Sojusz ośmiu europejskich giełd

Planowany sojusz europejskich giełd jest coraz bardziej wątpliwy. Potężnego ciosu idea połączenia ośmiu rynków doznała ze strony jednego z najbardziej wpływowych członków przyszłego porozumienia - Deutsche Börse.Dyrektor wykonawczy tej instytucji Werner Seifert powiedział, że operator frankfurckiej giełdy może wycofać się z sojuszu po zakończeniu pierwotnej oferty publicznej, w wyniku której jego akcje będą notowane na rynku jeszcze przed nadejściem lata.Fiasko sojuszniczych planów było dość powszechnie przewidywane ze względu na brak postępu ze strony ośmiu giełd - poza frankfurcką miały go utworzyć jeszcze rynki w Londynie, Amsterdamie, Brukseli, Madrycie, Mediolanie, Paryżu i Zurichu - w tworzeniu ujednoliconego systemu obrotu akcjami europejskich spółek. Upadek sojuszu pozwoli Deutsche Börse zrealizować jej zamiary stania się czołową europejską giełdą.W. Seifert nie krył zawodu spowodowanego tym, że sojusz nie zdołał osiągnąć celu, jakim było zintegrowanie systemów obrotu ośmiu giełd. Pierwotna propozycja Deutsche Börse i London Stock Exchange utworzenia nowej platformy dla akcji blue chips też nie wypaliła, bo okazało się, że obie te giełdy nie mogą razem pracować. Na spotkaniu z przedstawicielami banków inwestycyjnych, które dominują na europejskim rynku akcji Seifert powiedział, że idea sojuszu padła, gdyż nie udało się przekonać rynku o zaletach choćby ograniczonej integracji. I zapowiedział, że jeśli w pracach nad sojuszem nie będzie postępu do czasu publicznej oferty Deutsche Börse, to wycofa się ona z przedsięwzięcia.Spotkanie z bankami Seifert wykorzystał też do przedstawienia ambitnych planów frankfurckiej giełdy, które koncentrują się na przeprowadzeniu pierwotnej oferty publicznej i pozyskaniu kapitału w celu utworzenia Euroboard, który miałby być ogólnoeuropejskim rynkiem.Bankowcy mają coraz większe pretensje o brak konkurencji między europejskimi giełdami i o nieudane próby utworzenia centralnego rynku, który zwiększyłby płynność akcji.

J.B.