Reklama

Czy wydłużenie sesji pomogło pobić rekord obrotów akcjami

Zdaniem władz warszawskiej giełdy wydłużenie sesji o godzinę przełożyło się na większą aktywność inwestorów w całym 2011 r. Maklerzy są sceptyczni

Publikacja: 03.01.2012 06:21

Mariusz Sadłocha. fot. d. matloch

Mariusz Sadłocha. fot. d. matloch

Foto: Archiwum

Od dłuższego mieszania cukru w herbacie nie stanie się ona słodsza – taką opinię usłyszeć można od maklerów rok po wydłużeniu sesji o godzinę. Według brokerów handel akcjami do 17.30 to przede wszystkim koszty po stronie biur i większy wysiłek ich pracowników. Izba Domów Maklerskich zastanawia się nad przygotowaniem raportu na temat konsekwencji zmian harmonogramu sesji z początku 2011 r., część środowiska maklerskiego wciąż nie może pogodzić się z decyzją władz GPW.

Rekord w trudnym okresie

Dyskusja nad sensownością pracy w tych samych godzinach co maklerzy we Frankfurcie czy Londynie jest nieunikniona, zważywszy na rekord obrotów akcjami w zakończonym właśnie roku. W trakcie 250 sesji właściciela zmieniły papiery warte 250,6 mld zł. To wzrost o 21 proc. w porównaniu z 2010 r. i o 8 proc. w stosunku do rekordowego jak dotąd 2007 r.

Porównanie z okresem sprzed trzech lat pokazuje dodatkowo, że inaczej niż w 2008 r., kiedy upadek Lehman Brothers spowodował spadek aktywności inwestorów, załamanie kursów z sierpnia 2011 r. nie doprowadziło do analogicznego zastoju na rynku. Jedynym „słabszym" miesiącem pod względem obrotów był grudzień. Pod koniec wakacji skala handlu na GPW?była rekordowa.

Przedstawiciele biur maklerskich wskazują, że wyższa aktywność inwestorów to nie wynik dłuższego „zazębiania się" sesji za oceanem i w kraju, ale ogólnej nerwowości na rynku i sporych umorzeń funduszy regionalnych w II?półroczu.

Tymczasem raport samej GPW na temat skutków wydłużenia sesji wskazuje, że wydłużenie jej było dobrym posunięciem i pozwoliło pobić roczny rekord obrotów.

Reklama
Reklama

Lepsza końcówka

Dokument odpowiada na dwa podstawowe zarzuty środowiska maklerskiego. GPW pokazuje m.in., że spadek obrotów w środkowej fazie sesji nie był procentowo duży w porównaniu z latami poprzednimi, a w wartościach nominalnych obroty w godzinach południowych były nawet wyższe.

„Zmiana harmonogramu nie wyprodukowała dodatkowego okresu flauty, lecz wydłużyła czas, w którym inwestorzy zawierają transakcje z podobną intensywnością co przed zmianą" – czytamy w dokumencie.

GPW odniosła się także do zarzutów, że dłuższy czas pracy maklerów nie przekłada się na zlecenia w końcówce sesji i wzrost zleceń z USA. Obroty w ostatnich 30 minutach stanowiły w 2011 r. średnio 16,3 proc. dziennych obrotów. W latach 2008 – 2010 było to 15,9 proc.

Sama GPW zauważa jednak, że statystyki nie są porównywalne. Wraz ze zmianą godzin wydłużono bowiem z jednej strony handel sesyjny o 5 min, skrócono jednocześnie „dogrywkę", w której transakcje zawierane są po ustalonym już kursie zamknięcia. Udział tej fazy w obrotach dziennych spadł do 10,7 proc., z 12,7 proc.

„Rynkowi giełdowemu, który staje się głównym ośrodkiem obrotu w regionie (...) zwyczajnie nie wypada działać każdego dnia krócej niż otoczenie, z którym konkuruje" – czytamy w analizie GPW.

[email protected]

Reklama
Reklama

Pytania do... Mariusza Sadłochy, prezesa DM?BZ?WBK

Czy środowisko brokerskie wraca jeszcze do tematu uciążliwości dłuższej o godzinę sesji i próbuje odwrócić decyzję warszawskiej giełdy?

Cały czas dyskutujemy na ten temat. Negatywna opinia maklerów nie zmieniła się. Dłuższa sesja to wyższe koszty i dłuższy czas pracy.

Władze GPW wskazują, że dłuższa sesja to wyższe obroty, co przekłada się na wyższe przychody biur.

To opinia powtarzana od samego początku, że dzięki dłuższym godzinom pracy amerykańscy inwestorzy będą mieli więcej czasu na składanie zleceń na polskim rynku. Sprawa wydaje się jednak bardziej skomplikowana. Od wielu lat w październiku jest taki okres, że Europa posługuje się już czasem zimowym, USA?jeszcze nie. Wtedy wspólny handel na obu rynkach trwa o godzinę dłużej. Nie wpływało to jednak wyraźnie na wzrost obrotów.

Oczywiście, to tylko przykład, ale sumaryczna wartość handlu akcjami nie zależy tylko od godzin pracy. Zauważmy zresztą, że polskie biura, które ponoszą największe koszty wydłużenia sesji i teoretycznie powinny mieć szansę na wyższe przychody, zmagają się z nową konkurencją – zagranicznych, zdalnych członków.

DM?BZ?WBK?był liderem obrotów w grudniu. Skąd tak niespodziewany awans?

Reklama
Reklama

Grudzień to miesiąc wygasania kontraktów terminowych, co uaktywnia określone grupy klientów. Nie bez znaczenia było też wzmocnienie zespołu poprzez powrót Grzegorza Kołodziejczyka.

Podziękowania za ten wynik należą się wszystkim pracownikom DM.

Jakich obrotów spodziewacie się na GPW?w 2012 r.?

W budżecie biura na ten rok przyjęliśmy, że będą one nieznacznie niższe niż w 2011 r. Wielu uważa, że to ambitne założenie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama