Na co jeszcze zwracają uwagę w dzisiejszych porannych komentarzach analitycy?

Inwestorzy znów boją się podwyżek stóp przez Fedu

Marcin Brendota, BM Alior Banku

Środowe notowania przyniosły spadki głównych indeksów na krajowym rynku. Najbardziej ucierpiał segment największych spółek ze zniżką WIG20 o 3%, później mWIG40, który obniżył się o 1,5%, relatywnie najlepszy był sWIG80, który spadł zaledwie o 0,6%. Na indeksami WIG20 i mWIG40 ciążyły m.in. spółki finansowe, które nie mają swojego przedstawiciela w sWIG80. Ale też silniejsze załamanie WIG20 może być pokłosiem większej wrażliwości największych spółek na sentyment inwestorów zagranicznych.

Wczoraj pojawił się wstępny raport PKB po II kw. Roczna dynamika jest utrzymana na wysokim poziomie 5,3%, ale to wyraźnie mniej od I kw z wynikiem 8,5% oraz niżej od prognoz rynkowych, które zakładały ponad 6% wzrost r/r. Jako, że krajową gospodarkę w poprzednich kwartałach, ze wskazaniem na I kw, silnie wspierały przyrost zapasów będący bardzo niestabilnym elementem PKB, to prawdopodobnie spadek tychże zapasów stoi głównie za słabszym wynikiem w gospodarce. Ponadto osłabienie złotego przy mniejszej aktywności gospodarczej naszych głównych partnerów handlowych mogło prowadzić do utrzymania ujemnego eksportu netto. Dane o sprzedaży detalicznej nie wskazują, aby nastąpiło silne załamanie w konsumpcji prywatnej. Końcowy raport uwzględniający wpływ poszczególnych elementów zostanie opublikowany pod koniec sierpnia.

Słabsze nastroje utrzymywały się również na giełdach zagranicznych, gdzie indeks akcji amerykańskich S&P500 spadał o 0,7%, natomiast szeroki indeks akcji europejskich Stoxx Europe 600 zakończył dzień z wynikiem -0,9%. Równocześnie rosły rentowności 10Y obligacji w głównych gospodarkach oraz zwyżkowały ceny ropy i paliw. Uczestnicy rynków finansowych obawiają się, że wskazywane w protokole z ostatniego posiedzenia FED przejście do restrykcyjnego nastawienia oznacza na tyle zdeterminowane działania (podwyżki stóp), aby schłodzić gospodarkę w stopniu umożliwiającym okiełznanie inflacji, która jest najwyższa od 40 lat.

W bieżących komunikatach zwracamy uwagę na dzisiejsze publikacje wyników finansowych (I półrocze i II kw) dla spółek PKOBP oraz PGNIG. PKOBP zaraportował zysk netto za II kw o ponad 20% wyższy od prognoz rynkowych. Aczkolwiek w ujęciu rocznym zysk netto jest o ponad 60% niższy, nad czym zaważyły wysokie rezerwy na kredyty CHF oraz składka do funduszu pomocowego systemu ochrony. Zwraca uwagę mocny wzrost wyniku odsetkowego (+51% r/r) oraz z prowizji (+20% r/r). Obie wartości były blisko prognoz rynkowych. Dla PGNIG wynik EBITDA 5,47 mld zł był blisko wcześniejszych szacunków spółki, ale przychody na poziomie 31 mld zł były ok. 1 mld wyższe. Uwagę zwraca wysoki udział w wyniku segmentu poszukiwania i wydobycie, który odpowiada za blisko 90% wyniku EBITDA, podczas gdy rok wcześniej to było 53%. Oczywiście sprzyjały temu wysokie ceny węglowodorów. Wczoraj po sesji wyniki opublikowała grupa KGHM, skorygowany wynik EBITDA na poziomie 2,18 mld zł był o blisko 20% niższy niż przed rokiem i 13% mniejszy od prognoz rynkowych.

Gwałtowne hamowanie polskiego PKB

Kamil Cisowski, DI Xelion

Rozpoczynająca się pozytywnie sesja w Europie bardzo szybko przybrała zły obrót. Nie czekając na publikowany wieczorem zapis dyskusji z lipcowego posiedzenia Fed, rynek sam z siebie zaczął dyskontować jastrzębi przekaz. Od samego początku dnia właściwie bez wyjątków zaczęły rosnąć rentowności obligacji na kontynencie. Katalizatorem ruchu stały się rozczarowujące dane o brytyjskiej inflacji, która pierwszy raz od czterech dekad osiągnęła wartość dwucyfrową (10,1% r/r vs. konsensus 9,4% r/r), w sentymencie na rynku akcji nie pomogła też delikatna rewizja w dół danych o PKB ze strefy euro (z 4% r/r do 3,9% r/r, podczas gdy spodziewano się raczej podniesienia wskaźnika). Słabe otwarcie w USA przypieczętowało przecenę, w wyniku której główne indeksy spadły od 0,27% (FTSE100 przy silnie osłabiającym się funcie) do 2,04% (DAX).

Polski wstępny odczyt danych o wzroście gospodarczym okazał się bardzo zły. Dynamika roczna na poziomie 5,3% r/r była o 1pp niższa od konsensusu, ale i tak jest bardzo myląca (efekt dobrej drugiej połowy ubiegłego roku). Odsezonowany odczyt k/k wyniósł -2,3%, pokazując, że Polska już w ubiegłym kwartale była jedną z najsilniej hamujących gospodarek na świecie (wskaźniki wyprzedzające sugerują, że proces trwa również w tym). Publikacja właściwie kończy naszym zdaniem temat jakichkolwiek podwyżek stóp po wrześniu. Sesja na GPW przebiegła w dramatycznie złych nastrojach – WIG20 spadł o 3,0%, mWIG40 o 1,53%, a sWIG80 o 0,61%. Spośród sektorów najgorzej wyglądały banki (-4,17%), PKO (-5,05%) przewodziło załamaniu głównego indeksu, ale miało solidne wsparcie w Orlenie (-3,16%), KGHM (-3,59%) czy Allegro (-4,33%).

S&P500 straciło 0,72%, a NASDAQ 1,25%, natomiast sesja nie jest powodem do przesadnego pesymizmu. Skala przeceny z pierwszych godzin handlu została poważnie zredukowana, dopiero atak podaży na koniec sesji przekreślił szanse, by zakończyła się ona na plusach. Zważywszy na fakt, że posiedzenie miało miejsce jeszcze przed serią pozytywnych informacji z frontu inflacyjnego, „minutki” okazały się zaskakująco łagodne w tonie i wskazują, że jastrzębie wypowiedzi członków FOMC w ostatnim czasie mają raczej interwencyjny charakter. Mocne postawienie akcentu na tym, że dalsze działania będą zależały od napływających danych musi być traktowane gołębio w sytuacji, gdy lipcowe CPI i PPI oraz wszystkie wskaźniki wyprzedzające sugerują zwrot w presji inflacyjnej w USA. Wrzesień wydaje się obecnie idealnym punktem, by Komitet dokonal zapowiedzianego w materiale (na bliżej nieokreślony moment) spowolnienia tempa podwyżek.

Rynki azjatyckie spadają w godzinach porannych, na co poza wczorajszym zachowaniem Europy i USA mają formalne negocjacje między Tajwanem i USA ws. pogłębienia więzów ekonomicznych, by zmniejszyć zależność wyspy od handlu z Chinami. W okolicach godziny 08:00 czasu polskiego pojawiła się nerwowość na kontraktach futures, otwarcie z lekkimi minusami wydaje się obecnie scenariuszem bazowym. Mimo to nie wykluczamy pozytywnego obrotu dnia, na którym może zaważyć odczyt indeksu Fed z Filadelfii, a w mniejszym stopniu tygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy i sprzedaży domów w USA na rynku wtórnym, a także kolejne wypowiedzi E. George i N. Kashkari’ego. Warszawska giełda znajduje się niestety w pełnym odwrocie.

WIG20 z obecnej konsolidacji może wyjść górą

Piotr Neidek, BM mBanku

Skromne wzrosty indeksów w Singapurze oraz Indonezji w żaden sposób nie są w stanie zrekompensować spadków widocznych na parkietach pozostałych krajów z Azji. Wprawdzie skala przeceny nie jest duża i nigdzie nie przekracza jednego procenta, to jednak panujące nastroje są raczej kiepskie. Nikkei225 traci względem wczorajszego zamknięcia -0.9%, ale wciąż oscyluje wokół 29k. Bilans za kilka ostatnich dni nadal jest dodatni a szansa na zakończenie całego tygodnia nad kreską nadal duża. Passa byków trwa dalej a do historycznych poziomów brakuje mniej niż +10%.

Środa okazała się spadkowa dla prawie wszystkich jankeskich indeksów. Jako jedyny przed przeceną uchronił się DJUA, który z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku zamknął się na takim samym poziomie, co dzień wcześniej. Od strony technicznej na szczególną uwagę zasługuje DJIA (-0.5%). Środowy finisz wypadł pod kreską oraz poniżej oporu 61.8% zniesienia tegorocznej zniżki. To sprawia, że baribale mogą czuć się zobligowane do wyprowadzenia spadkowej kontry. Z drugiej strony we środę doszło do udanej obrony średniej dwustusesyjnej MA200. Ta ruchoma granica obecnie przebiega od południa a to powoduje, że DJIA wciąż jest w strefie punktowej bezpiecznej dla jankeskich byków. Linia trendu spadkowego także jest w ich zasięgu a to sprawia, że gra o dalsze wzrosty toczy się dalej.

Na Deutsche Boerse tym razem indeksy się zaczerwieniły. Skala spadków była najmocniejsza od kilku tygodni. DAX stracił -2% i finiszował na najniższym poziomie w tym tygodniu. Na wykresie pojawiła się podażowa świeczka, której sufit wzmacnia znaczenie wtorkowego maksimum. Jeżeli byki myślą o udanym powrocie na parkiet, powinny zmierzyć się z poziomem 13950. Z drugiej strony, technicznie nic się jeszcze nie stało, co rzutowałoby na dalsze wzrosty. Jednodniowe korekty o takiej mocy nie od razu definiują początek nowej fali bessy. Od marca DAX konsoliduje się w szerokim zakresie wahań, zaś lokalnie wciąż jest przestrzeń do zwyżki. Magnesem pozostaje strefa 14.5k a po środowym katharsis, byki mają prawo wrócić na parkiet.

W Warszawie już we wtorek pojawiły się obawy związane z kondycją byków. Pułapka hossy poprzedziła wczorajszą przecenę, która pod wieloma względami jest przykładem tego, że nadal może trwać bessa. Z drugiej strony WIG20 (-3%) finiszował w strefie punktowej, w której przebywa od ponad dwóch miesięcy. Wsparcia nie zostały jeszcze przetestowane, zatem wczorajsze spadki stanowią jedynie jeden z elementów konsolidacji. Po środowej przecenie, ma prawo pojawić się czwartkowe odreagowanie. Wczoraj MSCI Poland wybronił się nad lokalnym wsparciem i finiszował powyżej swojego otwarcia. To sprawia, że nadal zachodzi szansa na uformowanie się oG&R przez ww. wskaźnik. To mogłoby sprawić, że WIG20 z obecnej konsolidacji wyszedłby górą. Jednakże jak to bywa w takich momentach, optymistyczne scenariusze powinny być równoważone obawami o dalsze spadki. Ewentualne naruszenie takich poziomów jak 1652 (poziom ważny do jutra) czy też 1600 punktów w kolejnych dniach sierpnia, nie powinno zostać niezauważone przez akcyjne byki.