Splot niekorzystnych zdarzeń związanych z jednym z blue chipów, Elektrimem, spowodował w ciągu dwóch sesji deprecjację rynku do poziomu 11 780 pkt. Początek listopada to ukształtowanie szczytu i odbicie się WIG-u od trzech bardzo silnych linii oporu na wysokości 13 200 pkt. Pierwszy opór związany jest z dołkiem ze stycznia bieżącego roku, drugi z linią wsparcia trendu wzrostowego rozpoczętego jeszcze w 1995 r., a trzeci - to opadająca linia łącząca maksimum utworzone w lipcu z ostatnim szczytem. Fala wzrostowa rozpoczęta 9 października definitywnie się zakończyła i ostatnią szansą na kontynuowanie hossy jest sytuacja, w której aktualne spadki okażą się falą korekcyjną poprzedzających je wzrostów. Taka korekta mogłaby się zakończyć już na wczorajszej sesji, ponieważ spadki osiągnęły 50% październikowych wzrostów, jednak siła rynku niedźwiedzia wskazuje raczej na poziom 11 500 pkt., czyli 61,8% zniesienia.Bardzo niebezpiecznie zachowuje się oscylator średnich wykładniczych, który w ciągu najbliższych dni powinien testować swoją linię równowagi. Jej pokonanie będzie informowało o utrzymaniu się spadków przynajmniej w okresie średnioterminowym. Układ średnich arytmetycznych daje sygnały o pojawieniu się na rynku niedźwiedzia. Wszystkie średnie znajdują się w trendzie spadkowym, będąc jednocześnie ponad wykresem indeksu i stanowią silny opór dla wzrostów.Należy jednak liczyć na zakończenie korekty, która trwa już około trzech tygodni, przy czterotygodniowych wzrostach.

ARTUR GOŁĘBIEWSKI

PARKIET Gazeta Giełdy