– Zapowiadał, że jeżeli okaże się, że zwolnienia pracowników były bezprawne, prezes LOT zostanie odwołany – mówi Stefan Malczewski, szef lotowskich związkowców. – A że tak właśnie było, potwierdziła Państwowa Inspekcja Pracy, która skierowała w tej sprawie wniosek do sądu grodzkiego – dodaje Malczewski. – To nie ja odwołuję prezesa LOT, ale rada nadzorcza. Zresztą nie widzę żadnych powodów, dla których Sebastian Mikosz miałby być odwołany – odpowiada Gawlik.
Związkowcy zapowiedzieli na poniedziałek na godzinę 12.00 pikietę przed MSP. – Innej formy protestu nie przewidujemy, znam realia rynkowe i wiem, jak protest wewnątrz firmy wpłynąłby na jej sytuację – mówi Malczewski.
Awantura rozpętała się 20 lipca. Dyscyplinarnie zwolnieni zostali przewodnicząca ZZ Personelu Pokładowego i przewodniczący ZZ Pracowników PLL LOT. – Zarzucono mi ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, a tak naprawdę prezesowi nie podobało się, że publicznie go krytykujemy – mówi Elwira Niemiec. Sprawa trafiła do sądu pracy. Mikosz w maju został wybrany na prezesa LOT. Eksperci uważają, że spółka pod jego rządami wychodzi na prostą.