Parkiet TV

Czy to koniec hossy na rynku kryptowalut?

Piotr Misiurek, twórca portalu „Zrozumiecbitcoina.pl” był gościem Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV. Temat rozmowy? Spadki na rynku bitcoina, ich przyczyny i możliwe konsekwencje.
Foto: parkiet.com

Licząc od ATH do środowego minimum, bo w środę odbywamy tę rozmowę, bitcoin stracił już prawie 40 proc. Wiele osób zadaje sobie więc pytanie, czy to wciąż tylko korekta czy jednak koniec hossy i zmiana głównego trendu. Jak sądzisz?

Jeśli mam być szczery, to nie wiem (śmiech). Patrząc jednak na historię, ze spadkami podobnej skali mieliśmy do czynienia podczas hossy 2017 r. I wówczas zniżek przekraczających 30 proc. przydarzyło się sześć. Poza tym były dwa spadki powyżej 40 proc. Mimo to rynek byka się utrzymał. Stąd wniosek, że obecne spadki to niewystarczająca dla mnie przesłanka, by postawić krzyżyk na tej hossie. Niemniej pojawiło się kilka czynników ryzyka, które warto rozważyć.

Pierwszym jest osoba Elona Muska. Na początku roku tweetował o bitcoinie w bardzo pozytywnym tonie, a ostatnio zmienił nastawienie o 180 stopni. Zaczął mówić o energochłonności, koncentracji górników, itp. Czy szef Tesli ma rację i może tym samym zakończyć rynek byka?

Elon Musk z bitcoinowego bohatera stał się dziś wrogiem publicznym nr 1. Moim zdaniem nie można przede wszystkim oceniać jego działań przez pryzmat tego, czy my na tym zarobiliśmy czy nie. Co do jego tweetów dotyczących energochłonności, myślę, że on dobrze o tym wiedział od dawna. Przecież on wywodzi się z środowiska fintechowego i wie na czym polega konsensus Proof Of Work. Wydaje mi się, że w tego typu zagraniach medialnych zawsze jest jakaś ukryta gra, o której dowiemy się dopiero za jakiś czas. Mówi się m. in. o tym, że Musk ma większą pozycję w dogecoinie i potrzebuje pieniędzy by wysłać ludzi na Marsa, więc lepiej byłoby dla niego, gdyby to właśnie ta kryptowaluta zyskiwała na popularności. Są też głosy mówiące o tym, że chce on zrobić zmianę w miningu bitcoina i zastąpić dotychczasowe koparki, bardziej energooszczędnym sprzętem powiązanym z energią słoneczną. Niestety co dokładnie chce zrobić Elon Musk, tego nie wiemy.

A jak oceniasz jego argumentację od strony merytorycznej?

Moim zdaniem ta narracja, którą przedstawia na Twitterze jest bezsensowna. Dlaczego? Bitcoin nie działa dziś inaczej niż miesiąc temu. Nic się nie wydarzyło w tym czasie, by zmienić o nim zdanie. Z kolei sugestie, by zwiększyć wielkość bloku i skrócić czas jego dodawania, bo to niby oszczędzi energię, jest bezpodstawne. Zużycie energii nie zależy od tych czynników. Przerabialiśmy już te pomysły przy okazji bitcoin cash i bitcoin sv i wiemy, że to nie są dobre rozwiązania. Co do centralizacji górnictwa – nie widzę tutaj zagrożenia dla sieci bitcoina. Owszem jest kilka dużych mining pooli, ale one działają na zasadzie spółdzielni. Górnicy są rozsiani po całym świecie i jak nie spodoba im się działanie spółdzielni to mogą ją zmienić. Nie ma tam przymusu bycia i centralnego nakazu kopania. Każdy górnik ma swobodę wyboru, gdzie udostępnia swą moc. Ponadto pamiętajmy, że nawet gdyby doszło do oligopolizacji, to działanie na szkodzę sieci nie leży w interesie mining pooli. Po co miałyby niszczyć swoje źródło dochodu?

Oprócz Elona Muska bitcoinowi zaszkodził Ludowy Bank Chin, informując ponownie, że tokeny cyfrowe nie są środkami płatniczymi. Ponadto trzy wspierane przez państwo grupy finansowe wydały wspólne oświadczenie, ostrzegające przed wykorzystywaniem kryptowalut jako płatności. Może to jest sygnał końca hossy?

W temacie „Chiny banują bitcoina" to już sam nie wiem, czy śmiać się czy płakać. Jak wspominałem o silnych korektach w poprzedniej hossie, to większość z nich miała ten sam powód... „Chiny banują bitcoina". Tak więc nie wydaje mi się, by ta środowa informacja zmieniła oblicze rynku. Myślę, że jesteśmy w okresie, w którym trochę na siłę szukamy wyjaśnień. Pamiętajmy, że dwa tygodnie temu rynek był po prostu przegrzany. Swoje ATH wyznaczało ethereum, a shitcoiny robiły po kilkaset procent tygodniowo. Rynek czekał więc na pretekst do zdrowiej korekty. O ile dobrze pamiętam, to hossy w 2017 r. nie zakończył żaden zły news. Po prostu w pewnym momencie skończyła się moc zakupowa. Mówi się, że ze złych wiadomości są tylko korekty, a bańki kończą się podczas huraentuzjazmu.

Wspomniane przez ciebie shitcoiny miały właśnie przejaw swoistej tulipomanii.

Zgadzam się, że shitcoiny dobrze oddawały przegrzanie rynku. Zastanawiam się jednak nad skalą tego zjawiska. Moim zdaniem za tymi ruchami stały zbyt małe siły, by wpłynąć na cały rynek. To tylko drobny, ale efektowny wycinek całej hossy. To trochę tak, jak w czerwcu i lipcu 2020 r. na Wall Street też był śmieciowe spółki, które rosły jak na drożdżach. Mam wrażenie, że w ostatnim roku znacznie zmienił się przekrój inwestorów. Przybyło nam kupujących z TikToka, którzy często podejmują irracjonalne decyzje pod wpływem influencerów. I to jest samospełniająca się przepowiednia. Niemniej uważam, że ich siła jest zbyt mała, by zakończyć hossę. Pamiętajmy, że bańki na szerokiej klasie aktywów finansowych napędzają teraz luźna polityka monetarna, druk pieniądza, niskie stopy i inflacja. A w tych kwestiach nic się nie zmieniło w ostatnich dwóch tygodniach.

Gorączkowo było też na ethereum. Nowe ATH, wzrost opłat dla górników do blisko 100 zł, a w pulach płynności DeFi zablokowane rekordowe ponad 80 mld USD. Może to znak „chorego entuzjazmu"?

Niewykluczone. Można dostrzegać tu podobieństwa do 2017 r., gdy najpierw ATH wyznaczył bitcoin, a miesiąc później zrobiły to altcoiny z ethereum na czele. I potem było po zabawie. Ale teraz widać, że dużo tokenów miało w środę ceny sprzed dwóch/trzech miesięcy, m. in. flagowce od DeFi. One zrobiły ATH w styczniu i lutym, a potem czekały przyczajone, aż reszta rynku się „wyszumi".

Czyli ze strony ethereum też nie widzisz oznak końca hossy?

Niemożliwe jest przewidzieć, co się stanie na tym rynku w perspektywie tygodnia czy miesiąca. Dlatego zawsze podpowiadam, by inwestować długoterminowo, bazując na cyklach czteroletnich. Od 2019 r. sugerowałem, że można co miesiąc akumulować bitcoina i nie patrzeć na cenę. Od stycznia tego roku, od przekroczenia 30 000 USD sugeruje, by powoli wychodzić z pozycji. Warto część zysków zrealizować, by nagle nie obudzić się z ręką w nocniku...

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.