Analiza techniczna indeksu WIRR
Piątkowy atak na szczyt z 25 lutego niedźwiedzie odparły dość stanowczo - WIRR spadł o 2,3%, zamykając tydzień na poziomie 2801 pkt. W ostatnich tygodniach trend wzrostowy na rynku równoległym nieco osłabł, ale dominacja popytu w dłuższym terminie na razie nie jest zagrożona.
Ostatnia hossa sprawiła, że WIRR, podobnie jak WIG, został zdominowany przez spółki internetowe. Największy wpływ na zachowanie indeksu rynku równoległego mają obecnie ComArch i Szeptel, które posiadają odpowiednio 18- i 12-proc. udział we wskaźniku. I właśnie zdecydowanie słabsza postawa Szeptela na ostatnich sesjach sprawia, że WIRR ma trudności z kontynuacją trendu wzrostowego. Warto zwrócić uwagę na niemal identyczny wygląd wykresów kursu dwóch najważniejszych spółek parkietu równoległego. Kłopoty Szeptela zaczęły się na początku miesiąca, kiedy to kurs akcji wyniósł 36,4 zł. Ukształtowaniu szczytu na tym poziomie towarzyszyły zdecydowanie najwyższe w historii obroty na rynku tych akcji. Kolejna fala wzrostowa przebiegała już przy zdecydowanie mniejszej aktywności i w chwili osiągnięcia przez kurs walorów poziomu 40,5 zł, dość znaczną przewagę osiągnęła podaż, czego efektem jest 25-proc., na razie, korekta. Ponieważ wiele wskazuje na to, że akcje ComArchu znajdują się teraz w tym samym momencie, co Szeptel przed spadkiem, nie należy wykluczyć przeceny tych walorów, co byłoby równoznaczne ze zniżką WIRR.Zresztą analiza aktywności inwestorów na całym rynku niesie podobne przesłanki, jak w przypadku dwóch najistotniejszych papierów. Największą wartość wolumen miał na szczycie z 9 lutego (2781,9 pkt.) i od tamtej pory kolejnym falom wzrostowym towarzyszą coraz mniejsze obroty. Sytuacja taka sugeruje, że popyt nie jest już tak silny i w najbliższym czasie powinniśmy mieć do czynienia z korektą. Pogorszenie koniunktury na parkiecie równoległym można także prognozować z uwagi na fakt istnienia silnej bariery podażowej w okolicach 2900 pkt. Na tej wysokości znajduje się opór poprowadzony przez szczyty koniunktury z zeszłego miesiąca, a także przełamana w poniedziałek najszybsza linia trendu. Nie jest zatem wykluczone, że ostatnie wzrosty to jedynie ruch powrotny w kierunku pokonanego wsparcia, co jest jednym z etapów zmiany tendencji. Zatem jeśli bykom nie uda się przebić powyżej 2900 pkt., będzie można spodziewać się spadków, przynajmniej w krótkim terminie. Ewentualna korekta powinna osiągnąć 2550 pkt., gdzie przebiega linia trendu poprowadzona przez dołki z listopada '99 i lutego br. Nieco niżej, bo na wysokości 2400 pkt., znajduje się połowa dużej białej świecy z początku zeszłego miesiąca i poziom ten również stanowi istotne wsparcie. Dopiero gdyby WIRR spadł poniżej strefy 2400-2550 pkt., można by mówić o poważnym zagrożeniu tendencji wzrostowej rozpoczętej pod koniec zeszłego roku.Perspektywy długoterminowe rynku równoległego też są ściśle związane z poziomem 2900 pkt. Na tej wysokości przebiega bowiem 62-proc. zniesienie bessy trwającej od września '97 do października 1998 roku. Zatrzymanie wzrostów właśnie w okolicach 2900 pkt. nie pozwoli wykluczyć, że cała zwyżka rozpoczęta w październiku 98 roku jest jedynie korektą wcześniejszych spadków. Choć może się to wydać w tej chwili nieprawdopodobne, taka interpretacja prowadzi do wniosku, że WIRR jeszcze raz powinien spaść przynajmniej do 1200 pkt., skąd rozpoczynała się hossa.Układ wskaźników technicznych nieco pogorszył się w ostatnich tygodniach. Oscylatory krótkoterminowe nie potwierdziły szczytu indeksu z 25 lutego, co spowodowało ukształtowanie negatywnych dywergencji. Wprawdzie negatywne dywergencje nie są w żadnym wypadku równoznaczne ze zmianą trendu, ale też praktycznie żadna istotna zmiana tendencji nie dokonuje się bez tego typu sygnałów ze strony wskaźników technicznych.Podsumowując, kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju koniunktury na rynku równoległym ma zachowanie wskaźnika względem silnego oporu znajdującego się na wysokości 2900 pkt. e tego poziomu to prawie pewna zwyżka WIRR do historycznego maksimum (3972 pkt.), a ewentualne odbicie będzie oznaczać przynajmniej krótkoterminowy spadek.
TOMASZ JÓŹWIK