Specjalne strefy ekonomiczne

Dewaluację programu specjalnych stref ekonomicznych (SSE), brak należytego nadzoru nad ich działalnością i czterokrotnie niższy od oczekiwanego poziom zagospodarowania - stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli po analizie funkcjonowania SSE w latach 1995-98. - Cele założone w ustawie o specjalnych strefach ekonomicznych nie zostały osiągnięte - powiedział wczoraj Jacek Uczkiewicz, wiceprezes NIK.Kontrola NIK była, jak dotąd, jedyną, a do końca ub.r. minister gospodarki nie miał nawet swojego przedstawiciela w 7 z 15 nadzorowanych stref. Pierwsze 6 SSE (mielecka, katowicka, suwalska, łódzka, wałbrzyska i legnicka) powstało przez 2,5 roku. Stanowiły one część ogólnonarodowego planu restrukturyzacji gospodarki. Te właśnie strefy działają najlepiej - pozyskały najwięcej inwestorów, stworzyły liczne miejsca pracy. Następnych 11 SSE utworzono w ciągu 2 miesięcy 1997 r. Były efektem liberalizacji podejścia do roli stref. Miały one wspomagać rozwój lokalnych rynków pracy, ale w rzeczywistości stworzyły - zdaniem NIK - niepotrzebną konkurencję między strefami, utrudniając pozyskanie inwestorów i "kierowanie ich na tereny szczególnie istotne z punktu widzenia interesów państwa".

B.Ż.