Internetowe imperium Bernarda Arnault
Czerwiec będzie prawdziwym sprawdzianem dla Bernarda Arnault. Prezes francuskiego koncernu LVMH SA (Louis Vuitton Moët-Hennessy), specjalizującego się do niedawna przed wszystkim w produkcji artykułów luksusowych, chce uplasować na giełdzie akcje holdingu stworzonego ze znajdujących się w jego firmie udziałów w ponad 30 przedsięwzięciach internetowych.
Sieciowa firma o nazwie Holding Europ@web N.V. zostało zarejestrowane jako spółka prawa holenderskiego, ponieważ przepisy podatkowe w tym kraju są bardziej korzystne dla właścicieli niż we Francji. Centrala holdingu znajduje się przy ekskluzywnej paryskiej Avenue Hoche. Ma on już także swoje przedstawicielstwo w Monachium. W perspektywie kilku miesięcy w ośmiu krajach Europy Arnault planuje utworzenie tzw. inkubatorów ułatwiających start miejscowym firmom internetowym.Na pewno nie pomogło mu w tych planach niedawne bankructwo operującego w sieci brytyjskiego domu mody Boo.com, w którym Arnault posiadał 8% akcji. Ale i tak 50-letni szef LVMH poczyna sobie w tej branży doskonale. Posiada m.in. pakiet walorów jednej z najbardziej dynamicznie rozwijających się firm sektora high-tech ? Cisco Systems. Z kolei razem ze współzałożycielem koncernu Microsoft Paulem Allenem zainwestował w amerykańskiego internetowego brokera, spółkę Datek. Przedsiębiorczy Francuz zarabia także na każdym bukiecie, jaki sprzedaje wirtualna kwiaciarnia 1-800-Flowers.com. Z jego kapitału korzysta oferująca w internecie muzykę spółka MP3.com oraz sieciowy bank hipoteczny E-loan.Porażka Boo.com nie zrobiła na nim większego wrażenia. ? Zaangażowaliśmy się w e-commerce, by zarabiać pieniądze, a nie podtrzymywać istnienie nie radzącego sobie w warunkach ostrej konkurencji sprzedawcy ubrań ? stwierdził Arnault na łamach należącego również do niego magazynu dla giełdowych graczy ?Investir? (?Inwestować?).W Europie robi doskonałe interesy głównie dzięki ponad 40-proc. udziałom w notowanym od niedawna na paryskiej giełdzie francusko-brytyjskim internetowym providerze LibertySurf (partnerem Arnaulta w tym przedsięwzięciu jest znany na polskim rynku z obecności w spółce Nomi brytyjski koncern handlowy Kingfisher plc). Z płatnej sieci LibertySurf (o nazwie Wanadoo) korzysta we Francji już blisko 700 tys. klientów. Więcej użytkowników ma tylko sieć France Telecom. Jak przyznał prezes portalu Nicolas Bazire, to właśnie LibertySurf ma być motorem finansowym holdingu Europ@web. Arnault liczy przede wszystkim na zyski z rozwijającego się w szalonym tempie sieciowego rynku reklamowego.Realizowany przez Bernarda Arnaulta pomysł skupowania niezbyt dużych udziałów w wielu młodych firmach internetowych i tworzenie z tego holdingu nie jest nowy. Niemal do złudzenia przypomina niedawne poczynania Masayoshi Sona, prezesa największego japońskiego konglomeratu sieciowego ? Softbank Corp. (ma on udziały już w ponad 100 spółkach, w tym m.in. 30% akcji Yahoo!).Kilka rzeczy jednak różni szefów Softbanku i LVMH. O ile syn koreańskiego emigranta Masayoshi Son budował firmę, z trudem zdobywając na każdy zakup kredyty, to Arnault po prostu przeznaczył na pierwszy etap tego przedsięwzięcia tylko część (kapitał startowy holdingu to ok. 500 mln USD) z wpływów, jakie zapewnia mu 47,9-proc. pakiet akcji w rodzinnym holdingu LVMH. Prywatny majątek Arnaulta szacowany jest co najmniej na 6 mld USD. Zgodnie z planami, Europ@web ma zadebiutować w najbliższych tygodniach na parkietach w Paryżu i Amsterdamie (data nie została jeszcze ustalona).Inaczej obaj panowie podchodzą także do samego internetu. Masayoshi Son jest internetowym maniakiem, praktycznie cały dzień może surfować w sieci. Z kolei pracownicy Bernarda Arnaulta twierdzą, że ich szef spędza przed monitorem komputera zaledwie 1/3 dnia. Resztę bowiem zajmuje mu opracowywanie strategii działania LVMH.Sporo nerwów kosztuje go rywalizacja ze stojącym na czele grupy PPR (Pinault-Printemps Redoute) innym francuskim inwestorem François Pinault o go producenta artykułów luksusowych, firmę Gucci (również zarejestrowaną w Holandii). Na razie LVMH przegrywa. Dzięki niekorzystnemu wyrokowi amsterdamskiej izby handlowej udziały Arnaulta w Guccim zmalały z 34,4% do 20,6%, natomiast jego przeciwnika ? wzrosły do 42%. Arnault nie zamierza jednak złożyć broni i zapowiedział apelację.
Imperium Bernarda Arnaulta to przede wszystkim: szampany i wina (Moët & Chandon, Mercier, Ruinart, Veuve Clicquot, Canard Duchene &Pommery), koniaki i wyroby spirytusowe (Hennessy, Hines and Pelisson), perfumy i kosmetyki (Dior, Guerlain, Givenchy i Kenzo), wyroby skórzane (L. Vuitton i Loewe International), zegarki (Tag Heuer i Christian Lacroix), markowe sklepy odzieżowe, a także... prasa ekonomiczna (?La Tribune Desfosses?, ?L?Agefi? i ?Investir?). W 1999 r. sprzedaż zatrudniającego blisko 35 tys. pracowników LVMH osiągnęła 8,524 mld euro (wzrost o 23,3% w stosunku do poprzedniego roku). Kapitalizacja rynkowa na połowę maja wynosiła 42,26 mld euro.
W.K.