Koniec mijającego roku powinien zmusić wszystkich inwestorów do rewizji swoich strategii inwestycyjnych. Chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na trzy metody, które można zastosować na polskim rynku kapitałowym.Najprostsza, skierowana do szerokiej grupy inwestorów, polega na uczestnictwie w "Wielkich Prywatyzacjach". Stosują ją osoby, które nie chcą wiązać się z rynkiem wtórnym, a jednocześnie pragną osiągnąć dodatkowe zyski związane z rynkiem kapitałowym. Mijający rok zaliczą zapewne do udanych. Zyski ze sprzedaży akcji Pekao S.A. i TP SA przekroczyły rentowność lokat bankowych i instrumentów dłużnych.Nową strategię, skierowaną do zupełnie innej grupy inwestorów, można nazwać "grą na zniżkę". Dzięki wprowadzeniu na giełdę kontraktów futures oraz warrantów put na CTO, inwestor przewidujący bessę mógł zarobić kilkaset procent własnego kapitału. Duże rozmiary dźwigni oraz dosyć niski stopień płynności tych instrumentów powodował jednak, że strategia ta charakteryzuje się wysokim poziomem ryzyka.Trzecią strategią, na którą warto zwrócić uwagę, stał się szeroko pojęty arbitraż związany z transakcjami fuzji i przejęć. Z jednej strony mogli na nim zarobić inwestorzy o niskim profilu ryzyko/zysk, kupując akcje będące celem wezwania. Niepowodzenie inwestycji wiąże się z niedojściem wezwania do skutku lub zmianą ceny (patrz AmerBank).Inwestorzy o większej skłonności do ryzyka, wykorzystując plotki, przecieki ze spółek i własne analizy o możliwościach przejęcia, kupowali akcje firm będących celem, jeszcze przed ogłoszeniem wezwań.Stosowanie powyższych strategii przyniosło w mijającym roku znaczące zyski, pomimo panowania bessy. Warto zauważyć, że w 1999 roku na naszym rynku pojawi się wiele nowych instrumentów i sposobów na uniezależnienie zysków z kapitału od giełdowej hossy.
.