Jeśli do dobrego początku roku dodamy świetną końcówkę ubiegłego roku, to podobnej siły połączonych efektów grudnia i stycznia nie odnotowywano od dekady. Czy, zgodnie ze znanym na Wall Street powiedzeniem, jaki styczeń taki cały rok, możemy w tym roku liczyć na jeszcze więcej?
Trzeba przyznać, że w obliczu wielomiesięcznej słabości naszych największych spółek, stawianie na polskie akcje, a szczególnie na firmy z indeksu WIG20, nie mieściło się w rynkowym konsensusie. Większość zachodnich strategów, a wraz z nimi zarządzających zagranicznymi funduszami, traktowała nasz kraj jako najgorszy wśród rynków wschodzących, taki, któremu daleko do takich inwestycyjnych „perełek" jak Brazylia czy Rosja. Dlatego przez znaczną część minionego roku warszawski parkiet pozostawał daleko w tyle za rosnącymi giełdami emerging markets.