Miniony tydzień na GPW był dość specyficzny ze względu na jeden dzień bez handlu (wtorek). W związku z tym poniedziałek upłynął jeszcze w świątecznej atmosferze, ale od środy handel ruszył na dobre. Trzeba przyznać, że trzy ostatnie sesje tygodnia charakteryzowały się sporą zmiennością. W środę WIG20 zyskał 1,64 proc., co oczywiście oznaczało kolejny rekord hossy i zarazem historyczne szczyty WIG-u. W czwartek indeks dużych spółek stracił jednak 2,36 proc., choć rynki bazowe nie dały większych powodów do takiej przeceny. W piątek w trakcie dnia główne indeksy nawet pogłębiły lokalny dołek, choć nieznacznie, ale popyt następnie skontrował. Pod koniec dnia WIG20 rósł o 0,8 proc., czyli był w okolicach poniedziałkowego zamknięcia, a WIG o blisko 1 proc. przy zwyżkach większości indeksów w Europie, a wcześniej w Azji, a także spokojnym otwarciu sesji w USA.

Wśród krajowych dużych spółek najlepiej w piątek prezentowały się te, które najmocniej traciły poprzedniego dnia. Mowa przede wszystkim o KGHM, który notował 4,7-proc. umocnienie oraz Orlenie, który rósł o 3,4 proc. Gorzej radziła sobie jednak część banków, przede wszystkim Santander, zniżkujący o 2,6 proc. Na dole tabeli znajdowały się także Budimex, PZU i Alior. Na szerokim rynku widać było dalsze zainteresowanie mniejszymi spółkami z sektora gier. Tym razem błyszczał np. BoomBit. Indeksy średnich i małych firm rosły pod koniec dnia po ponad 1 proc.

Za nami całkiem udany tydzień z perspektywy rynków bazowych. S&P 500 wspiął się na rekord, podobnie jak DAX. Na rynku walut widać umocnienie dolara – kurs głównej pary zszedł już w okolice 1,162. Bitcoin pod koniec tygodnia utrzymywał się powyżej 90 tys. dolarów. Nastroje na rynkach w kolejnym tygodniu stycznia pozostają dobre, mimo że wciąż sporo dzieje się w globalnej polityce – trwają protesty w Iranie, amerykańska administracja nie rezygnuje z zamiarów przejęcia Grenlandii, a w kwestii zakończenia wojny na Ukrainie nie widać istotnych postępów.