Rozwój giełd oznacza koniec dominacji obligacji rządowych
Przez cały ubiegły rok obserwatorzy rynków walutowych z trwogą patrzyli na ciągły spadek kursu euro, które traciło wartość wbrew ich prognozom, a, zdaniem wielu ekonomistów, również wbrewgospodarczym fundamentom.
Nawet zmniejszenie rozpiętości stóp procentowych między strefą euro i USA nie zdołało pomóc wspólnej walucie. Okazało się, że wszystkiemu winna jest zmiana charakteru globalnych przepływów kapitałowych.Dotychczas bowiem rynki walutowe tańczyły tak, jak zagrali im inwestujący w obligacje, a ruchy kursów w dużej mierze były określane przez napływ lub odpływ kapitałów z obligacji. Przepływy te zaś były odzwierciedleniem różnic w stopach procentowych.Jednak w ostatnich pięciu latach rozwój rynków kapitałowych i boom międzynarodowych fuzji i przejęć skończyły z dominacją przepływów obligacyjnych. Zdaniem bostońskiego banku inwestycyjnego State Street, przepływy kapitału akcyjnego w ubiegłym roku przyćmiły bardziej niż kiedykolwiek wcześniej przepływy obligacyjne. ? O ile inwestujący w obligacje mają wprost obsesję na punkcie różnic stóp procentowych i zmian kursów walut, o tyle inwestorzy akcyjni zwracają uwagę przede wszystkim na rentowność, a także perspektywy rozwoju przedsiębiorstwa czy całej branży ? powiedział gazecie ?Financial Times? główny analityk State Street Avinash Persaud. ? To pomaga wyjaśnić wielki napływ kapitałów do USA i dlaczego kursy walut nie zachowywały się według prawideł zawartych w podręcznikach ekonomii ? dodał.Ekonomiści nie są zgodni co do tego, czy nadal inwestycje w akcje oraz fuzje i przejęcia będą główną siłą określającą sytuację na rynkach walutowych, czy też wróci dominacja obligacji. O ile bowiem ta tendencja może zostać przerwana w 2001 roku, to za rosnącym znaczeniem akcji przemawiają długoterminowe trendy strukturalne. Reformy systemów emerytalnych w Europie, a zwłaszcza w Japonii, powinny zapewnić ciągły napływ środków na rynki kapitałowe. Gdy kraje będą odchodziły od publicznych na rzecz prywatnych systemów emerytalnych, to zarządzający funduszami będą coraz bardziej starali się o wyższe zwroty oferowane przez akcje, by sprostać swoim zobowiązaniom.Wielu innych przewiduje jednak znacznie poważniejsze obniżenie napływu kapitałów akcyjnych oraz spadek aktywności w dziedzinie fuzji i przejęć. W minionych pięciu latach gwałtowny napływ zagranicznego kapitału do USA był wynikiem niebywałej hossy na tamtejszych giełdach, a zwłaszcza na Nasdaqu. W tym roku jest to już mniej prawdopodobne po całej serii ostrzeżeń o gorszych wynikach ze strony czołowych amerykańskich spółek i spowolnienia gospodarczego wzrostu w USA. Jeżeli te zjawiska przeciągną się na dłuższy czas, to apetyt Europejczyków na amerykańskie spółki i akcje niewątpliwie zmniejszy się.Inną przyczyną spodziewanego spadku napływu kapitału akcyjnego jest to, że jego ostatni szybki wzrost wydaje się, przynajmniej częściowo, być wynikiem jednorazowego zjawiska, które już przemija. Otóż utworzenie euro pozbawiło zarządzających europejskimi funduszami znacznych możliwości inwestowania w obce waluty i byli zmuszeni kupować aktywa poza strefą euro. Wiele wskazuje na to, że ten pierwotny efekt euro powoli się kończy.Gorączkowy okres fuzji i przejęć w minionych pięciu latach też zwiększył wolumen międzynarodowych przepływów kapitału akcyjnego, gdyż wiele zakupów było opłacanych akcjami. Ale aktywność na rynku fuzji i przejęć wydaje się słabnąć, a ubiegłoroczne rekordy w tej dziedzinie mogą okazać się trudne do pobicia przez dłuższy czas.Ale nawet jeśli obligacje wrócą do łask, to nie znaczy to jeszcze, że analitycy walutowi będą mogli odkurzyć swoje podręczniki ekonomii i znowu obserwować jedynie różnice stóp procentowych. Rzecz bowiem w tym, że trend do inwestowania w bardziej ryzykowne, ale też bardziej rentowne instrumenty oznacza odejście od obligacji rządowych do korporacyjnych. A na te papiery bardziej wpływa kondycja kredytowa firmy niż rządowe stopy procenygląda więc na to, że nowy porządek, w którym stopy procentowe i obligacje rządowe odgrywają mniejszą rolę w kształtowaniu kursów walut, jest już zjawiskiem trwałym.
J.B.?Financial Times?