Bezsenne noce inwestorów
Jasdaq, japoński high-tech indeks, wzrósł w ubiegłym roku o 214%, podczas gdy Nikkei o 31%. W tym samym czasie w Korei Południowej indeks branży komputerowej zanotował wzrost o 1643%. Według szacunków singapurskiego oddziału International Data Co., w 2000 roku liczba użytkowników internetu w Azji, bez udziału Japonii, wzrośnie o 34%, do 33 mln osób.Perspektywy wzrostów na azjatyckich rynkach zaawansowanej technologii spędzają sen z powiek inwestorów, którzy gorączkowo poszukują spółek, w które warto zainwestować. Co więcej, wydaje się, że nie znajdą oni szybko lekarstwa na bezsenność, bowiem internetowy boom w regionie dopiero się rozpoczyna. Naoyoshi Yahata, zarządzający portfelami inwestycyjnymi w Jardine Fleming Investment Trust & Advisory, tylko w ciągu drugiego półrocza ubiegłego roku osiągnął 130-proc. wzrost wartości swojego portfela składającego się wyłącznie z akcji japońskich spółek internetowych. Zdaniem Masafumi Fujiwary, zarządzającego aktywami dla Daiwa Asset Management Co., Japonia przeżywa prawdziwą internetową rewolucję, a w ślad za nią podążają rynki Korei Południowej, Tajwanu, Chin i Singapuru. Japońskie Ministerstwo Handlu Zagranicznego i Przemysłu przewiduje w ciągu najbliższych czterech lat wzrost wartości internetowych transakcji z 83 mld USD do 400 mld USD rocznie. Thomas Murtha, wiceprezydent T. Rowe Price Associates Inc. In Baltimore, zapewnia, że wkrótce wszystko to, co może zostać cyfrowo przetworzone, zostanie umieszczone w internecie. Euforia wydaje się więc uzasadniona, ale nie pozbawiona też dużego ryzyka. W tym roku na azjatyckich giełdach zadebiutuje ponad 100 spółek internetowych. Tylko dogłębna analiza pozwoli wyłonić wśród nich przyszłych liderów wzrostów. Thomas Murtha stawia przede wszystkim na Fujitsu Ltd., firmę, której asortyment obejmuje wszystko: od elektronicznych chipów do wszelkich rozwiązań internetowych. Wskaźnik C/Z tej spółki wynosi 106, w przypadku koreańskiego lidera internetu - Korea Telecom - 108, dla tajwańskiego United Microelectronics - 78, singapurskiego Venture Manufacturing - 50, a chińskiego potentata branży PC - Legend Computer - 92. Tak wysokie przewartościowanie spółek nie jest dla inwestorów groźne tylko pod warunkiem, że dana firma posiada wiodący udział w rynku. Wielu analityków skłania się także ku ambitnym pionierom na rynku. Ze szczególną uwagą spoglądają w stronę Pacific Century CyberWorks Ltd. Firma ta zamierza wprowadzić wkrótce własne powiązania sieciowe w Azji. Rajeev Gupta, analityk z Goldman Sachs, przewiduje, że przychody spółki w 2004 roku wyniosą 3 mld USD, podczas gdy prognozy na 2000 rok zakładają osiągnięcie 31 mln USD. W Korei Południowej inwestorzy skłaniają się ku firmom umożliwiającym handel za pośrednictwem internetu. W ten sposób transakcji handlowych dokonuje już około 1,4 mln Koreańczyków. Jang Dong Hund, zarządzający aktywami dla Korea Investment Trust Co., ulokował już 1,5 mld USD na rynku zaawansowanej technologii. Jego ulubiona spółka, Korea Telecom Corp., odnotowała w ubiegłym roku trzykrotny wzrost wartości akcji. Z kolei Nathan D. Emerson, prezes zarządu tajwańskiego oddziału ABN Amro Bank, przewiduje, że akcje United Microelectronics i Taiwan Semiconductor Manufacturing Co. wzrosną w 2000 roku, po podwojeniu wartości w ubiegłym roku, o kolejne 30%. Warto obecnie dobrze przyjrzeć się azjatyckim liderom internetu, można bowiem w niedługiej perspektywie liczyć na oszałamiające wyniki z inwestycji w ich walory.Zdaniem wielu analityków, może jednak wkrótce zabraknąć w regionie wysokiej klasy specjalistów branży internetowej. Dlatego doświadczeni inwestorzy będą raczej stawiali na firmy o sprawdzonym potencjale i stabilnych zasobach ludzkich. Nowe dynamiczne spółki wyglądają obiecująco, ale zawsze istnieje obawa, że przejęciem osiągającej sukcesy kadry zarządzającej zainteresują się lokalni potentaci.
MICHAŁ NOWACKI