Technologie

Prezes Cherrypick Games: To nowe otwarcie, przed nami dynamiczny rozwój

#PROSTOzPARKIETU. Cherrypick Games wygrał w sądzie i dostanie 9 mln zł. Planuje nowe premiery i przeprowadzkę na GPW

Gościem Dariusza Wieczorka w czwartkowym programie był Marcin Kwaśnica, prezes i wiodący akcjonariusz Cherrypick Games.

Foto: parkiet.com

Po ponadrocznym sporze Cherrypick Games wygrał postępowanie przed Sądem Arbitrażowym w Helsinkach z firmą KuuHubb i odzyska ponad 9 mln zł. Jak ważna jest dla was ta wygrana?

To 100-proc. sukces i superważna informacja.

Współpraca z KuuHubbem w 2018 r. rozpoczęła się obiecująco. Dlaczego ten partner przestał wam płacić i sprawa musiała oprzeć się aż o sąd arbitrażowy?

Do dziś nie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie. Nie rozumieliśmy jego decyzji. Współpraca zapowiadała się bardzo ciekawie. Ludzie, którzy stoją za tą spółką, mają duże doświadczenie w branży gier free-2-play i wydawało się, że nasze strategie są spójne. Ich decyzja była dla nas dużym zaskoczeniem.

Proszę przypomnieć, na czym miała ta współpraca polegać – KuuHubb kupił prawa do waszej gry „My Hospital"?

To był ich drugi krok. Pierwszy wykonali wcześniej, jeszcze w latach 2016–2017. Zaczęliśmy wtedy wstępne rozmowy w zakresie współpracy. Z ich strony pojawiały się oferty zakupu naszych IP. Byliśmy wtedy krótko przed debiutem i w tamtym momencie nie było to dla nas interesujące. Natomiast później nasze drogi znów się zeszły. Okazało się, że mamy podobne strategie i grupy docelowe. Wtedy złożyli nam ofertę wsparcia w wydaniu gry – dotyczyło to marketingu wspomnianej już „My Hospital". Ta współpraca była całkiem owocna. Doszliśmy wtedy do wniosku, że kolejnym etapem może być zakup naszego IP. Porozumieliśmy się co do wyceny tego produktu i go sprzedaliśmy. Natomiast my zobowiązaliśmy się do zarządzania projektem przez określony okres. Współpraca układała się dobrze – do momentu, kiedy doszło do zapłacenia pierwszej raty za sprzedaż IP.

Kiedy możecie otrzymać pieniądze wynikające z wyroku sądu?

Mamy nadzieję, że znajdą się one na naszych rachunkach bardzo szybko. Liczymy, że cała sprawa zamknie się w tym roku.

Czy odzyskacie również kaucję, czyli 200 tys. euro?

Powinna do nas wrócić pod koniec października. Jest też opcja, żeby to przyspieszyć. Nasi prawnicy już nad tym pracują.

Chciałbym też zaznaczyć, że w tej sytuacji nie ma możliwości apelacji, jeśli chodzi o KuuHubba. Sprawa jest zamknięta.

W 2018 r., kiedy finalizowaliście umowę z KuuHubbem, wartość rynkowa waszej spółki była dużo wyższa niż teraz (kurs wynosił 200 zł jesienią 2019 r. ,spadł do 20 zł, a teraz jest to ok. 40 zł). Pieniądze, które odzyskacie, stanowią około jednej piątej obecnej kapitalizacji spółki. Czy rozważacie wystąpienie o jakieś dodatkowe odszkodowanie?

Dzięki werdyktowi, który zapadł, zyskujemy kilka rzeczy. Po pierwsze – wiarygodność. Teraz mamy jasny przekaz, budujący naszą wiarygodność. Kolejna sprawa to spokój psychiczny i możliwość kontynuacji naszego rozwoju. To całe zawirowanie nie pozwoliło nam na zmianę parkietu, a przecież taki proces był już w trakcie. Trzeci aspekt to wspomniana kwestia finansowa. Kwota ok. 2 mln euro jest wymagalna już teraz, ale przecież to nie wszystko. Kolejne płatności będą wymagalne w kolejnym miesiącu. Mamy nadzieję, że z takim werdyktem nie będzie już problemów z płatnościami od KuuHubba. Jeśli chodzi o dodatkowe odszkodowania, zastanawiamy się nad tym z naszymi doradcami.

Mimo toczącego się sporu spółka cały czas się rozwijała, rozpoczęła działalność w nowym obszarze, e-sporcie. Podpisaliście też umowy z dużymi podmiotami jak Skillz, Huuuge Global czy Yodo 1. Jakie są wasze oczekiwania co do każdego z tych partnerów?

Huuuge to gigantyczna spółka, z którą znamy się od pewnego czasu. Również jeśli chodzi o Skillz, to mamy już za sobą wcześniejszą współpracę. Z kolei Yodo1 jest chińskim wydawcą, specjalizującym się w monetyzacji gier w modelu reklamowym na rynku azjatyckim. Podpisaliśmy z nim umowę na wydanie gry „My Spa Resort", w której zmieniamy model monetyzacji.

Pozyskaliśmy trzech ważnych partnerów i patrzymy w przyszłość bardzo pozytywnie. Widzimy duży potencjał m.in. w zakresie rozwoju naszego ważnego produktu „Solitaire: Adventure Journey".

Kiedy planujecie premierę „My Spa Resort" na rynku chińskim w nowym modelu monetyzacji?

Ta gra jest już gotowa i funkcjonuje od pewnego czasu. Nie udało nam się jej rozwinąć tak, jakbyśmy chcieli, ale zauważyliśmy, że po lekkiej zmianie modelu monetyzacji na reklamowy gra potrafi więcej zarabiać. Szczególnie w Azji. Zgłosiło się do nas kilku partnerów, którzy chcieli tę grę zmodyfikować i wydać w Chinach. Wybraliśmy Yodo 1.

A na ile produkcji jesteście umówieni ze Skillzem? Segment e-sportu to ciekawy rynek, na ile jest szacowany?

Na ten rok wartość mobilnego e-sportu jest w okolicach 1 mld USD. Z kolei szacunki na 2023 r. to już 1,5 mld USD. Widać więc, że rynek szybko rośnie. Wracając do pytania – mamy podpisaną umowę na co najmniej pięć produktów. To nie znaczy, że musi ich być dokładnie tyle. Jesteśmy trzecią firmą na świecie, która podpisała tego typu umowę z platformą Skillz – to razem z nią tworzymy grę i to Skillz będzie płacić za pozyskanie graczy. A co ważniejsze, przez tę umowę uzyskujemy dostęp do wielu istotnych danych, umożliwiających stworzenie optymalnej gry.

Jaki będzie pierwszy tytuł na tę platformę?

W tym roku będziemy mieć dwie premiery: „Touchdown Hero" oraz „Solitaire TriPeaks Adventures". Kolejną będzie „Golf Hero", a dwie następne produkcje jeszcze są nieogłoszone.

Co z przejściem z NewConnect na rynek główny GPW? Wrócicie do tego planu?

Jak najbardziej. Widzimy nasze miejsce na głównym parkiecie. Naszym celem jest budowa wartości spółki i produkcja gier wysokiej jakości. kmk

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.