Wygląda na to, że ten październik nie będzie w Moskwie czerwony. RTS, denominowany w dolarach indeks rosyjskiej giełdy, zyskał od początku miesiąca już około 12 proc. Indeks Micex skoczył od końca września o 6 proc. Rubel umocnił się w tym czasie wobec dolara o blisko 6 proc. i znalazł się w gronie najszybciej zyskujących na wartości walut świata. Ten nagły przypływ rynkowego optymizmu zbiegł się w czasie z początkiem rosyjskiej interwencji wojskowej w Syrii. Bombardowanie pozycji antyasadowskich rebeliantów (i w dużo mniejszym stopniu Państwa Islamskiego) zostało uznane za pokaz siły Rosji, a także przyczyniło się do wzrostu cen ropy naftowej. Baryłka surowca gatunku Brent zdrożała od początku miesiąca do 9 października o 11 proc. (potem przyszła korekta), a jak wiadomo, droższa ropa oznacza lepszą koniunkturę gospodarczą w Rosji i silniejszego rubla. Inwestorzy obecnie wydają się nie przejmować tym, że interwencja w obronie bliskowschodniego dyktatora może się okazać dla Rosji kosztowna pod każdym względem. Są oni w dobrych nastrojach, gdyż uznali, że rosyjskie aktywa są stosunkowo tanie, a oddalająca się perspektywa podwyżek stóp procentowych w USA nastawia ich ogólnie lepiej wobec rynków wschodzących.