Nie musi to być Pepees

Wszystko wskazuje na to, że Strzelcowi nie uda się nabyć udziałów łomżyńskiego Pepeesu. Mimo to firma zapowiedziała, że kupi inny browar. Transakcja będzie przeprowadzona w 1999 r.- Wygląda na to, że nie uda nam się porozumieć ze związkami zawodowymi Pepeesu. Nie zrezygnujemy jednak z kupna browaru. Nie musi to być browar Pepeesu. Mamy kilka innych ciekawych propozycji. Oczywiście, nie wycofujemy się z oferty złożonej łomżyńskiej firmie - powiedział PARKIETOWI Adam Brodowski, prezes Małopolskiego Browaru Strzelec.Przypomnijmy, że Strzelec chciał kupić od 3 NFI 30-proc. pakiet akcji Pepeesu. Na Strzelca jako inwestora strategicznego nie zgodziły się związki zawodowe łomżyńskiej spółki. Nie wierzą one w możliwości finansowe inwestora. Środki na inwestycję w Pepees miały pochodzić z emisji akcji serii D, którą Strzelec przeprowadzi w I kwartale 1999 r. Z nowej ofer ty spółka chce pozyskać 25-30 mln zł. Strzelec jest browarem regionalnym. Jego zdolności produkcyjne sięgają 200 tys. hl piwa rocznie, przy 46 zatrudnionych osobach. Dla porównania, Pepees produkuje 400 tys. hl, przy ok. 400 zatrudnionych.Mimo że transakcja z 3 NFI została zawieszona, zarząd Strzelca chce konsekwentnie prowadzić działania zmierzające do zwiększania udziału w rynku piwnym poprzez konsolidację. W 1999 r. spółka kupi inny browar. Plan zakupu ma być przedstawiony w I kw. przyszłego roku. Od działań konsolidacyjnych Strzelec uzależnia dalsze obniżanie kosztów i zwiększanie dynamiki zysków począwszy od 2000 r.W br. Strzelec (po korekcie w górę) chce wypracować 1 mln zł zysku, przy 12,7 mln zł przychodów. Prognoza na 1999 r. zakłada wzrost wyników odpowiednio do 1,98 i 21,5 mln zł.

TOMASZ MUCHALSKI