Wielu inwestorów wypatruje już pewnie korekty na GPW, ale krajowy rynek ani myśli słabnąć. Indeksy kontynuują zwyżki po wybiciu z krótkoterminowej konsolidacji, do którego doszło w poprzednim tygodniu. We wtorek popyt pozostawił po sobie co prawda nienajlepsze wrażenie, co obrazował górny cień nad tylko lekko wzrostową świecą, ale w środę indeksy wzniosły się na kolejne rekordy hossy. WIG20 sięgnął niemal 3400 pkt. przy wsparciu CD Projektu, KGHM, CCC czy Kruka. Sporo było jednak spółek, które traciły na wartości. Pod koniec dnia najsłabsze były Budimex, Grupa Kęty oraz banki.

Zadyszkę łapią jednak średnie i małe firmy. Podczas gdy w ostatniej godzinie sesji WIG20 zyskiwał 0,6 proc., mWIG40 tracił 0,24 proc., a sWIG80 był 0,13 proc. pod kreską.

Na głównych rynkach było spokojnie, aczkolwiek lekką przewagę mieli sprzedający. Niemiecki DAX tracił 0,34 proc., a francuski CAC40 osuwał się o 0,83 proc. Sesja w USA rozpoczęła się od zwyżek, ale z czasem główne indeksy zaczynały słabnąć. Na nogach trzymał się za to Russell 2000, który w tym roku urósł już o 7,2 proc. Niska zmienność w środę była jednak zrozumiała – inwestorzy wyczekiwali na wieczorną decyzję Fedu i wystąpienia przewodniczącego po posiedzeniu, choć sama zmiana stóp procentowych nie była spodziewana.

Środa przyniosła kolejne rekordy złota. Uncja kruszcu kosztowała nawet 5311,45 dolarów, co dawało już 23-proc. zwyżkę od początku tego roku oraz 91-proc. wzrost w horyzoncie 12 miesięcy. Wystąpienie Jerome Powella może być ważne także dla rynku metali szlachetnych – dotychczasowy rajd często jest uznawany jako odpowiedź rynku na ataki prezydenta Donalda Trumpa na przewodniczącego Rezerwy Federalnej.