Ze Sławomirem Masiukiem, prezesem Boryszewa, rozmawia Ewa Bałdyga
W kwietniu br. został Pan powołany na stanowisko prezesa Boryszewa. Jaką ma Pan wizję rozwoju tej spółki?Chciałbym przede wszystkim postawić na rozszerzenie palety towarów i zwiększenie możliwości produkcyjnych, jak również na pozyskanie nowych odbiorców. Zamierzam przejąć kilka mniejszych firm chemicznych, które są często w bardzo trudnej sytuacji finansowej i nie mają środków na modernizację produkcji, ale posiadają dobrą ofertę. Firmy te mają atrakcyjne tereny i inne aktywa, które podnoszą ich wartość. Można je stosunkowo tanio kupić, a potencjalne korzyści są bardzo duże. Celem działalności Boryszewa będzie też zwiększenie aktywności w sferze badawczo-rozwojowej. W br. na te działania oraz na poprawę jakości produkowanych wyrobów przeznaczymy 60% zysku z ubiegłego roku. W sumie będzie to aż 6 mln zł.Boryszew wraz z jego największym akcjonariuszem Romanem Karkosikiem ma obecnie większościowy udział w kapitale akcyjnym Oławy. Jakich korzyści spodziewa się Pan z tej inwestycji?Zakup akcji Oławy jest związany z naszymi planami współpracy z tą spółką. Dzięki kooperacji z Oławą Boryszew zdobędzie nowe rynki zbytu. Liczymy, że uda się nam zwiększyć eksport przy jednoczesnym obniżeniu kosztów produkcji. Nasze wyroby będziemy kierować do firm farmaceutycznych, przedsiębiorstw działających w branży rolno-spożywczej i motoryzacyjnej.Boryszewem interesują się zagraniczne koncerny. Czy akcjonariusze mogą się spodziewać pozyskania przez spółkę inwestora branżowego?Rzeczywiście odnotowujemy duże zainteresowanie ze strony zagranicznych firm. Prowadzimy rozmowy z wieloma podmiotami. Większość przedsiębiorstw jest jednak zainteresowana kupnem któregoś z wydziałów produkcyjnych. Nie ukrywam, że największe zainteresowanie jest wydziałem zajmującym się produkcją elewacji winylowych ?siding?. W tym segmencie mamy ok. 30% rynku. Jest to łakomy kąsek dla zagranicznych inwestorów. Polityka, którą zamierzam w firmie prowadzić, będzie polegała na maksymalnym obniżeniu kosztów działalności, po to by potencjalny inwestor zagraniczny w momencie zakupu części udziałów naszej firmy nie stwierdził, że opłaca mu się importować swoje produkty do Polski, ale żeby rozwijał produkcję w sochaczewskich zakładach. Boryszew ma przecież doświadczoną załogę, co jest ważne w zakładach chemicznych, oraz stosunkowo niskie przeciętne wynagrodzenie. Pozwala to produkować tanio, a jednocześnie wysokiej jakości wyroby.Boryszew ogłosił, że chce zainwestować w firmę świadczącą usługi w internecie. Skąd ta decyzja?Spółka, którą się interesujemy, będzie świadczyć usługi w handlu elektronicznym. Poprzez kupno jej udziałów chcemy umożliwić odbiorcom łatwiejszy dostęp do naszych produktów. W praktyce zamierzamy ułatwić hurtownikom i odbiorcom instytucjonalnym kupno naszych produktów. Chcemy, by w ofercie internetowej znalazła się możliwie najszersza gama produktów. Chodzi o to, żeby np. osoba zainteresowana mogła z naszej oferty kupić jak najwięcej produktów z danej branży i żeby nie musiała szukać potrzebnych towarów u kilku dostawców. Liczę, że ułatwienie dystrybucji i zaoferowanie klientom składania zamówień przez internet przyniesie spółce 15??20-proc. wzrost przychodów ze sprzedaży. Mam również nadzieję, że dzięki nowej formie sprzedaży pozyskamy nowych klientów.Jaka jest obecnie sprzedaż eksportowa Boryszewa?Sprzedaż zagraniczna nigdy nie stanowiła dużego udziału w przychodach ogółem. Większość wyrobów sprzedajemy w kraju. Przed rokiem 1998 pewną część produkcji kierowaliśmy na Wschód. Po wybuchu kryzysu, eksport w tamte rejony załamał się. Sytuacja, niestety, nie poprawia się. Odnotowujemy duże zapotrzebowanie ze strony tamtejszych, dotychczasowych odbiorców, jednak ich kłopoty finansowe nie pozwalają spółce ponosić ryzyka nieopłaconych dostaw. Staramy się jednak utrzymać kontakty z dotychczasowymi odbiorcami. Trzymamy rękę na pulsie i w razie poprawy sytuacji na tamtejszych rynkach jesteśmy w kżdej chwili gotowi do wysłania tam towarów. Jeżeli chodzi o rynki wschodnie to nasz eksport ogranicza się jedynie do Białorusi i Ukrainy.Boryszew miał do niedawna status zakładu wojskowego. Czy spółka ma obecnie uprzywilejowaną pozycję w kontaktach z armią?Rzeczywiście, byliśmy zakładem stosunkowo silnie powiązanym z wojskiem. Od kilku lat nie dostajemy jednak dofinansowania z tego tytułu. Nasze kontakty z armią mają obecnie wyłącznie rynkowy charakter. Kontrakty wojskowe są objęte tajemnicą, więc nie mogę ujawniać wielu szczegółów. Nie ukrywam jednak, że nasze dobre stosunki z wojskiem wynikają z historycznych zaszłości.Wzrost sprzedaży Boryszewa jest ograniczany przez nielicencjonowaną produkcję. Czy jest to istotna bariera rozwoju Boryszewa?Produkcja tzw. garażowa bardzo nam przeszkadza, gdyż podważa zaufanie klientów do polskich produktów. Zakłady produkcyjne, działające bez wymaganych atestów i zezwoleń, egzystują często zazwyczaj kilka miesięcy. Produkują tanio zużywając gorszej jakości surowce. Nie ponoszą również wielu dodatkowych kosztów towarzyszących produkcji chemicznej (np. dotyczących ochrony środowiska). Sprzedają wyroby często po niższych cenach. nDziękuję za rozmowę.