Agencja ratingowa A.M. Best twierdzi, że część dużych firm już w tej chwili kwestionuje zasadność prowadzenia firm typu captive – asekurujących wybrane spółki lub grupy biznesowe – po wejściu w życie pod koniec 2012 r. europejskiej dyrektywy „Wypłacalność II” (Solvency II). Postawi ona większe wymogi kapitałowe i w zakresie zarządzania ryzykiem nie tylko towarzystwom ubezpieczeniowym, ale także captive’om.
Dziś te podmioty pomagają wielkim firmom oszczędzać na ubezpieczeniach. – Po wejściu w życie dyrektywy niektórym koncernom przestanie się opłacać prowadzenie tego rodzaju firm, bo będą zbyt kapitałochłonne – mówi Yvette Essen, autorka raportu, analityk A.M. Best.
[srodtytul]Co zrobi Orlen[/srodtytul]
Spółka typu captive jest w grupie Orlen. Powstała w listopadzie 2006 r. Została zarejestrowana na Malcie, a jej kapitał zakładowy wynosił 5 mln USD. Jej celem jest ograniczenie kosztów ubezpieczeń w grupie kapitałowej Orlen poprzez uzyskanie bezpośredniego dostępu do rynku reasekuracyjnego. Pod koniec 2009 r. prezes Orlen Insurance twierdził, że spółka zapewnia grupie Orlen zwrot z zainwestowanego kapitału na poziomie 20–30 proc. rocznie, koszty jej funkcjonowania zaś są bardzo ograniczone.
Czy po wejściu w życie dyrektywy „Wypłacalność II” to się zmieni? Czy Orlen zakończy działalność captive’u? Koncern nie odpowiedział wprost na to pytanie. – Dyrektywa z pewnością nałoży dodatkowe obciążenia na towarzystwa ubezpieczeniowe, które, do pewnego stopnia, przełożą się także na captive’y – przyznaje jednak Beata Karpińska z biura prasowego Orlenu.