Nowe metody marketingowe na rynku obligacji
Inwestorzy, zwłaszcza instytucjonalni, gdy kupują obligacje rządoweze strefy euro, niemal automatycznie wybierają najbardziej płynne i największe rynki tego regionu ? Niemcy, Francję i Włochy.
Natomiast inne rządy najczęściej muszą oferować wyższe oprocentowanie swoich papierów dłużnych, by zachęcić do nich inwestorów. A to oczywiście zwiększa koszty finansowe takiej operacji. Aby ich uniknąć, a przynajmniej ograniczyć, rządy coraz częściej stosują nowoczesne metody marketingowe dla uplasowania swoich emisji.W ubiegłym tygodniu Belgia za 5 mld euro sprzedała nową emisję 10-letnich obligacji poprzez syndykat bankowy, a nie jak zwykle na przetargu. Mianem syndykatu określa się grupę banków inwestycyjnych, które gwarantują dokonanie subskrypcji nowej emisji papierów wartościowych od emitenta na bazie transakcji hurtowej oraz zaoferowanie jej do sprzedaży inwestorom. Na jednym przetargu belgijski rząd mógł dotychczas pozyskać nie więcej niż 3 mld euro.Przed dwoma tygodniami Austria sprzedała za 3,3 mld euro 10-letnie obligacje też za pośrednictwem grupy banków, a emisja była tak skonstruowana, jak emisje niemieckich bundów, które są punktem odniesienia dla obligacji rządowych o tym terminie zapadalności.Główny problem małych krajów polega na tym, jak zapewnić płynność tych papierów, gdy ich programy kredytowania budżetu są tak małe w stosunku do Niemiec czy Francji. Austria ma ocenę kredytową potrójne A, czyli taką samą, jak Niemcy i Francja, ale jej 10-letnie obligacje są oprocentowane o 33 punkty bazowe powyżej niemieckich. Przy niewielkich lub żadnych różnicach ryzyka kredytowego to wyższe oprocentowanie jest premią wyłącznie za mniejszą płynność.Powstała więc koncepcja wspólnych emisji obligacji rządowych przez dysponujące ratingiem AAA mniejsze kraje strefy euro, takie jak Finlandia, Irlandia czy Holandia. Do tego potrzebne są jednak zmiany prawa, a wcale nie ma pewności, czy jest teraz polityczna wola, by takie zmiany przeprowadzić.Skuteczną metodą wydaje się natomiast ciągłe ulepszanie koordynacji technicznej. Na przykład austriacki rząd zamierza przeprowadzać emisje będące lustrzanym odbiciem terminów i warunków obligacji niemieckich, co traderom ułatwi zabezpieczanie pozycjie właśnie austriackimi papierami. Czy ta austriacka strategia przełoży się na niższe oprocentowanie, jeszcze nie wiadomo i na wyniki trzeba poczekać. Jeśli tak, to zapewne inne rządy też zaczną klonować bundy.Przed wprowadzeniem euro rządy mogły liczyć na swoich krajowych inwestorów, którzy byli skazani na kupowanie emisji denominowanych w lokalnych walutach. Teraz inwestorzy mają o wiele większy wybór obligacji rządowych. Używanie syndykatów bankowych do sprzedaży obligacji zaczęło się przed dwoma laty i miało zachęcić banki ? poprzez wypłacanie im prowizji ? do handlu obligacjami i ta strategia jest wciąż udoskonalana.Pomoc bankowych syndykatów niewątpliwie zwiększa płynność i daje dostęp do lepszych inwestorów, ale głównym celem jest oczywiście uzyskiwanie jak najlepszych cen za papiery dłużne.Sięga się więc po nowoczesne technologie. W ub.r. Finlandia wykorzystała internet do pozyskania większej liczby inwestorów. Teraz rządy coraz częściej używają sieci, dzięki czemu mogą orientować się, którzy inwestorzy są zainteresowani kupieniem ich obligacji.
J.B.?Financial Times?