Reklama

Próby ożywienia

Aktualizacja: 05.02.2017 21:17 Publikacja: 12.12.1998 09:55

Makrotydzień

Rada Polityki Pieniężnej zmniejszyła stopy procentowe: lombardową z 22 do 20%, redyskontową z 20 do 18,25%, interwencyjną z 17 do 15,5%. Było to już czwarte cięcie w tym roku. Malejąca inflacja była sprzymierzeńcem tej decyzji. Wielu ekonomistów chwali ją za większy radykalizm niż w przypadku poprzedniej redukcji, z 28 października. Przeważa pogląd, że obniżka doprowadzi do osłabienia złotego i wzrostu opłacalności eksportu. Jednak są i tacy, którzy twierdzą, że do osłabienia złotego nie dojdzie, ponieważ wciąż napływa duży kapitał zagraniczny i rosną rezerwy dewizowe.

RPP stopniowo i ostrożnie obniża stopy. Niektórym ekonomistom to się podoba. Tymczasem październikowa redukcja doprowadziła wręcz do wzmocnienia złotego, ponieważ inwestorzy zagraniczni, oczekując większej obniżki stóp w bliskiej przyszłości, kupowali polskie papiery nawet z większym zapałem. Przedtem wymieniali dewizy na złote, co tworzyło presję aprecjacyjną na krajową walutę. Po ostatniej decyzji RPP odnotowano także wzrost popytu na polskie papiery i wzrost wartości złotego. Czyżby inwestorzy oczekiwali jeszcze jednej redukcji w bliskiej przyszłości?

Przedsiębiorcy źle oceniają przyszły popyt krajowy i zagraniczny. Dlatego ograniczyli w listopadzie produkcję. Liczony przez GUS wskaźnik koniunktury w przemyśle pogorszył się między końcem października a końcem listopada z minus 4 punktów do minus 9 punktów. Tak zły wynik notowano ostatnio pięć lat temu, zimą 1993- 1994.

Wszystko wskazuje na to, że tendencje spadkowe utrzymają się przez dłuższy czas. Jednak nikt nie wie, kiedy i gdzie pojawią się jaskółki odmiany - czy w handlu zagranicznym, czy raczej na rynku krajowym, który jest bardziej podatny na posunięcia krajowych polityków gospodarczych.

Reklama
Reklama

Inflacja w listopadzie utrzymała się prawdopodobnie na październikowym poziomie, czyli 0,6% - uważają specjaliści z Rządowego Centrum Studiów Strategicznych. To by oznaczało, że roczna inflacja - listopad do listopada - wyniosła 9,3 proc. Przewidywania na grudzień są jeszcze bardziej optymistyczne. Według RCSS, na koniec grudnia inflacja spadnie do 9%. Zdaniem doradcy ministra finansów, Stanisława Gomułki, do 8,9%. Tak czy inaczej, tegoroczny wzrost cen w relacji grudzień do grudnia ma być niższy niż założono w ustawie budżetowej (9,5%).

Spadek inflacji cieszy, ale warto uświadomić sobie, że duże zasługi w walce z nią ma kryzys rosyjski. Najmniej wzrosną ceny żywności, nie tylko z powodu dobrych zbiorów, ale również wskutek zahamowania eksportu do Rosji. Załamanie w handlu zagranicznym prowadzi do rosnącej "dziury" w obrotach i deficytu obrotów bieżących bilansu płatniczego, co może okazać się niebezpieczne. Między innymi na podstawie tego deficytu zagraniczni inwestorzy oceniają wiarygodność gospodarki. Trudno powiedzieć, czy sukces inflacyjny przewyższa te zagrożenia.

Listopadowy deficyt w handlu zagranicznym, według prognoz Ministerstwa Finansów, wyniesie 1,3 mld USD. Tyle samo, ile w październiku. "Tąpniecie" nastąpiło we wrześniu - wówczas deficyt sięgnął 1,5 mld USD. Zdaniem wiceministra finansów, Jarosława Bauca, odpowiedzialny za to jest kryzys rosyjski. W październiku eksport do Rosji spadł o 80%, a na Ukrainę o 50%. Wiceminister jest optymistą. Uważa, że Rosja ma dużą nadwyżkę w bilansie płatniczym, zwiększy więc pewnie niebawem import.

Dla polskich przedsiębiorstw czekanie na rosyjskie zamówienia byłoby nieszczęściem. Im szybciej uświadomią sobie, że Rosja jest rynkiem niepewnym, tym lepiej. Rodzime firmy muszą przestawić się na rynki bardziej wymagające. To nie nastąpi z dnia na dzień, ale jest dobra okazja, by zacząć o tym myśleć.

Prezes NBP nie wyklucza zmniejszenia rezerw obowiązkowych banków. Powstają one z części lokat odprowadzanych na nie oprocentowany rachunek w NBP i powiększają koszty działalności banków. Zmniejszenie rezerw obowiązkowych umożliwiłoby bardziej radykalne obniżki cen kredytów. Według przedstawicieli banków, mip procentowych niż obniżka stóp NBP.

Rezerwy obowiązkowe są bardzo skutecznym instrumentem hamowania akcji kredytowej. W tym roku dynamika kredytów jest niższa niż rok temu. W przypadku kredytów udzielanych osobom fizycznym - nawet o połowę. Podmioty gospodarcze ostatnio stosunkowo chętnie zapożyczają się za granicą, co sprzyja powiększaniu się deficytu bilansu płatniczego. Tańsze kredyty krajowe powinny tę tendencję zahamować, a dodatkowo sprzyjać wzrostowi popytu i poprawie koniunktury.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama