Singapur – miejsce, które od lat zajmuje czołowe pozycje w zestawieniach najlepszych centrów finansowych świata, rankingach wolności gospodarczej i najlepszych lokalizacji do prowadzenia biznesu. Azjatyckie centrum rynkowych gier przyciągające finansistów z całego świata, będące dla ludzi Zachodu bramą do Chin, a dla Chińczyków przedsionkiem Zachodu. I wreszcie miasto-państwo, które odniosło niekwestionowany gospodarczy oraz cywilizacyjny sukces. Podobnie jak Hongkong stanowiące udany przykład azjatycko-europejskiej mieszanki cywilizacyjnej, a przy tym będące dużo grzeczniejszą wersją tegoż Hongkongu. Przykład realizacji współczesnej utopii, dalekiego od demokracji w zachodnim stylu „państwa niańki" sięgającego po daleko idącą inżynierię społeczną – jak mówią złośliwi, państwa „przyjaznego, demokratycznego faszyzmu". Jest to kraj pełen sprzeczności, a przy tym funkcjonujący niemal jak w zegarku. Autor tego artykułu miał okazję odwiedzić Singapur podczas swojej niedawnej podróży do Azji oraz przyjrzeć się funkcjonowaniu tego niezwykłego państwa.