Reklama

Przedsiębiorstwa szturmują NewConnect

Lawinowo rośnie popularność rynku alternatywnego. Debiutantom niestraszne są nawet zawirowania na światowych giełdach. Z czego to wynika?

Publikacja: 14.01.2012 11:20

Przedsiębiorstwa szturmują NewConnect

Foto: Fotorzepa, Szymon Łaszewski SL Szymon Łaszewski

Od początku 2011 do końca listopada na NewConnect pojawiły się już 154 spółki – to oczywiście rekord. Kolejne zaplanowały debiut na grudzień.

Odporny rynek

W ubiegłym roku, również bardzo udanym, na alternatywnej platformie rozpoczęły się notowania 86 nowych firm. Ale ten rok to już prawdziwa eksplozja. Dzięki niej warszawska giełda przoduje w tegorocznym rankingu europejskich rynków pod względem liczby debiutów, a na arenie światowej nieznacznie tylko przegrywa z liderem,?giełdą w chińskim Shenzen, na której w tym roku pojawiło się blisko 230 przedsiębiorstw.

– Ten rok okazał się nadspodziewanie dobry dla NewConnect. Nawet bardzo niestabilna sytuacja na rynkach finansowych nie zatrzymała lawiny debiutów. Z czego to wynika? Z pewnością przedsiębiorcy coraz lepiej zdają sobie sprawę z możliwości pozyskania kapitału na tym rynku, doceniają też prostą i mało uciążliwą procedurę. Działa również marketing samego NewConnect – ocenia Anna Andrzejak, dyrektor Departamentu Transakcji Kapitałowych i Nadzoru Właścicielskiego ORK BZ WBK.

Także Artur Kluczny, wiceprezes PKF Consult, uważa, że kluczem do zrozumienia popularności NewConnect jest sama natura tego rynku i charakter jego uczestników. – Zarówno spółki wybierające się na ten rynek, jak i inwestorzy na nim działający, cechują się dużą tolerancją na ryzyko. Wiele ryzykownych przedsięwzięć właśnie na NewConnect może liczyć na pozyskanie pieniędzy na rozwój – mówi. – Jednocześnie umiejętne zorganizowanie procesu wprowadzania spółek na NewConnect przez GPW i autoryzowanych przez nią doradców pozwala wiele czynników ryzyka towarzyszących debiutom na NewConnect ograniczyć – dodaje.

Nawet sierpniowe załamanie na giełdach i ogromna niepewność, związana m.in. z sytuacją w strefie euro i słabnięciem globalnej gospodarki, nie przeszkadza spółkom w drodze na NewConnect. Analitycy zwracają uwagę, że wyjaśnienie może być dość proste. Rynek stał się platformą kojarzącą tych (osoby fizyczne, fundusze private equity itd.), którzy chcieliby zainwestować w jakiś biznes, z tymi, którzy dają im taką szansę. Bardziej więc liczy się ryzyko związane z daną działalnością gospodarczą, a mniej ryzyko takiej czy innej koniunktury na rynkach kapitałowych. A zawsze przecież, nawet w ciężkich, niepewnych czasach, są osoby skłonne zaryzykować w biznesie.

Reklama
Reklama

Nieduże emisje

Spośród 154 spółek, które na NewConnect pojawiły się do końca listopada, aż 145 przed debiutem zdecydowało się pozyskać kapitał w drodze prywatnej oferty akcji. To wciąż najpopularniejszy sposób zdobycia pieniędzy na rozwój stosowany przez firmy z NewConnect. Do szerszego – publicznego – grona inwestorów zdecydowało się zwrócić zaledwie siedem spółek, jednak biorąc pod uwagę wartość ofert, proporcje wyglądają trochę inaczej. Z około 600 mln zł pozyskanych w sumie przez tegorocznych debiutantów (licząc do końca listopada) przed wejściem na NewConnect ponad 120 mln zł zebrano z emisji publicznych. Największą tegoroczną ofertą była oferta publiczna TMS Brokers, którego właściciele sprzedali w niej akcje warte ponad 85,1?mln zł. To rekordowa kwota w historii istnienia rynku alternatywnego. Największą prywatną ofertą?była natomiast emisja Biomed Lublin,?który zebrał od inwestorów ponad 35,5 mln zł. Większość firm przeprowadziła oferty opiewające na kwoty do 5?mln zł. W przypadku około 40 spółek było to mniej niż milion złotych.

Miejsce dla różnych firm

NewConnect powstał z myślą o dynamicznych, często rozpoczynających biznes firmach, których działalność i rozwój zależą od kapitału intelektualnego, nowoczesnych technologii oraz innowacyjnego podejścia. W rzeczywistości jednak na małej giełdzie rozpoczynają notowania swoich akcji spółki z bardzo różnych branż i w bardzo różnym stadium rozwoju. W tym roku na NewConnect przybyło najwięcej spółek z branży handlowej. 27 z nich para się tak zwanym handlem tradycyjnym, cztery wykorzystują do sprzedaży internetowe platformy. Największym, pod względem kapitalizacji, tegorocznym handlowym debiutantem jest wyceniany na koniec listopada na ok. 170 mln zł Dom Aukcyjny Abbey House. Liczną, składającą się z 22?podmiotów grupę stanowią debiutanci z szeroko pojętego sektora usług innych niż finansowe. Usługami finansowymi para się 14 debiutantów, tyle samo spółek działa w sektorze ochrony zdrowia, w tym największy tegoroczny debiutant, wyceniany na 870 mln zł PCZ Polski Holding Medyczny. Na NewConnect zadebiutowało w tym roku 11?spółek budowlanych, z których najwyżej, na ponad 200 mln zł, wyceniany był pod koniec listopada Budus. 9 debiutantów zajmuje się działalnością inwestycyjną, skupiając uwagę na rynku NewConnect lub inwestując w spółki zmierzające na ten rynek.

Anna Andrzejak zwraca uwagę, że w dłuższej perspektywie będziemy jednak obserwować wpływ sytuacji na światowych rynkach na kondycję NewConnect. – W naszej opinii wzrost awersji do ryzyka będzie miał również przełożenie na ograniczenie możliwości plasowania emisji w najbliższych kwartałach. Inwestorzy będą oczekiwali niższych wycen i w większym stopniu będą zwracali uwagę na firmy o mocnych podstawach. Tym samym łatwiej będzie zaistnieć na NewConnect spółkom, które konsekwentnie realizują swoją strategię rozwoju i są mocno zakorzenione w realnym biznesie – twierdzi.

Jak kupować

Czy w 2011 r. opłacało się inwestować w spółki debiutujące na NewConnect? Na etapie oferty zdecydowanie tak. Pomimo kiepskich nastrojów na rynku kapitałowym akcje niemal 80 proc. z analizowanych spółek na zamknięciu debiutanckiej sesji kosztowały więcej niż w ofercie prywatnej lub publicznej. W ponad połowie przypadków kurs akcji w ciągu tygodnia od debiutu wzrósł o co najmniej 50 proc. w stosunku do ceny z oferty. Zdecydowanie mniej powodów do zadowolenia mają, przynajmniej na razie, inwestorzy o nieco dłuższym horyzoncie inwestycyjnym, zwłaszcza ci, którzy na zakup akcji spółek zdecydowali się podczas debiutanckich sesji. Ledwie jedna czwarta inwestorów, którzy kupili akcje debiutantów w ofercie i zdecydowali się na ich sprzedaż pod koniec listopada czy na początku grudnia tego roku, mogła liczyć na zysk. Jeszcze mniejszą szansę na zysk mają ci, którzy kupili akcje debiutantów w ciągu trzech dni od debiutu.

Najwięcej, w stosunku do ceny z emisji prywatnej, zdrożały akcje Domu Aukcyjnego Abbey House, które kosztują dziś ponad 370 proc. więcej, niż wynosił kurs odniesienia na debiutanckiej sesji. W zdecydowanie gorszych nastrojach mogą być akcjonariusze Luximy, której?akcje od debiutu potaniały o ponad 80 proc.

Plusy i ...płynność

Eksperci uważają, że dla zdecydowanej większości spółek wprowadzanych na NewConnect obecność na tym rynku ma przede wszystkim zalety. – Abstrahuję tu od oczywistych korzyści, jakie daje możliwość przeznaczenia powierzonych przez inwestorów pieniędzy na rozwój firmy. Obowiązek systematycznego informowania inwestorów o spółce i efektach jej działalności tworzy nieustającą presję na zarząd, by legitymować się dobrymi wynikami. Konieczność dostosowania spółki do wymogów prawnych NewConnect sprzyja podniesieniu jej kultury organizacyjnej – wylicza Artur Kluczny. – Wreszcie, nawet czynnik tak miękki jak ład korporacyjny, zbudowany niejako przy okazji funkcjonowania w obrocie na NewConnect, jest dodatkowym pozytywnym impulsem – mówi.

Reklama
Reklama

Wśród czynników, nad którymi w wypadku alternatywnego systemu obrotu należy jeszcze popracować, eksperci zgodnie i stale zwracają uwagę na niską płynność akcji i wciąż mały udział w handlu inwestorów instytucjonalnych.

TMS Brokers – pierwsze wezwanie na rynku alternatywnym

NewConnect powstał przed ponad czterema laty. Do tej pory na rynku praktycznie nie ogłaszano jednak wezwań, co może mieć związek z tym, że obowiązujące na nim regulacje nie precyzują, czy i na jakich zasadach miałyby być one przeprowadzane. Dlatego w większości wypadków inwestorzy zainteresowani notowanymi na NewConnect spółkami rozmawiają z ich największymi akcjonariuszami i w ten sposób przejmują kontrolę. Plany uregulowania wezwań na rynku alternatywnym miało Ministerstwo Finansów – odpowiednie zapisy znalazły się w projekcie nowelizacji ustawy o ofercie publicznej. Prac nad ustawą nie udało się jednak zakończyć przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi, przez co nie wiadomo, kiedy i w jakim kształcie nowelizacja zostanie uchwalona. Pierwszym wezwaniem na NewConnect, w ramach którego spółki nie kupują akcji własnych, lecz inwestor chce przejąć kontrolę nad wybranym przedsiębiorstwem, jest ogłoszone niedawno przez zarejestrowaną w Luksemburgu Nabbe Investments na 95 proc. akcji TMS Brokers (wcześniej inwestor nabył 5 proc. papierów brokera). Wzywający płaci za akcję spółki 56 zł, co daje jej wycenę na poziomie blisko 198 mln zł. Ogłoszenie wezwania na akcje TMS Brokers było o tyle zaskakujące, że spółka miała w planach przenosiny na główny rynek warszawskiego parkietu, a jej papiery w ofercie poprzedzającej debiut na NewConnect kupiło liczne grono inwestorów finansowych, wśród których znalazły się chociażby Axa TFI, ING OFE i PZU OFE. Jaki będzie finał tego wezwania, dowiemy się dopiero za jakiś czas, gdyż zapisy będą w nim przyjmowane od 23 grudnia 2011 r. do 1 marca 2012 r. Jedno nie ulega jednak wątpliwości. Wezwanie ogłoszone przez Nabbe Investments może pokazać kierunek innym inwestorom zainteresowanym kupnem spółek z NewConnect.

Ludwik Sobolewski, prezes GPW

Chociaż w mijającym roku nie brakowało zawirowań i niepokojów na rynkach kapitałowych, to dla NewConnect był to czas m.in. niezwykle dużego przyrostu liczby nowych emitentów.

Tylko do końca listopada mieliśmy na tym rynku 154 debiuty. To świetny rezultat. Przyczyn takiego stanu rzeczy upatrujemy przede wszystkim w tym, że NewConnect odpowiada na potrzeby małych i średnich przedsiębiorstw. Odpowiednia konstrukcja rynku, z jednej strony dostosowana do potrzeb emitentów, z drugiej natomiast gwarantująca bezpieczeństwo inwestorom, sprawia, że nawet w trudnych momentach NewConnect trafia w oczekiwania jego beneficjentów. A przecież by oferty sprzedaży akcji i debiuty mogły dojść do skutku, potrzeba zaangażowania obu stron (przedsiębiorstw i inwestorów).

Reklama
Reklama

NewConnect powstał z myślą o dynamicznych, rozwijających się firmach, których działalność i rozwój odbywa się przy wysokim udziale kapitału intelektualnego i nowoczesnych technologii oraz przy innowacyjnym podejściu do biznesu. Takie firmy cieszą się zainteresowaniem inwestorów nawet wtedy, gdy cały rynek kapitałowy odczuwa skutki spowolnienia gospodarczego. Wokół NewConnect krąży kilka negatywnych stereotypów i opinii. Przykładowo: że nie ma na nim firm innowacyjnych (co jest nieprawdą), że są bardzo różne firmy (to bardzo dobrze), że kursy zmieniają się o kilkadziesiąt procent (to nieprawda), że płynność jest znikoma (a bywa wyższa niż na głównym rynku). Albo że nie można na nim pozyskać większych pieniędzy – tymczasem tylko w ciągu kilku ostatnich miesięcy spółki debiutujące i już notowane pozyskały ponad 600 mln zł nowego kapitału!

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama