Wydarzenia na giełdzie technologicznej Nasdaq przyćmiły wydarzenia na pozostałych rynkach akcji. Nasdaq Composite wzrósł prawie o 13%. Pozostałe giełdy nie przysporzyły posiadaczom akcji tak dużych powodówdo zadowolenia. Średnia przemysłowai Nikkei nie zmieniły swoich wartości.

Stany ZjednoczonePo półmetku miesiąca trzeba przyznać, że efekt stycznia działa. Zjawisko to, przeczące teorii rynku efektywnego, zakładającej losowe błądzenie cen papierów wartościowych przez cały rok powoduje, że najbardziej prawdopodobnym zachowaniem giełd w pierwszym miesiącu są wzrosty. Średniomiesięczna stopa zwrotu mierzona indeksami DJIA, AMEX, Nasdaq w latach 1963-1997 w styczniu przewyższała łączną stopę zwrotu w następnych jedenastu miesiącach roku kilkakrotnie. Co więcej, zjawisko to ma także interesujące zdolności prognostyczne (zainteresowanych szerzej tym problemem zachęcam do lektury lutowego numeru Profesjonalnego Inwestora). Wydarzenia z pierwszych tygodni stycznia na Nasdaq wskazują, że także tym razem dysponujący długimi pozycjami zamkną miesiąc nad kreską.Z punktu widzenia analizy technicznej zwyżki należało się spodziewać już od dłuższego czasu (tytułowe: a po nocy przychodzi dzień). Świadczyły o tym liczne sygnały. W ostatnim komentarzu pisałem o widocznych od wielu miesięcy dywergencjach na MACD i przełamaniu opadającej linii na MACD, poprowadzonej przez lokalne szczyty z września, listopada i grudnia 2000 roku (niestety, z mojej winy w miejscu przeznaczonym na wykres omawiający przedstawioną sytuację w poprzednim komentarzu pojawił się indeks Nikkei, za co pragnę przeprosić Czytelników). Okazuje się, że zwolennicy takiej metody dokonywania transakcji, inwestując w momencie wspomnianego przełamania do czwartkowych notowań zarobili przeszło 13%. Pozytywnym objawem nadciągającej poprawy koniunktury było także przełamanie na ostatniej sesji opadającego pięciomiesięcznego kanału trendowego. Do pełni szczęścia brakuje już tylko pokonania SK-50, znajdującej się 4 pkt. powyżej czwartkowego zamknięcia.Co do kontynuacji ożywionych zakupów walorów spółek TMT, nie mam wątpliwości w krótkim terminie. Nie są o tym przekonani wszyscy inwestujący w akcje zaawansowanej technologii, gdyż jeden z podstawowych wskaźników nastroju CBOE Put/Call wciąż znajduje się nieznacznie poniżej bariery 60%, sygnalizującej rynek byka. W stosunku do poprzedniego tygodnia wyraźnie poprawił się na korzyść strony popytowej. Podobne sygnały wysyła także Confidence Index, przygotowywany przez Barron's, który na koniec minionego tygodnia wyniósł 89,5 pkt. Rok temu w czasie hossy wskaźnik ten przybrał wartość 93,4 pkt. Nasdaq jest mocno wyprzedany, co widać gołym okiem. Pierwszym poważnym sprawdzianem potencjału byków będzie test poziomu 3000?3050 pkt. O ile nie wykluczam przełamania tego poziomu w ciągu najbliższych miesięcy, przypuszczam, że na dobre Nasdaq Composite ugrząźnie w strefie 3200?3300 pkt.Pozostałe indeksy: DJIA i S&P 500 od wielu miesięcy oscylują w trendzie horyzontalnym. Dotyczy to zwłaszcza Średniej Przemysłowej, która od trzech miesięcy gości w strefie pomiędzy najbliższym wsparciem na wysokości 10 300 pkt. i oporem na wysokości 11 000 pkt. Lepiej wygląda obraz na szerokim rynku. S&P 500 znajduje się o krok od opadającej linii oporu, zapoczątkowanej we wrześniu ubiegłego roku. W razie pokonania tej bariery, kolejnym poziomem ograniczającym aktywność strony popytowej jest 1390 pkt. (długoterminowa średnia krocząca).Wieści płynące z otoczenia makroekonomicznego mimo zdecydowanej postawy Fed budzą poważne obawy. Spowalnianiu wzrostu gospodarczego towarzyszy także zmniejszanie dynamiki zysków amerykańskich spółek. Najbardziej pesymistycznie nastawieni do perspektyw największej gospodarki na świecie analitycy Morgan Stanley Dean Witter w swoim najnowszym raporcie wyrażają wątpliwości, czy za oceanem, a także w skali globalnej nie weszliśmy w cykl recesyjny. Ogólnoświatowy EPS, według nich, ma wzrosnąć jedynie o 2%, wobec wcześniej zapowiadanych 7% (I/B/E/S podtrzymuje prognozę 11% wzrostów zysków spółek giełdowych na świecie). Przed kilkoma dniami przeanalizowałem spółki technologiczne Nasdaq, których przeciętny sesyjny wolumen przekraczał 200 tys. akcji pod kątem oczekiwanej dynamiki zysku i bieżącego P/E. Mimo kilkudziesięcioprocentowych spadków w 2000 roku oraz poprawy wyników finansowych jedynie 10% najbardziej płynnych walorów, charakteryzował wskaźnik PEG poniżej 1. Nie wróży to najlepiej w co najmniej średnim terminie.Jestem przekonany, że akcja łagodzenia polityki pieniężnej przez Zarząd Rezerwy przyniesie kolejną obniżkę poziomu stóp procentowych o dalsze 50 punktów bazowych. Niewykluczone że determinacja władz monetarnych co do podtrzymania właściwego poziomu wzrostu gospodarczego, do jakiego Ameryka została przyzwyczajona podczas minionej dekady określa rodzaj decyzji na najbliższym posiedzeniu Fed (30?31 I 2001). ?Don't fight with the FED?, tą myślą zdają się kierować rynki finansowe. Kolejna zdecydowana redukcja stóp procentowych dałaby pozytywny impuls zwłaszcza spółkom tzw. starej ekonomii.Mimo podjętej niedawno decyzji OPEC o obniżeniu o 1,5 mln baryłek dziennego wydobycia ceny ropy naftowej nie zaczęły kolejnego marszu w górę. Sprawia to, że ten czynnik inflacjogenny utrzymuje się w ryzach. Perturbacje energetyczne w Kalifornii są raczej spowodowane działaniami deregulacyjnymi władz stanowych, a nie wysoką ceną tego podstawowego nośnika. W ocenie analityków MLPF&S, wzrost ceny za energię zuboży kalifornijski PKB o 0,3% w tym roku. W skali całego państwa nie jest to duży uszczerbek. Paradoksalnie może to mieć interesujący skutek dla akcji wielu spółek. W ostatnich ośmiu miesiącach straty netto kalifornijskich przedsiębiorstw użyteczności publicznej wyniosły 12 mld dolarów. Akcje utilities ze względu na stały charakter bazy przychodowej i wysokie dywidendy (3,7% dla spółek wchodzących w skład indeksu DJUA w porównaniu z 1,7% dla spółek DJIA) stanowią swoiste schronienie dla inwestorów w trudnych czasach dekoniunktury. Z powodu kłopotów sektora jego środki przeznaczone na inwestycje w akcje mogą zostać skierowane do innych branż.Obawy pesymistów twierdzących, że obniżka stóp procentowych, której jednym z celów było złagodzenie kosztów obsługi zadłużenia gospodarstw domowych, została podjęta zbyt późno, nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Indeks Amerykańskiego Stowarzyszenia Bankierów Hipotecznych (MBA) przekroczył w styczniu poziom 1200 pkt. W zeszłym roku indeks poruszał się w przedziale 300?600 pkt. Im wyższa jego wartość, tym bardziej optymistycznie oceniają spłacający zadłużenie hipoteczne swoje zdolności płatnicze. Ostatni raz taki poziom został osiągnięty przed dwoma laty.W dłuższej perspektywie, mimo zauważalnego ryzyka poważnego spowolnienia wzrostu gospodarczego sądzę, że będą dominować wzrosty. To jednak będzie dopiero przyczynkiem następnego półrocza.JaponiaHistoria lubi się powtarzać. Tak przynajmniej zakładają analitycy techniczni. Na poziomie 13 200 pkt. Nikkei zakończył fazę spadków. Ten sam poziom powstrzymał bessę z początku 1999 roku. Jest to niewątpliwie dobrym prognostykiem dla nabywców akcji spółek drugiej gospodarki na świecie. O trwałości antycypowanej zwyżki przekonamy się jednak dopiero, jeżeli indeks, opisujący rynek akcji Kraju Kwitnącej Wiśni pokona istotną strefę oporu 14 300?14 500 pkt. Szczególnie ważnym sygnałem będzie pokonanie opadającej długoterminowej linii trendu spadkowego, zapoczątkowanego w kwietniu przed rokiem. Realizacja tego scenariusza jednoznacznie będzie oznaczać zakończenie ubiegłorocznej bessy.Analizując spółki, wchodzące w skład indeksu tokijskich blue-chips Topix Core 30 tylko 1/5 z nich okazała się inwestycją rentowną w 2000 roku. Inwestycje w takie walory jak: Bridgestone (opony), Fujitsu (software i hardware IT), Seven-Eleven Japan (handel detaliczny), Nippon Telegraph and Telephone (telekomunikacja) czy Softbank (holding IT) uszczupliły portfele inwestorów grubo powyżej 50%. Świadczy to, że walory wielu japońskich spółek o największej kapitalizacji są mocno wyprzedane. W połączeniu z cięciami w stopach procentowych amerykańskich władz monetarnych, ożywiających apetyty konsumentów na japońskie dobra eksportowe i uspokojeniem na rynkach surowcowych może oznaczać, że ten rok przysporzy inwestorom powodów do zadowolenia.