W bankach zagranicznych pracuje się efektywniej
Wynosząca na koniec 1997 r. nieco ponad 700-złotowa różnica w średnim wynagrodzeniu pracowników banków z przewagą kapitału zagranicznego i polskiego wzrosła w ub.r. do niemal 1200 zł - na korzyść zatrudnionych w tych pierwszych.Przeciętne miesięczne wynagrodzenie osoby zatrudnionej w banku z większościowym udziałem kapitału zagranicznego przekroczyło na koniec ub.r. 3 tys. zł. Zatrudniony w banku polskim zarabiał w tym czasie 1899 zł. Powodów - i wniosków do wysnucia - jest kilka. Jeden pracownik banku polskiego wypracował w ub.r. 28,3 tys. zł zysku brutto - niemal o 12 tys. zł mniej niż w 1997 r. Tymczasem na zatrudnionego w banku zagranicznym przypadało 82,5 tys. zł - o 17,5 tys. zł więcej niż rok wcześniej. Poziom zatrudnienia w bankach zagranicznych jest niższy niż w polskich, o czym może świadczyć np. wartość aktywów netto na jednego pracownika - 2 978 tys. zł wobec 1 935 zł.Ludzie w bankach zagranicznych są bardziej efektywnie wykorzystywani - stąd restrukturyzacyjne plany polskich banków. Pół biedy, jeśli podejmuje je instytucja, zamierzająca rozwijać działalność detaliczną - następują wtedy przesunięcia personelu. Gorzej, jeśli decyduje się na to bank, którego rozwój jest wolniejszy - wtedy dochodzi do redukcji liczby zatrudnionych. Banki niechętnie mówią o tego typu zamierzeniach. Niedawno do grupowego zwolnienia przyznał się BGŻ.Powodem takich poczynań jest malejąca rentowność, co wynika głównie ze wzrostu kosztów. Część z nich jest, przynajmniej na razie, niemożliwa do obniżenia, wiąże się bowiem z inwestycjami. W polskich bankach koszty wynagrodzeń z narzutami stanowiły 58,7% kosztów działania, podczas gdy w zagranicznych - 47,7%. Jeszcze w 1997 r. różnica ta była minimalna. Nic zatem dziwnego, że banki podejmują działania, mające na celu zmniejszenie kosztów - z reguły najłatwiej jest obniżyć właśnie koszty osobowe.
P.S.