REKLAMA
REKLAMA

Przemysł

Szkło kwantowe może zapewnić skokowy wzrost

Gościem Dariusza Wieczorka był prezes ML Systemu Dawid Cycoń.

Foto: Archiwum

Za miesiąc będziecie świętować pierwszą rocznicę obecności na GPW. Pozyskaliście z oferty publicznej około 34 mln zł. Jak dotychczas zagospodarowaliście pieniądze, na jakim etapie są inwestycje?

Wydatki idą zgodnie z planem. Inwestycje biegną – tak to trzeba określić, biorąc pod uwagę harmonogramy.

Wdrażamy pierwszy z naszych dużych projektów, Ultra PV to ultralekkie moduły fotowoltaiczne w oparciu o ultralekkie szkło, oczywiście z ukierunkowaniem na BIV – fotowoltaikę zintegrowaną z budynkami.

Już w lipcu produkt będzie powszechnie dostępny, trwają ostatnie parametryzacje linii produkcyjnych.

Czym ultraszkło różni się od klasycznego?

Nasze rozwiązania, przy zachowaniu cech, funkcji i parametrów, jakie zapewnia standardowe szkło: a więc izolacyjności termicznej i energetycznej, szczelności na wodę opadową – zapewniają darmowy prąd ze słońca.

Produkcja ultraszkła na przemysłową skalę ruszy w połowie roku – jakie będą moce fabryki?

Kilka tysięcy mkw. miesięcznie, a jeśli rynek przyjmie produkt i zniwelujemy wąskie gardła produkcyjne, będziemy mogli podwoić, a nawet potroić moce.

Drugim strategicznym projektem jest Quantum Glass. Jakie są z kolei zalety tego rodzaju szyb?

Szkło zawiera przezroczyste, mikroskopijne ogniwa fotowoltaiczne. To produkt, który ma szansę zrewolucjonizować – i ja w to wierzę – budownictwo.

Rynek szkła budowlanego w Polsce rośnie dynamicznie, dziś to około 24 mld zł. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych to 114 mld USD. Widać, jak ogromne są to rynki i jeśli wypełnimy tylko 1–3 proc., to mówimy o ogromnych wartościach.

Kiedy ruszy produkcja na skalę przemysłową?

Zakład zostanie oddany w listopadzie, jego wyposażanie i parametryzacja zabierze rok. Produkcja ruszy więc pod koniec 2020 r.

To nasz największy projekt inwestycyjny, o wartości prawie 45 mln zł. Ponad 10 mln zł to budynek, około 2 mln zł kosztowała działka. Reszta przypada na urządzenia produkcyjne.

Nabywca waszych produktów musi zapewne zapłacić więcej, niż gdyby korzystał ze standardowych rozwiązań. Czy da się wyliczyć po jakim czasie taki wydatek się zwróci?

W okolicach naszego debiutu zwrot był szacowany na 9–11 lat w zależności od produktu. Dziś, po wzroście kosztów energii, ten czas skrócił się do 6–8 lat. Wzrosty cen energii działają na naszą korzyść.

Gdzie upatrujecie największego źródła popytu? Czy to może być docelowo mieszkaniówka?

Jesteśmy na początku cyklu życia produktu i naszymi bezpośrednimi odbiorcami będą raczej duże przeszklenia. Niemniej rozmawiamy z dużymi producentami stolarki, bo sami nie planujemy dostarczać okien Kowalskim. My możemy współpracować z producentami stolarki – rozmowy trwają i mam nadzieję, że przyjdzie czas, że nasze szyby trafią pod strzechy.

Chciałbym podkreślić, że nasze szyby to nie tylko budownictwo, to również przemysł, samochody, pociągi, wojsko.

Udaje się wam przekonywać odbiorców do zwiększania zakupów?

Tak, co roku sprzedajemy więcej wyrobów jako półprodukty do dalszego przetworzenia przez inne podmioty – np. dostawców szkła zespolonego.

Uwagę zwraca dynamiczny wzrost eksportu. Na których rynkach jesteście obecni? Pewnie tam, gdzie jest dużo słońca?

Paradoksalnie nie. Duże zapotrzebowanie widzimy w krajach skandynawskich. To wynika z natury tamtych społeczeństw, które poważnie podchodzą do ekologii.

Ponadto sprzedajemy do krajów południa Europy, Zatoki Perskiej. Mamy partnera z Australii, który odebrał pierwsze zamówienie.

W 2018 r. przychody wzrosły o 70 mln zł, do 123 mln zł. Zysk sięgnął 5 mln zł, nieco mniej niż rok wcześniej. Jakie są zapatrywania na 2019 r.?

Moment przeskalowania firmy jest trudny. Pamiętam, jak w latach 2012–2013 zwiększaliśmy przychody z około 30 mln do ponad 50 mln zł. W 2014 r. średnia marża wyniosła 9 proc., by w 2015 r. sięgnąć już 30 proc. Zawsze ten pierwszy rok to ponoszenie kosztów, czas rozkręcenia się – jesteśmy dziś w tym momencie.

A więc istotnego skoku można się spodziewać po zakończeniu inwestycji, około 2020–2021?

Tak się spodziewamy. Quantum Glass ma tak ogromny potencjał, że to przeskalowanie może być dużo większe, niż pokazaliśmy do tej pory.

Czy ktoś na świecie depcze wam po piętach, jeśli chodzi o Quantum Glass?

Jest wiele znakomitych ośrodków badawczych w Europie, USA czy Kanadzie, które pracują nad prototypami, ale żaden nie osiągnął poziomu wdrażania do produkcji – przeskalowania z laboratorium do produkcji przemysłowej. Jesteśmy pionierami.

Czy można oszacować, jak dużo prądu takie szyby mogą wyprodukować?

Nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów. Na pewno mówimy o bardzo dużych wartościach, porównywalnych z tradycyjnymi rozwiązaniami fotowoltaicznymi – ale nasza szyba jest przy tym całkowicie przezroczysta.

Prowadzicie inwestycje, a jak wygląda polityka dywidendy?

W prospekcie zadeklarowaliśmy, że wypłacimy 20–25 proc. zysku za 2018 r. i dziś to podtrzymujemy. Po 2020 r., kiedy zakończymy intensywne inwestycje, wartość dywidend będzie mogła być większa.

Czy w przyszłości planujecie wychodzić na rynek po pieniądze – z emisji akcji czy obligacji?

W najbliższym czasie nie, nasz plan inwestycyjny zakończy się w 2020 r. Oczywiście, może się okazać, że nasz produkt spotka się z takim przyjęciem, że niezbędne będzie szybkie zwiększenie mocy. Możliwości mamy, bo obecnie budowany zakład zajmie 3,6 tys. mkw., a na działce może to być łącznie 10 tys. To jednak perspektywa po 2020 r.

Podczas debiutu akcje były wyceniane na 27 zł, potem był wzrost do 34 zł – dziś papiery kosztują 23 zł. Czy to godziwa wycena?

Rynek akcji przez ostatni rok jest bardzo wymagający, szczególnie dla małych i średnich firm. Płynność jest bardzo mała.

Koncentrujemy się na biznesie, inwestycjach i wynikach. Mam nadzieję, że z biegiem czasu rynek to doceni. Analitycy DM Vestor wyceniają papiery na 35 zł, wierzę, że niedługo wartość rynkowa się zmieni. AR

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA