Od ponad dziesięciu lat uczestniczymy w niezwykle dynamicznym procesie budowania nowoczesnego rynku usług finansowych w Polsce. Zaczynaliśmy od bankowości komercyjnej, której instytucje obchodziły niedawno lub będą w najbliższym czasie obchodzić swoje 10-lecia. Wkrótce potem przyjdzie czas na okrągłe podsumowania dla tych, którzy od podstaw tworzyli polski rynek kapitałowy. Przyjdzie także kolej na ocenę dojrzałości rynku ubezpieczeń, funduszy inwestycyjnych, a także najmłodszych na rynku polskim instytucji pośrednictwa finansowego i firm oferujących nowego typu usługi finansowe.Ten niezwykle dynamiczny proces upodobnił nas już w znacznym stopniu do rozwiniętych gospodarek współczesnego świata. Skrócił dystans i perspektywę. Sprawił jednocześnie, iż dzisiaj w znacznie mniejszym stopniu niż jeszcze kilka lat temu, możemy korzystać z ?renty opóźnienia?. To wynik naszego stopnia rozwoju, otwarcia się na rynki międzynarodowe, skalę i tempo procesów globalizacji zachodzących we współczesnym świecie. Nadal doganiamy świat, ale jednocześnie, w coraz większym stopniu, podlegamy procesom i stajemy wobec nowych wyzwań na równi i w tym samym czasie, co społeczeństwa, od których dzieliła nas niedawno głęboka przepaść. Stworzyliśmy w ciągu niewielu lat struktury nowoczesnego rynku usług finansowych, które na świecie powstawały przez dziesiątki lat. Budowaniu struktur i instytucji towarzyszył żywiołowy i nierówny proces kreowania liderów i menedżerów, całych grup zawodowych i ogólnej edukacji ekonomicznej społeczeństwa. Awans edukacyjny jest faktem niewątpliwym. Odbywał się wszakże w tempie przyspieszonym i miał wiele znamion pospolitego ruszenia.Doceniając zatem nasz wspólny, ogromny wysiłek warto zauważyć, że obecnie stoimy, być może, przed trudniejszym nawet wyzwaniem, niż to, z początku okresu transformacji.Wpływy globalizacjiLiderzy i menedżerowie rynku usług finansowych muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wiedza i doświadczenie, jakie zdobyli w minionych latach w kraju i za granicą, formalne kwalifikacje i ustawicznie uzupełniane umiejętności specjalistyczne, okażą się dostatecznie konkurencyjne w warunkach pełnej swobody przepływu towarów i usług, kapitału i siły roboczej. Czy obronią swój status i pozycję w warunkach postępującej globalizacji usług i biznesu bez granic.Tradycyjnie postrzegany jako atrakcyjny, rynek pracy usług finansowych staje się w sposób coraz bardziej widoczny terenem ostrej weryfikacji dla dziesiątków tysięcy ludzi. Wymogi technologiczne i rachunek efektywności wymusza proces konfrontacji ich predyspozycji i kwalifikacji z nowymi wymogami. Dla większości z nich oznacza to nieuchronność dostosowania się do nowych ról zawodowych, zdobycia nowych umiejętności lub poszukiwania innych dróg kariery. Dla części z nich może to oznaczać w efekcie degradację zawodową.Poza oczywistym wnioskiem, że dla pracodawców i dla samych pracowników oznacza to potrzebę ciągłych inwestycji w uzupełnianie wiedzy i kwalifikacji, warto również sformułować postulat większej otwartości środowisk zawodowych polskiego rynku usług finansowych na najszerzej rozumianą edukację ekonomiczną społeczeństwa. Można bowiem niejednokrotnie zauważyć, że technologia zdaje się wyprzedzać i zaskakiwać swoimi wymogami zarówno sprzedawców usług, jak i ich klientów.Środowiska zawodowe banków, instytucji rynku kapitałowego czy rynku ubezpieczeń rozwijały się bardzo często w pewnej izolacji od otoczenia społecznego. Unowocześniając i wzbogacając ofertę usług, stworzyły nowy język zawodowy, swoistą kulturę, w zbyt małym stopniu dbając o to, by społeczeństwo, jako ich klienci, podążało za tym procesem. Widać to wyraźnie w mało przyjaznym i zrozumiałym dla masowego klienta sposobie formułowania oferty i jej sprzedaży bezpośredniej. Wydaje się, że w tej mierze zbyt mało uwagi poświęca się oczywistym pożytkom, jakie płyną z lepszej współpracy i efektywnej kooperacji wszystkich, dla których zrównoważony rozwój rynku usług finansowych jest podstawą efektywnego rozwoju w konkurencyjnym otoczeniu. Ta zaostrzająca się konkurencja sprawia, że nasza skłonność do realizacji wspólnych celów i przedsięwzięć, jest, ze szkodą dla efektów, nadmiernie ograniczona. Spostrzeżenie to można odnieść zarówno do bezpośrednio konkurujących na poszczególnych rynkach podmiotów, takich jak banki komercyjne czy towarzystwa ubezpieczeniowe, jak też do instytucji kształtujących poszczególne rynki.Większe otwarcie się na klienta, ułatwienie mu dokonywania świadomego wyboru i szerszego korzystania z komplementarnej oferty usług finansowych jest wspólnym celem dla wszystkich uczestników tego rynku. W wymiarze edukacyjnym oznacza to więcej programów i inicjatyw służących masowemu podniesieniu poziomu edukacji ekonomicznej społeczeństwa z jednej strony, a zwiększaniu uniwersalnej roli doradczej bezpośrednich sprzedawców usług finansowych z drugiej strony.Uniwersalnej, to znaczy takiej, która oznacza prosty język komunikacji i zdolność do zaoferowania kompleksowej obsługi, na którą składają się produkty różnych rynków i zróżnicowanej natury. Takie podejście wynika nie tylko z procesów konsolidacji i wzajemnego przenikania się rynków finansowych. Tego oczekuje ciągle jeszcze bojaźliwy i często zdezorientowany klient. Na tym tle należy dostrzec inicjatywę GPW i apel prezesa Rozłuckiego o wspólny wysiłek, także finansowy, w naszą zbiorową edukację. Jest on jak najbardziej na czasie. Z im szerszym spotka się odzewem, tym lepiej.

ANDRZEJ LECHAutor jest prezesem zarząduWarszawskiego Instytutu Bankowości