Do ostrożnego porównywania wyników produkcji w tych samych miesiącach, ale w różnych latach skłania niejednakowa liczba dni roboczych. Witold Orłowski z Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych gotów jest obniżyć marcowy wzrost produkcji z 3,5% do 1,5%, gdyż przed rokiem "marzec był o jeden dzień roboczy krótszy". Statystycy polemizują jednak z takim stanowiskiem. - Co miesiąc liczymy produkcję sprzedaną, czyli nie tyle to, co przedsiębiorstwa wyprodukowały, ale bardziej to, co sprzedały, także z zapasów - mówi Janusz Witkowski, wiceprezes Głównego Urzędu Statystycznego.Poprawa marcowego wskaźnika produkcji jest więc dowodem na przyrost popytu wewnętrznego. Już w ostatnim kwartale 1998 r. tempo wzrostu popytu było wyraźnie większe niż dynamika PKB. Tegoroczna obniżka stóp procentowych jeszcze bardziej wzmocniła skłonność do konsumpcji. Jednocześnie słabnący złoty pogorszył atrakcyjność importu i w rezultacie krajowi przedsiębiorcy stanęli przed szansą wyraźnego zwiększenia produkcji. Ożywienie koniunktury przyszło wcześniej, niż się tego spodziewano. Rozpędzone przedsiębiorstwa nie powinny mieć kłopotów z poprawianiem wskaźników produkcji w kwietniu i w następnych miesiącach. Także dlatego, że statystyczne wyniki będą odnoszone do umiarkowanie dodatniej dynamiki produkcji z okresu kwiecień-sierpień 1998 r. (4-6%) i lekko ujemnej w ostatnim kwartale ubiegłego roku.Rządowe prognozy wzrostu PKB w 1999 r. o około 4% stają się bardziej prawdopodobne. Ministerstwo Finansów szacuje, że w I kwartale tego roku PKB wzrósł o 2%, a NBP, że o 1-1,5%. Sformułowana trzy tygodnie temu prognoza RCSS, w której zapowiedziano ujemną dynamikę PKB po trzech pierwszych miesiącach 1999 r., nie ma dziś zwolenników.Ostatnie miesiące były czasem egzaminu dla polskich przedsiębiorstw. Wiele z nich po utracie wschodnich rynków zbytu musiało znaleźć nowych odbiorców zagranicznych. Wiele stanęło przed koniecznością zmiany profilu produkcji. - W latach 1989-94 mieliśmy dekoniunkturę, ale firmy były pod osłoną polityki gospodarczej, której wyrazem stała się ustawa o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków. W latach 1995-97 polityka rządu stwardniała, była jednak łagodzona przez koniunkturę. Dopiero w zeszłym roku twarda polityka i dekoniunktura działały wspólnie i wymusiły zmiany w przedsiębiorstwach - twierdzi Lucyna Jezierska-Fila, wiceprezes Nicom Consulting.
Jacek Brzeski