Takie wnioski płyną z ankiety przeprowadzonej przez Związek Firm Inwestycyjnych (Association of Investment Companies).
Połowa zarządzających wierzy, że największe zyski przyniosą właśnie inwestycje w akcje, zaraz po nich będzie złoto i towary.Bycze nastroje dotyczą indeksu FTSE 100, w przypadku którego ponad połowa menedżerów zakłada, że do końca 2010 r. zamknie się on w przedziale 5500 – 6000 pkt.
Wyniki ankiety wskazują na nową falę optymizmu wśród brytyjskich zarządzających. Jeszcze bowiem na początku 2009 r. w ich szeregach przeważał pesymizm.
Głównymi przesłankami pozytywnej wiary we wzrosty są nadzieje na wyższe od prognoz wzrosty PKB największych gospodarek na świecie, niskie stopy procentowe i rosnące zarobki i dywidendy.
Trochę ponad połowa menedżerów funduszy obawia się jednak, że niski kiepska dynamika światowego PKB będzie największym zagrożeniem w przyszłym roku. Jedna piąta ankietowanych wróży przedłużenie się recesji.
[srodtytul]Aktualizacja strategii[/srodtytul]
Wielu zarządzających deklaruje zmniejszanie w swoich portfelach ilości obligacji, ponieważ widzą większy potencjał zysku w inwestycjach w akcje spółek surowcowych i blue chipów. Do najbardziej ulubionych papierów należą udziały spółek finansowych i technologicznych.
- Rynek obligacji wyprzedził w ciągu ostatnich 30 lat inwestycje w akcje, ale nie oczekuję aby menedżerowie funduszy dalej chętnie skupowali papiery dłużne – tłumaczy James Anderson, menedżer Scottish Mortgage Invetment Trust.
Drugim trendem w przyszłym roku ma być zwiększenie nakładów na inwestycje w spółki o mocnych fundamentach, które mają dobry cash flow, rzetelnych partnerów i stabilne prognozy wzrostu.
Nadal jednak jedna trzecia zarządzających deklaruje chęć inwestycji na bardziej ryzykownych rynkach wschodzących, ponieważ ich zdaniem stopy zwrotu w przypadku tamtych akcji będą najwyższe.