Przed czwartkową sesją WIG20 był co prawda w pobliżu szczytów hossy, ale też po dwóch dniach spadków. W czwartek od rana inwestorzy ruszyli jednak do zakupów, a indeks dużych spółek szybko zaatakował 3300 pkt. wobec rekordu z początku stycznia na 3312 pkt. Wyglądało więc na to, że popyt po dwóch dniach odpoczynku powraca. Choć handlowi od początku towarzyszyły spore obroty, to jednak kolejne godziny upływały pod znakiem marazmu. Popołudniem WIG20 wrócił nawet do punktu wyjścia, ale w ostatniej godzinie sesji popyt przeprowadził atak, co wyprowadziło indeks na najwyższy poziom sesji przy około 1-proc. umocnieniu. Oznaczało to, że dotarł też do poziomu otwarcia sesji wtorkowej. Możemy zatem mówić o utrzymaniu trendu wzrostowego, aczkolwiek powoli widać już zmęczenie byków. Obrazuje je też wąskie grono mocnych spółek. Banki nieco zeszły w cień i trudno się dziwić, bo kolejne obniżki stóp procentowych przed nami. Rynek obecnie oczekuje cięć przynajmniej o 0,5 pkt. proc. w tym roku. Z banków pod koniec dnia na czerwono świeciły mBank, Pekao i Santander. Niemrawo po wynikach Pepco Group zachowywał się sektor handlowy, a zwyżki WIG20 w głównej mierze wynikały z 7,8-proc. umocnienia CD Projektu. Producenta gier wspierały jeszcze KGHM, Dino Polska, które wymazało część strat z dnia poprzedniego, a także PGE, Orlen i Grupa Kęty.
Inwestorzy na GPW szukają nowych tematów, a spory ruch panuje w ostatnich tygodniach w producentach gier. Poza wspomnianym CD Projektem w czwartek błyszczało m.in. PCF Group. Noworoczny rajd korygowało za to Creepy Jar, którego notowania pod koniec dnia sięgały 656 zł przy spadku o 3,5 proc.
Schłodzenie nastrojów było bardziej widoczne w drugiej i trzeciej linii spółek. mWIG40 pod koniec dnia tracił 0,4 proc., a sWIG80 tkwił na poziomie zamknięcia ze środy. Druga połowa dnia przyniosła też osłabienie złotego do dolara. USD był też silniejszy od euro.