Wtorkowa sesja nie była udana dla inwestorów giełdowych. Główne indeksy na GPW w Warszawie mocno zniżkowały, zwłaszcza mWIG40 (spadek o 3,7 proc.) i sWIG80 (- 2,65 proc.). Na ich tle lepiej wypadł indeks blue chipów, który stracił tylko 0,6 proc.
Słaba sesja kontrastowała z danymi ze strefy makro. Indeks menedżerów logistyki (PMI) dla Polski wzrósł do 48,2, z 46,5 pkt w lipcu. Sam subindeks produkcji wyniósł już 51,8 pkt, przekraczając psychologiczny pułap 50 pkt, a więc granicę recesji. Tymczasem, w obliczu spadków na GPW, inwestorzy znów zadają sobie pytanie, czy to początek „tej właściwej” korekty oraz co dalej z kondycją małych i średnich spółek.
[srodtytul]Średniaki i maluchy mająz czego spadać[/srodtytul]
Wczorajsza sesja, mimo że nieudana dla posiadaczy akcji, nie zmienia faktu, że na akcjach wchodzących w skład indeksu sWIG80 i mWIG40 można było w tym roku sporo zarobić – oba indeksy od początku roku wzrosły odpowiednio o 63 i 49 proc.
– W ostatnich dwóch miesiącach rynki były szczególnie mocne. Inwestorzy indywidualni po wzrostach na największych spółkach znów upodobali sobie małe i średnie firmy. Spadła awersja do ryzyka i stąd tak spektakularne zwyżki. Ostatnio jednak ten zapał wyraźnie się zmniejszył i realizacja zysków przybrała na sile – mówi Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI. Dodaje, że wczorajszą mocną zniżkę małych i średnich spółek można wytłumaczyć ich gorszą płynnością w stosunku do największych firm z WIG20. Podobnie na sprawę patrzy Tomasz Jerzyk, analityk techniczny DM BZ WBK.