Parkiet TV

Producenci gier – ich wyceny i potencjał

Gościem Dariusza Wieczorka w Parkiet TV był Łukasz Kosiarski, analityk BM Pekao.
Foto: parkiet.com

W piątek na GPW debiutuje spółka Huuuge. Popyt na jej akcje po cenie 50 zł był ogromny, zapisy inwestorów indywidualnych zredukowano o prawie 97 proc. Wpłacili oni 2,7 mld zł, czyli podobną wartość jak w przypadku Allegro. Czy można spodziewać się bardzo dobrego startu notowań?

Popyt rzeczywiście był bardzo duży i to z dwóch stron – inwestorów indywidualnych i instytucji, które zapisały się po maksymalnej cenie i już po godzinie księga popytu była po tej cenie pokryta. A to właśnie instytucje odpowiadały za zdecydowaną część oferty. Jeśli spojrzymy na kilka ostatnich debiutów, począwszy od Allegro, to zobaczymy, że duży popyt na akcje w IPO przy cenie maksymalnej (w wypadku PCF Group też) skutkował bardzo dobrym otwarciem, a tu dodatkowo mamy element opcji stabilizacyjnej. Podsumowując: prawdopodobieństwo spadku notowań na debiucie Huuuge jest niewielkie.

Jaka może być cena akcji na otwarciu pierwszej sesji? W PCF przebicie było rzędu 50–60 proc.

Tak, ale w Huuuge oferta publiczna była większa, a wycena już się trochę dopasowała do oczekiwań sprzedających. Nie chciałbym prognozować konkretnych widełek, ale sądzę, że o tak wysokie otwarcie jak w PCF może być trudno. Ponadto Huuuge to nieco inna spółka niż PCF. Najbardziej porównywalną firmą do Huuuge jest Ten Square Games. Dzięki temu debiutowi TSG zyskuje punkt odniesienia dla swojego kursu. Od czasu styczniowej sprzedaży pakietu akcji przez współzałożycieli TSG (ABB po 500 zł – red.) kurs wzrósł o kilkanaście procent, co może wynikać właśnie z wysokiego popytu na akcje Huuuge w IPO i z porównania TSG do debiutanta.

Pod względem kapitalizacji Huuuge może być drugą co do wielkości spółką po CD Projekcie. Czy pojawienie się Huuuge zaskutkuje przemodelowaniem portfeli? I co dalej z TSG, będzie nadal zyskiwał po wejściu Huuuge, czy może będzie tracić?

Na razie zyskuje. Huuuge to duża spółka – w perspektywie kilku miesięcy może nawet pretendować do indeksu WIG20.

Przejdźmy do największego producenta gier na GPW, CD Projektu. Ostatnio jest o nim bardzo głośno. W grudniu odbyła się premiera „Cyberpunka 2077", a niedawno spółka poinformowała o cyberataku na swoje serwery. Mocno wpłynie on na działalność operacyjną grupy?

Trudno mówić o konkretach, bo nie wiemy, co tak naprawdę zostało ukradzione i jakie były dalsze losy tych danych. Pojawiły się informacje, że kody źródłowe zostały sprzedane (za kilka milionów dolarów, na nielegalnej aukcji w darknecie – red.), ale nie ma co do tego pewności. Kody źródłowe same w sobie nie mają dużej wartości. Trudno sobie wyobrazić, aby jakaś konkurencyjna firma chciała je wykorzystać, przecież naraziłaby się na pozwy ze strony CD Projektu.

Na pewno jednak atak spowodował zawirowania w spółce. W związku z wyciekiem danych zaczęły pojawiać się na przykład informacje o pracownikach, którzy wymieniają dowody osobiste. Tego typu ataki się zdarzają i będą się zdarzały. Trzeba pochwalić CD Projekt – widać, że mieli odpowiednie procedury, tworzyli kopie zapasowe. Atak nie sparaliżował ich działania. Natomiast odwrócił trochę uwagę od kwestii operacyjnych.

Jakich konkretnie?

W najbliższym czasie ma się ukazać kolejny patch do „Cyberpunka". Myślę, że gdy trafi na rynek, to gra wróci do cyfrowego sklepu Sony.

Jak ocenia pan sprzedaż „Cyberpunka" w 2020 r. i jakie wyniki miało studio?

Konsensus rynkowy na IV kwartał 2020 r. zakłada przychody w okolicach 2 mld zł i 1,2–1,3 mld zł zysku netto. Nasze szacunki są nieco niższe. Spodziewamy się około 850 mln zł zysku. Trudno jednoznacznie szacować te wyniki, bo będzie w nich dużo nietypowych pozycji związanych z premierą.

Na przykład jakich?

Przychody będą pomniejszone o wydatki na marketing, a przed premierą marketing był mocny. Kolejna kwestia to rezerwa na zwroty – spodziewamy się ponad 20 mln zł pozostałych kosztów operacyjnych związanych z akcją „Help Me Refund". Idąc dalej, mamy premie dla załogi i 10-proc. rezerwy na te bonusy. To 10 proc. od zysku brutto, a zysk mocno wzrośnie, więc i premie będą odpowiednio wyższe. Ale generalnie, mimo wszystkich zdarzeń jednorazowych, zeszłoroczne zyski i tak były imponujące.

Przejdźmy do innej spółki, która szykuje się do premiery: PCF i ich tytułu „Outriders". Od 25 lutego udostępnią darmowe demo, a premiera będzie dopiero 1 kwietnia. To dobry pomysł?

„Outriders" to gra typu multiplayer, a tam kluczowe są aspekty techniczne, związane ze stabilnością serwerów i łączy. Wypuszczenie dema to dobry ruch, pozwala zebrać informację zwrotną i zbalansować rozgrywkę. To również świetna forma promocji.

W nawiązaniu do wątku promocji: politykę zmienia Steam. Zapowiedzi gier będą musiały być bardziej konkretne. To ważny ruch m.in. dla PlayWaya?

Tak, spółki z grupy PlayWaya często publikowały kartę produktu w oparciu o kilka obrazków z gry i proste trailery. Służyło to temu, aby na wczesnym etapie wybrać perspektywiczne produkcje. Zmiana, o której pan wspomniał, podwyższy koszty preprodukcji PlayWayowi, ale jest on na tyle elastyczny, że sobie z tym poradzi.

WIG.GAMES w zeszłym roku mocno urósł, ale od kilku miesięcy porusza się w trendzie horyzontalnym. Czy w tym sektorze nadal można znaleźć ciekawe spółki?

WIG.GAMES obejmuje tylko kilka największych firm. Patrząc szeroko na sektor, nadal będzie się dużo działo. Przed nami ciekawe premiery, m.in. „Lust Firm Beyond" Movie Games czy wspomnianego „Outriders". 11 bit studios w tym roku ma pokazać kilka zapowiedzianych gier, może to rozrusza kurs spółki.

Z kolei jeśli chodzi o TSG, to nadal bardzo dobrze radzi sobie ich kluczowa gra „Fishing Clah", a druga „Hunting Clash" się rozpędza. Może być drugą mocną „nogą" tej spółki. kmk

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.