Rok Balcerowicza

- Ryzyko destabilizacji gospodarki, które narastało w poprzednich latach, zostało opanowane, a polityka fiskalna, polegająca na obniżaniu deficytu budżetowego, stwarza możliwości złagodzenia polityki monetarnej - stwierdził wczoraj wicepremier Leszek Balcerowicz, podsumowując mijający rok.Obniżkę stóp procentowych zaleca również jeden z niezależnych ekspertów, Jan Macieja. Jego zdaniem, stopy powinny być redukowane w takim tempie, w jakim maleje inflacja. W przeciwnym razie, może dojść do zahamowania tempa wzrostu.Chwiejny startWedług Leszka Balcerowicza, w latach 1995-97 popyt rósł szybciej niż możliwości jego zaspokojenia. Gdyby tę politykę kontynuowano, deficyt obrotów bieżących sięgnąłby 5-6 proc. PKB. (Według większości ekonomistów, taki deficyt oznacza początek kryzysu finansowego).Zmiana polityki - w ocenie wicepremiera - polegała na wzmocnieniu makroekonomicznych podstaw gospodarki i podjęciu starań o szybsze przemiany strukturalne. Chodziło nie tylko o przyspieszenie prywatyzacji, ale również o poprawę otoczenia prawnego i odciążenie pracodawców. Konkretnie - o reformę systemu podatkowego i wcielenie w życie zaleceń zespołu ds. odbiurokratyzowania gospodarki.Polityce tej w pierwszym półroczu sprzyjała sytuacja zagraniczna. Ale od sierpnia - w wyniku kryzysu w Rosji i rosnącej niestabilności na rynkach finansowych - warunki w otoczeniu pogorszyły się.Nie wszystko się udałoWicepremier uważa, że zdołał zahamować narastanie zjawisk kryzysowych, ale nie udało mu się przeprowadzić wszystkich zmian strukturalnych.Zmniejszenie dysproporcji między rosnącym popytem a możliwościami gospodarki pomogło zredukować inflację. Zdaniem Balcerowicza, będzie ona niższa niż przewiduje rządowa prognoza. Dzięki temu Polska stała się bardziej wiarygodnym partnerem dla inwestorów zagranicznych. Świadczą o tym nie tylko oceny agencji ratingowych, ale również większy napływ kapitału. W ciągu 10 miesięcy tego roku do Polski wpłynęło 4,3 mld USD, podczas gdy w ubiegłym roku 3,1 mld USD.L. Balcerowicz przyznał, że rządowi nie udało się przyśpieszyć prywatyzacji. Z powodów politycznych nie rozpoczęto również reformy podatkowej.Ta sama strategiaBalcerowicz zapowiada, że strategia gospodarcza w nadchodzącym roku nie zmieni się. Główne zadanie na przyszłość to umacnianie podstaw makroekonomicznych, przede wszystkim poprzez odpowiednią politykę budżetową. Chodzi o zwiększenie wydatków na infrastrukturę i wszystkie te dziedziny, które warunkują rozwój. W planach są również: przyspieszenie prywatyzacji, reforma podatkowa i reforma instytucji rynku pracy.Jednak przyszłość zależy również od sytuacji na rynkach zagranicznych. A ta kształtuje się mniej korzystnie, niż prognozowano pół roku temu. Wskutek kryzysu rosyjskiego, drastycznie spadł eksport. Zdaniem wicepremiera, gdyby nie twarda polityka makroekonomiczna, deficyt byłby jeszcze większy niż obecnie.Niezależni oceniająOpinie niezależnych instytutów na temat sytuacji gospodarczej nie odbiegają zasadniczo od oceny Leszka Balcerowicza. Eksperci z Centrum A. Smitha, CASE, NOBE i INE PAN uważają, że kondycja gospodarki jest dobra. Zwracają uwagę na wysoki wzrost PKB, spadający deficyt budżetu i malejącą inflację. Niekorzystne tendencje wiążą przede wszystkim z rosyjskim kryzysem. Wśród negatywnych zjawisk wewnętrznych wymieniają najczęściej: niską konkurencyjność przedsiębiorstw oraz zastój w prywatyzacji i opóźnienia w restrukturyzacji wielu sektorów.Prawie wszystkie przyszłoroczne prognozy przewidują spowolnienie tempa wzrostu. Według CASE, PKB może wprawdzie zwiększyć się o 5,5 proc., ale bardziej realistyczny wydaje się wzrost 4-proc. Jeśli zaś spadek eksportu nie zostanie zatrzymany, wzrost może wynieść tylko 3 proc.Natomiast specjaliści z NOBE uważają, że mimo nie sprzyjających warunków zewnętrznych, wzrost PKB może wynieść 5-5,5 proc. Warunkiem jest zachowanie dyscypliny fiskalnej, mniejsza restryktywność polityki pieniężnej i kontynuowanie reform.

M POKOJSKA