REKLAMA
REKLAMA

Banki

Santander analizuje frankowe koszty

Santander Bank Polska rozmawia z audytorami na temat potencjalnego wzrostu odpisów wartości hipotek frankowych, gdyby orzeczenia sądów okazały się korzystne dla klientów.
Foto: Bloomberg

- Rozmawiamy z naszym audytorem wewnętrznym na temat tego, co może się wydarzyć po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Na razie tylko rzecznik wydał opinię, czekamy na ostateczne orzeczenie – mówi Michał Gajewski, prezes Santander Banku Polska.

Z przedstawionej w maju przez rzecznika TSUE opinii wynika, że w przypadku mechanizmu indeksacji kredytów walutowych, który został uznany za niedozwolony, umowa może zostać rozwiązana lub przewalutowana na złote przy zachowaniu stopy oprocentowania LIBOR. To drugie rozwiązanie oznaczałoby duże straty dla banków, Związek Banków Polskich szacował je nawet na 60 mld zł w skrajnym scenariuszu, analitycy skłaniają się ku 15-20 mld zł w zależności od tego ilu klientów ruszy do sądów i jak będą one rozstrzygać . Obserwowany wzrost ostatnich korzystnych dla nich orzeczeń może sugerować, że spraw będzie przybywać, szczególnie, że przyjęta właśnie ustawa frankowa nie zawiera zapisu o funduszu konwersji mającego zmusić banki do oferowania klientom atrakcyjniejszego niż rynkowy kurs przewalutowania.

Nie wiadomo również kiedy i w jakim stopniu banki musiałyby zawiązywać rezerwy na to ryzyko prawne (do tej pory w znikomym stopniu są zawiązane takie rezerwy). Analitycy nie spodziewają się, aby już w sprawozdaniach za ten rok banki dokonywały korekty wartości całego portfela ze względu na oczekiwane przyszłe negatywne dla nich rozstrzygnięcia sądów. Argumentują, że każda sprawa jest inna i raczej w tym roku tworzone będą tylko rezerwy na toczące się sprawy, gdzie prawdopodobieństwo przegranej przekracza 50 proc.

- Otrzymujemy miesięcznie mniej więcej 20-25 nowych pozwów. Nie widzę, aby liczba ta wzrosła istotnie w ostatnim czasie. Zobaczymy co będzie po wyroku TSUE – informuje Gajewski. Z raportu grupy wynika, że pozwana jest w 1051 sprawach dotyczących hipotek indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej, głównie franka, o wartości przedmiotu sporu 240 mln zł. W tym są dwa pozwy zbiorowe objęte ustawą o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym: złożony przeciw Santander Bankowi polska dotyczący 530 kredytów indeksowanych do franka (przedmiot sporu to 47 mln zł) i przeciw Santander Consumer Bankowi dotyczący 31 takich samych kredytów (38 tys. zł). Na koniec czerwca grupa utworzyła rezerwy na ryzyko prawne związane z tymi sprawami w wysokości 71 mln zł.

Na koniec czerwca grupa miała miał łącznie hipoteki frankowe warte 10,1 mld zł, co stanowi 6,9 proc. wszystkich jego kredytów brutto. Do tej pory w przypadku Santandera dominują korzystne dla niego orzeczenia – 15 prawomocnych wyroków oddalających powództwa klientów i jeden wyrok na niekorzyść banku zasądzający zwrot nadpłaty. Po połowie jest w przypadku SCB – dziewięć spraw rozpatrzono dla niego korzystnie i dziewięć niekorzystnie.

Gajewski zwraca uwagę, że opinia rzecznika TSUE dotyczy indywidualnej sprawy jednego z banków (chodzi o Raiffeisen Polbank) kredytu indeksowanego. - Nie wiemy jakie będzie rozstrzygnięcie. Opinie polskich sądów są nie do przewidzenia. Rozmawiamy z naszym audytorem, budujemy rożne scenariusze, ale na razie jest zbyt wcześnie by powiedzieć co się wydarzy – dodaje.

Ze słów zarządu grupy wynika, że w 80-proc. jej portfel składa się z kredytów indeksowanych do waluty – to głównie efekt przejęcia Kredyt Banku kilka lat temu, tego typu kredyty dominują też w Santander Consumer Banku. Portfel byłego BZ WBK jest głównie denominowany, czyli zdaniem zarządu bezpieczniejszy pod względem ewentualnych pozwów, bo ostatnie rozstrzygnięcie sądu apelacyjnego wskazuje, że nie zawiera klauzul abuzywnych.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA