Bony skarbowe

Rzadko rynek bonów skarbowych znajdował się pod presją tak wielu różnychczynników, jak ostatnio. Należą do nich załamanie na giełdach w USA, uwolnieniezłotego, oczekiwanie na dane makroekonomiczne, szczególnie zaś dotycząceinflacji. Wczoraj jednak załamania nie było. Popyt nieznacznie się obniżył,rentowność papierów o krótszych terminach wykupu nieco spadła, rocznych zaśnieznacznie wzrosła.

Najbardziej istotnym dla rynku finansowego wydarzeniem ostatnich dni było oczywiście uwolnienie złotego oraz zniesienie mechanizmu kroczącej dewaluacji. Trudno jeszcze ocenić rzeczywisty wpływ tego posunięcia na rynek i decyzje inwestycyjne jego uczestników. Na razie można mówić o panującej dość powszechnie niepewności i ostrożności. Świadczą o tym spore krótkotrwałe wahania kursu złotego na rynku walutowym, niechęć do angażowania większych kwot, zwiększona rozpiętość między cenami kupna i sprzedaży oferowanymi przez dealerów. Nie było to jednak spowodowane żadnymi konkretnymi przesłankami natury makroekonomicznej, lecz wynikało z prób znalezienia się uczestników rynku w ?nowej rzeczywistości?.W piątek dał się zauważyć wpływ wydarzeń na Wall Street oraz wzrost obaw przed podwyżką stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy zagraniczni wycofywali kapitały z rynków rozwijających się, pozbywając się również polskich papierów skarbowych. Jeszcze w ubiegłą środę w trakcie przetargu sporym zainteresowaniem cieszyły się nasze obligacje dziesięcioletnie o zmiennym oprocentowaniu. Trzeba jednak przyznać, że transakcje miały raczej niewielką wartość. Ministerstwo Finansów oferowało do sprzedaży papiery o wartości nominalnej 200 mln zł, popyt zaś wyniósł nieco ponad 647 mln zł.Inwestorzy czekali na dane o deficycie budżetowym i, przede wszystkim, o poziomie inflacji w marcu. Dość powszechnie spodziewano się niewielkiego obniżenia tempa wzrostu cen liczonego miesiąc do miesiąca. Rzeczywistość okazała się częściowo zgodna z tymi oczekiwaniami. Inflacja wyniosła 10,3% i zmniejszyła się po raz pierwszy od lipca ubiegłego roku. Jednak szacunki do końca roku są nieco mniej optymistyczne niż poprzednio. Analitycy szacują, że w grudniu inflacja wyniesie 7,2%, podczas gdy we wcześniejszych sondażach mówiono o inflacji 7%.W poniedziałek okazało się, że po pierwszych trzech miesiącach roku deficyt budżetowy osiągnął 45,1% wielkości planowanej na cały bieżący rok (po lutym było to 29,3%). W tym samym czasie w ubiegłym roku stopień realizacji deficytu wynosił 71%, jednak wówczas wystąpiły pamiętne kłopoty z płynnością ZUS.Popyt, podaż i obrotyW trakcie wczorajszego przetargu mieliśmy do czynienia z niewielkim spadkiem zainteresowania inwestorów bonami skarbowymi. Łączna wartość nominalna złożonych ofert kupna wyniosła 1,47 mld zł i była o nieco ponad 55 mln zł niższa niż przed tygodniem (spadek o 3,8%). Tak więc można mówić o kontynuacji trwającego od czterech kolejnych tygodni trendu spadkowego w tym zakresie.Wartość nominalna papierów oferowanych do sprzedaży wyniosła 700 mln zł, a więc była wyższa o 100 mln zł niż w trakcie poprzedniego przetargu, co oznacza wzrost o 16,7%. Był to jednak wzrost przejściowy, gdyż emitent zapowiedział, że w przyszły poniedziałek podaż powróci do poziomu 600 mln zł. Wartość nominalna zawartych wczoraj transakcji wyniosła nieco ponad 690 mln zł i była wyższa niż przed tygodniem o 90 mln zł, co oznacza wzrost o 15%. Zmniejszyła się nieco przewaga popytu nad podażą i była najniższa od początku marca ? popyt był nieco ponaddwukrotnie wyższy od podaży.RentownośćWczorajszy przetarg charakteryzował się zróżnicowaniem sytuacji w przypadku poszczególnych rodzajów bonów. Średnia rentowność papierów 13-tygodniowych obniżyła się z 16,34% do 16,25%, a więc o 0,09 punktu procentowego, czyli o 0,6%. W tym przypadku popyt był wyższy od podaży prawie o 90%, przewaga ta była zaś niższa niż przed tygodniem.Rentowność bonów 26-tygodniowych wyniosła 17,058% i była zaledwie o 0,002 punktu procentowego niższa iż przed dwoma tygodniami, kiedy to były one notowane po raz ostatni. Tu popyt był wyższy od podaży o ponad 70%. Średnia rentowność bonów o rocznym terminie wykupu wzrosła z 17,14% do 17,19%, a więc o 0,05 punktu procentowego, czyli o niecałe 0,3%. W ich przypadku zanotowano ponaddwukrotną przewagę popytu nad podażą, emitent zaś odrzucił niewielką część ofert kupna.Struktura popytu i podażyW trakcie wczorajszego przetargu mieliśmy do czynienia z dość znacznymi zmianami struktury popytu i podaży. Generalnie widoczny był odwrót od papierów o najdłuższym terminie wykupu. Ich udział w podaży obniżył się z 83% do zaledwie 57% i był to poziom najniższy od wielu tygodni. Udział notowanych po jednotygodniowej przerwie bonów 26-tygodniowych w podaży ogółem wyniósł nieco ponad 28% i był ponaddwukrotnie wyższy niż ostatnio. Udział papierów 13-tygodniowych zmniejszył się z 16,7% do 14,3%. W przyszły poniedziałek Ministerstwo Finansów zapowiedziało obniżenie oferty sprzedaży bonów rocznych do zaledwie 300 mln zł, a więc ich udział spadnie do 50%.Po stronie popytu zanotowano spadek udziału bonów rocznych z nieco ponad 88% do zaledwie 64%, a więc do poziomu najniższego od 6 marca bieżącego roku. Udział bonów 26-tygodniowych wyniósł 23,3%, 13-tygodniowych zaś zwiększył się z niecałych 12% do prawie 13%.

R.P.