Market making może znów okazać się języczkiem u wagi?
To prawda. Ten element zawsze jest trudny do przewidzenia, bo nie znamy pozycji klientów XTB na poszczególnych instrumentach, a przecież tych instrumentów też jest wiele. Patrząc jednak na „klasyczne” instrumenty, to wydaje się, że kwartał do kwartału można spodziewać się poprawy. Oczywiście są duże znaki zapytania chociażby odnośnie do sytuacji na rynku złota. Wydaje mi się jednak, że przy rozgłosie, jaki zyskało złoto można liczyć tu na korzystny wpływ na spółkę.
Zaskoczeń nie powinno być raczej po stronie liczby nowych klientów. Tutaj statystyki cały czas się poprawiają.
Zakładamy, że w IV kwartale firma pozyskała około 280 tys. nowych klientów, chociaż wynik w okolicach 300 tys. też nie będzie wielkim zaskoczeniem.
Pewnie należy się spodziewać, że na 2026 r. spółka postawi sobie wyższe cele, jeśli chodzi o pozyskiwanie nowych klientów. Pytanie jednak, czy w warunkach coraz większej konkurencji, również w Polsce, jest jeszcze przestrzeń do dynamicznych wzrostów?
Faktycznie konkurencja, nie tylko na rynku polskim, ale też chociażby w Indonezji, gdzie XTB działa od niedawna, się nasila. Jest to pewne ryzyko, które my jednak uwzględniliśmy w swoim modelu. Już w III kwartale widać było istotny odpływ klientów. Na razie to oczywiście pojedynczy odczyt, ale z pewnością warto ten temat monitorować. Walka o klienta z pewnością jest coraz większa, ale też wciąż nie widać, aby XTB miało problem z pozyskiwaniem nowych klientów. Papierkiem lakmusowym jest tutaj średni koszt pozyskania nowego klienta. On w ostatnich kwartałach utrzymuje się blisko średniej, ale w III kwartale pojawił się efekt sezonowy, więc też widać, że przy dużych kampaniach efekty skali wciąż są i ten koszt pozyskania klienta był nawet niższy. Rynek nadal, więc daje XTB duże możliwości, chociaż w długim terminie ja też jestem bardziej sceptyczny niż zarząd XTB, który mówi, że nie widzi sufitu jeśli chodzi o liczbę nowych klientów. Zakładam dwa-trzy lata wzmożonej akwizycji, a potem już raczej niższe liczby.
Czy jednak, patrząc na cały 2025 r. nie masz wrażenia, że to był okres straconych szans? Miały być opcje, a ich nie ma. Podobnie z kryptowalutami. Upadł w zasadzie też temat Brazylii. Spółka weszła do Indonezji, ale tam też momentalnie pojawiła się konkurencja.
Dosyć konserwatywnie podchodzę do tych czynników. Oczywiście temat Brazylii i Indonezji był wyceniany w modelu i trzeba to teraz skorygować w dół. W przypadku produktów też zadziałały kwestie zewnętrzne. To, że nie wypalił temat Brazylii, został jednak przykryty tym, że w Europie Zachodniej spółka radzi sobie lepiej. Baza klientów europejskich nawet z nawiązką pokrywa rezygnację z Brazylii. Można więc powiedzieć, że spółka dokonała dobrego wyboru. To może być też dobra decyzja w odniesieniu do przyszłości.
W 2026 r. to właśnie temat Indonezji i przyspieszenie w Europie Zachodniej?
Myślę, że wynik z Europy Zachodniej będzie ważył w wynikach coraz więcej. Spółka też ma duże oczekiwania odnośnie do Ameryki Łacińskiej. Myślę, że w tym roku też czekamy na nowe produkty, ale jeśli rentowność na lota i warunki rynkowe dopiszą, to powinniśmy być świadkami wyraźnej poprawy wyników rok do roku.
Wspomniałeś o rynku. To, czego jesteśmy świadkami w styczniu będzie przyczynkiem do takiego mocnego otwarcia roku w wykonaniu XTB?
Tak, jak już wspomniałem, każdy instrument trzeba rozpatrywać inaczej. Wydaje się jednak, że takie sesje, jak chociażby ta poniedziałkowa, gdzie zmienność na rynku srebra była ogromna, przy dużej dźwigni są wyzwaniem z punktu widzenia zarządzania pozycją, szczególnie dla początkujących inwestorów. Tym bardziej, że chyba mało kto przeżył takie wahania, jak te, które obserwujemy w ostatnim czasie.