TKM

Najpierw, tytułem wstępu, słów kilka o politycznym nachyleniu tych felietonów. Dochodzą do mnie wieści, że niektórzy czytelnicy skarżą się, iż ta strona PARKIETU jest zdecydowanie zbyt polityczna. Oni nie chcą polityki.Mam jednak odmienne zdanie na ten temat i wytłumaczę, za pomocą dwu argumentów, które się nie wykluczają a uzupełniają, że polityka w tym miejscu jest jak najbardziej na miejscu. Nasza gazeta jest poświęcona giełdzie, rynkowi kapitałowemu, finansom i gospodarce. Jakby więc nie było, jest to gazeta ekonomiczna. A nie ma bardziej upolitycznionej dziedziny aktywności ludzkiej, niż gospodarka. Sam kiedyś, za ancien regime'u, snułem pięknoduchowskie mrzonki, że w prawdziwym kapitalizmie gospodarkę od polityki oddziela nieprzepuszczalna błona. A tymczasem proszę: budżet, podatki, reformy, leppery - wszystko to kręci się w gęstej zupie polityki. I żaden z was, Czytelnicy, od tego faktu nie ucieknie. Nawet jeśli, mimo blokad na drogach, tworzonych bez znieczulenia, indeksy giełdowe nie spadają, jest to skutkiem nie tyle oddalenia rynku kapitałowego od zamętu politycznego, ile wiary uczestników tego rynku w stabilność systemu. W to, że rząd nie upadnie, że podatki spadną, a do władzy nie dorwą się szukający taniej popularności kretyni, którzy chcieliby wdrażać w życie pomysły systemowe profesora doktora nierehabilitowanego.Dlatego właśnie na tej tu stronie staramy się pewne związki między gospodarka a tą paskudną polityką w łatwy raczej sposób przedstawiać - i komentować. Czasem do śmiechu - bo i pośmiać się jest z czego...Drugi argument ma inny charakter. Otóż na tej stronie dajemy odpocząć oczom zmęczonym przeglądaniem wykresów i tabel, a umysł staramy się zabawić za pomocą rozrywki, jakiej dostarcza nam co dzień polityczny teatr groteski.Tyle - tytułem wyjaśnienia. Jeśli, Czytelniku, masz jednak na ten temat odmienne zdanie, napisz. Chętnie podejmę dyskusję.Tymczasem wróćmy do tematu bieżącego, który chciałem dziś poruszyć. Większość polityków uważa, że prestiż państwa jest wprost proporcjonalny do jego siły. Im bardziej pręży ono - i politycy wraz z państwem - swoje muskuły, tym bardziej właśni obywatele, a i sąsiedzi liczyć się z nim będą. Te głupstwa przypominają samca goryla, walącego się w potężną klatkę piersiową i ryczącego na inne samce, konkurujące z nim w stadzie. Wykonuje on rytualne gesty, które mają podnieść jego prestiż wśród reszty małp.W okresach kryzysu społecznego państwo wykonuje podobne gesty. Walenie pałami w tarcze przez policję, tromtadrackie przemowy i pohukiwania to wypisz, wymaluj tamten goryl z dżungli. Wrażenie jednak te gesty i miny robią daleko skromniejsze, zgoła żadne. Rolnicy nic z gróźb sobie nie robią, tylko eskalują żądania. I państwu przybywa nie tyle prestiżu, ile śmieszności. Ujawnia ono swoją słabość, która demoralizuje nie tylko żądających uznania blokad za legalne. Rząd nie chciał rozmawiać z rolnikami, dopóki ci nie usuną przeszkód na drogach. W końcu rozmowy podjął, bo policja wydała świadectwo przejezdności dróg. Jezuicka umiejętność używania giętkiego języka jest wciąż żywa: drogi są przejezdne, bo działają objazdy albo funkcjonariusze przepuszczają samochody wahadłowo. Ot i wszystko! Blokady stoją jak stały, drogi jednak są przejezdne. Spotkania w Sejmie, nawet po odmówieniu modlitwy, pokazują obraz słabego państwa, słabego rządu i jego premiera-sympatuchy.Autorytet państwa opiera się na jego skuteczności, a nie muskulaturze, nawet Schwarzeneggera. Także tajność, którą uprawia ostatnio gabinet, nie sprzyja wizerunkowi solidnego, wiarygodnego rządu. Ukrywają, więc nie można ufać. Suma błędów socjotechniki (niekonsekwencja, łatwość, z jaką rząd ulega naciskom i tajność) powodują, że notowania władzy - nic dziwnego - spadają z pieca na łeb. Przekonanie, że sprawy idą w dobrą stronę wyrażało w styczniu zaledwie 38% Polaków, czyli najniższy odsetek w piętnastomiesięcznej historii obecnie rządzącej koalicji.W lutym będzie pewnie jeszcze gorzej. Leppera przyjmujw salonach.

PIOTR RACHTAN