“Wsparcie depozytów bankowych przez Fed i FDIC skłoniło wielu analityków do postawienia pytania, czy jest to nowa forma QE a tym samym risk on?” zauważa w raporcie Michael Wilson, który przewidział ubiegłoroczną wyprzedaż i późniejsze październikowe odbicie .

Twierdzi on, że tak nie jest, a więc oznacza to początek końca rynku niedźwiedzia, gdyż ograniczona dostępność kredytu „wyciska wzrost z gospodarki”.

Jego zdaniem indeks Standard&Poor’s500 pozostanie nieatrakcyjny dopóty premia za ryzyko nie wzrośnie do 400 punktów bazowych z obecnego poziomu 230 bp. .

“Właśnie dokładnie tak kończą się rynki niedźwiedzia- nieprzewidywalny katalizator, który jest oczywisty, kiedy spojrzy się wstecz, zmusza uczestników rynku do uznania tego co przez cały czas mieli przed oczami”, wskazuje Wilson nawiązując do ostatnich wydarzeń w branży bankowej.

Obecne zamieszanie powinno sprawić, iż inwestorzy skoncentrują się na pogarszającej się perspektywie wzrostu z powodu restrykcyjnych warunków kredytowych. I uznają, że prognozy zysków są zbyt wysokie.

Wilson zaleca inwestorom defensywne sektory oraz ostrożność wobec tezy głoszącej, że akcje spółek technologicznych o dużej kapitalizacji są odporne na obawy dotyczące wzrostu.