Yantai Wanhua to największy w Chinach wytwórca MDI (substancji, która – podobnie jak TDI – jest wykorzystywana do produkcji pianek poliuretanowych). Moce produkcyjne koncernu sięgają obecnie 500 tys. ton rocznie, a w przyszłym roku, dzięki rozbudowie jednego z zakładów, wzrosną do 800 tys. ton. Yantai Wanhua od lat starał się wejść na rynek europejski. Trudna sytuacja węgierskiego wytwórcy MDI i PCV stała się świetną po temu okazją.
Chińczycy zdążyli już skupić znaczną część długów Borsodchemu. W sierpniu, za pośrednictwem banku inwestycyjnego Merrill Lynch, kupili ponad 100 mln euro przeterminowanych zobowiązań firmy z Węgier. Oficjalnie potwierdzili też, że rozmawiają z właścicielem spółki – funduszem private equity Permira – o możliwości inwestycji w nią. – Wierzymy, że moglibyśmy zapewnić Borsodchemowi stabilizację i obiecujące perspektywy rozwoju, dzieląc się z nią naszym know-how i udzielając wsparcia finansowego – czytamy w komunikacie.
Także biuro prasowe Borsodchemu potwierdza zainteresowanie Chińczyków inwestycją w przedsiębiorstwo. – Yantai Wanhua zwrócił się do naszych udziałowców z taką propozycją. Dotychczas zarząd Borsodchemu nie brał udziału w rozmowach. Skupiamy się na restrukturyzacji długu – komentują przedstawiciele węgierskiej firmy.
[srodtytul]Analitycy: to zagrożenie[/srodtytul]
Zdaniem azjatyckich analityków własna baza produkcyjna w Europie byłaby dla Yantai Wanhua doskonałym przyczółkiem do wprowadzenia na rynek Starego Kontynentu surowca wytwarzanego w rodzimych fabrykach. – Nie ma wątpliwości, że przejęcie Borsodchemu przez chiński koncern byłoby zagrożeniem dla Zachemu – komentuje Paweł Burzyński, analityk z DM BZ WBK. Według niego, tak silny gracz jak Yantai Wanhua, który był dotychczas skoncentrowany na zupełnie innych rynkach, z pewnością narzuci w Europie dyktat cenowy. W efekcie konkurencja bardzo silnie wzrośnie, a to odbije się na kondycji bydgoskiego zakładu należącego do grupy Ciechu.