Reklama

Energetyka: Równi i równiejsi w offshore?

Ocena wniosków na 11 lokalizacji dla morskich farm wiatrowych wkracza w decydującą fazę. Konstrukcja oceny kandydatów budzi pytania o konkurencyjność. Branża uważa, że ułatwienia dla państwowych graczy mogą mieć negatywne skutki dla powstania farm na morzu.
Morskie farmy wiatrowe obok atomu mają być stabilizatorem polskiej energetyki, która za 20–30 lat od

Morskie farmy wiatrowe obok atomu mają być stabilizatorem polskiej energetyki, która za 20–30 lat odejdzie definitywnie od węgla.

Foto: Shutterstock

Łącznie 132 – tyle wpłynęło wniosków o kolejne morskie farmy wiatrowe na 11 udostępnionych lokalizacji Morza Bałtyckiego. Mowa o ok. 11 GW mocy. Mimo początkowych obaw zgłosili się także partnerzy zagraniczni, w tym najwięksi gracze na rynku morskich farm wiatrowych. Duża liczba interesariuszy może wskazywać na dużą atrakcyjność procesu. Przyjęte w ub. roku rozporządzenie o tzw. postępowaniu rozstrzygającym przez Ministerstwo Infrastruktury (MI) i ujęte tam kryteria zdecydują, którzy inwestorzy dostaną ostatecznie pozwolenia. Te zdradzają jednak faworytów wyścigu po kolejne pozwolenia lokalizacyjne. Swoje wnioski – jako pierwsze – złożyły PKN Orlen oraz Polska Grupa Energetyczna (PGE). Naftowy gigant jest zainteresowany 11 lokalizacjami (razem z Energą).Wnioski na osiem lokalizacji ma PGE , w tym dwa wspólnie z Eneą i jeden z Tauronem. Czy to te spółki dostaną największą liczbę pozwoleń?

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama