaje, że zasady, jakimi rządzi się ta lista, muszą być z jednej strony przejrzyste, a z drugiej elastyczne. Dlatego zadanie GPW nie jest łatwe. – Oczywiście, każdy sygnał od inwestorów wyjaśniamy indywidualnie – podkreśla.Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza ze strony zarządu giełdy.